Ekspert o sprawie Turowa: Wystarczyło poważnie potraktować Czechów i nie byłoby całej tej awantury

- Czesi nie są zainteresowani wyłączeniem polskiej kopalni, ani elektrowni. Niemcy też nie są zainteresowani - mówił Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki i ekspert górniczy. Jego zdaniem w sprawie kopalni Turów należało odpowiednio wcześnie zareagować na roszczenia naszych południowych sąsiadów.

- Ten temat znamy w Polsce od pięciu lat. Wystarczyło poważnie potraktować Czechów i nie było całej tej awantury. Czesi nie są zainteresowani wyłączeniem polskiej kopalni, ani elektrowni. Niemcy też nie są zainteresowani. Jeden i drugi kraj boryka się z deficytem mocy w tym samym miejscu. Różnica jest taka, że ich kopalnie są na tyle daleko od granicy z Polską, że nam nie szkodzą. Nasza jest na samej granicy, więc szkodzi. Dodam jeszcze, że do tego dołożyli swoje ekolodzy, którzy przywalili, jak mają w zwyczaju, w górnictwo i naskarżyli do Unii Europejskiej - mówił w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" Jerzy Markowski. 

Jak pisaliśmy w Next.gazeta.pl, ekolodzy z Greenpeace w trosce o środowisko protestowali przeciwko uruchomieniu nowego bloku węglowego w elektrowni Turów. Na kominie chłodni elektrowni w Turowie wyświetlili napis: "Tutaj spalimy waszą przyszłość. PGE" i podobiznę Jacka Sasina, ministra aktywów państwowych. 

Aktywiści podkreślali, że blok będzie emitować rocznie około 2,7 mln ton dwutlenku węgla (cała elektrownia jak dotąd emitowała rocznie 5,5, mln ton - to dane za 2019 rok), według wyliczeń Greenpeace, to tyle, ile emituje dwa i pół miliona samochodów. Tymczasem ceny uprawnień do emisji CO2 na unijnym rynku szybko rosną, bijąc kolejne rekordy. Kilka tygodni temu przekroczyły poziom 50 euro za tonę, a to podnosi koszty produkcji energii elektrycznej. 

Zobacz wideo Senator Kwiatkowski o Turowie: Dla mnie to sytuacja dramatyczna

Markowski: Trzeba było poważnie potraktować Czechów

Były wiceminister gospodarki zarzuca polskiej stronie opieszałość w reagowaniu na czeskie roszczenia dot. zabezpieczenia kopalni. Jerzy Markowski mówił także, co trzeba zrobić, by Czesi wycofali skargę. Warto podkreślić, że Polska nie zrealizowała postanowień wyroku TSUE, który nakazał wstrzymanie wydobycia.

Odkrywka węgla brunatnego TurówTrybunał UE nakazał Polsce zaprzestanie wydobycia węgla w kopalni Turów

- To jest proste. Wystarczy zbudować ekran, który będzie blokował odprowadzanie wody na skutek eksploatacji w Turowie. Każda odkrywka powoduje stepowienie terenu. Trzeba wydać 35 mln euro - co nie jest wielką kwotą przy tych przychodach elektrowni i kopalni - i temat mamy załatwiony. Wszyscy wiedzieli o tym od pięciu lat. Tylko wszyscy obiecywali i nic nie zrobili - stwierdził ekspert górniczy.

Za niewykonanie wyroku TSUE mogą grozić kary do kilku milionów euro dziennie

Za niewykonanie postanowienia TSUE ws. kopalni Turów, Czechy mogą pozwać Polskę i zażądać kar. O jakich kwotach mowa? Wysokość kar ustala się według określonego wzoru. Podstawą jest wielkość kraju karanego, lecz najwięcej zależy od stopnia przewinienia - powiedział w rozmowie z money.pl dr Marcin Stoczkiewicz, prawnik fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Kara za ignorowanie wyroku TSUE ws. Turowa może sięgać kilku milionów euro. Dziennie (zdjęcie ilustracyjne)Kara za ignorowanie wyroku TSUE ws. Turowa może sięgać milionów euro. Dziennie

Wysokość kary finansowej jest trudna do oszacowania. Zdaniem prawnika ignorowanie wyroku TSUE ws. kopalni Turów przez polski rząd może oznaczać kary w wysokości od kilkuset tysięcy do kilku milionów euro dziennie. Należy jednak podkreślić, że na razie nikt nie mówi o nakładaniu kar.

Więcej o: