Dedykacja dla krytyków prosto z COP26: na scenę walki o powstrzymanie zmiany klimatu wchodzą lasy

Marzenie Davida Attenborough o terraformowaniu Ziemi i przywróceniu lasów jest bliższe realizacji. Krytykom szczytu klimatycznego dedykuję deklarację na rzecz zatrzymania wycinania lasów i ich odtworzenia w miejscach gdzie je wycięto do 2030 roku. Dokument uzgodniono 2 listopada podczas dnia lasów na COP26. W ciągu zaledwie dwóch dni szczytu (2 i 3 listopada) udało się uzyskać podpisy 128 krajów, a czekamy na kolejne. To wielki sukces, a szczyt dopiero się zaczął - pisze dla Gazeta.pl Kamil Wyszkowski, Przedstawiciel i Dyrektor Wykonawczy United Nations Global Compact Network Poland.
Zobacz wideo Attenborough na COP26: Czy tak zakończy się nasza historia?

Dlaczego obok innych deklaracji przyjętych podczas COP26 2 i 3 listopada tę uznaję za kluczową? Po pierwsze, zaskakuje liczba krajów, a w szczególności podpisy Brazylii, Chin oraz Rosji. Sygnatura Polski to kolejny miły akcent, choć nie zaskoczenie. Podobnie jak podpis USA, złożony zgodnie z zapowiedziami Prezydenta Joe Bidena.

O klimacie i szczycie w Glasgow piszemy więcej na stronie głównej Gazeta.pl. 

Szczyt klimatyczny w Glasgow. Miliardy na lasy 

Warto przypomnieć, że już pierwszego dnia deklarację podpisało ponad 100 krajów, które odpowiadają za ponad 86 proc. lasów na świecie. Równolegle z deklaracją doszło do bezprecedensowej deklaracji wsparcia finansowego dla ochrony, powstrzymania wycinki i odtworzenia lasów. W ramach Global Forest Finance Pledge od razu 12 krajów zapowiedziało przekazanie 12 miliardów USD na ten cel na lata 2021-2025. Dodatkowo ponad 7 miliardów USD przekazał sektor prywatny. Utworzono także fundusz o wartości ponad 1,5 miliarda USD na rzecz ochrony basenu Kongo, drugiego co do wielkości lasu tropikalnego po basenie Amazonii.

Protesty podczas COP26COP26. Politycy debatują, aktywiści protestują. "Zakończcie zdradę"

Żeby dokonać realnej zmiany i ochronić lasy, odpowiedział także sektor finansowy. Szefowie 30 największych instytucji finansowych, których aktywa szacujemy na 8,7 tryliona USD, zadeklarowali, że wyeliminują inwestycje w rozwój obszarów wiejskich prowadzący do deforestacji. Oznacza to znacznie mniej kapitału na sfinansowanie działań prowadzących do wylesiania i możliwość przeniesienia tych środków na inne, oby proklimatyczne cele.

W tle mamy mój ulubiony mechanizm LEAF (The Lowering Emissions by Accelerating Forest Finance Coalition), który ogłosił przekroczenie kwoty miliarda USD w ramach publiczno-prywatnych inicjatyw, na rzecz krajów leżących w tropikalnej i subtropikalnej strefie klimatycznej, z sukcesem redukujących emisje i powstrzymują wylesianie. W ramach tego mechanizmu włączenie finansowe sektora prywatnego jest możliwe jedynie wtedy, gdy biznes zadeklaruje równoczesne głębokie redukcje emisji w swoim łańcuchu dostaw i dodatkowo transparentnie raportuje i monitoruje swoje wskaźniki w oparciu o koncepcję science based targets. Mechanizm LEAF ogranicza do minimum tzw. green washing. W efekcie mamy szansę na osiągnięcie największego mechanizmu publiczno-prywatnego na rzecz ochrony lasów tropikalnych. Do tego dochodzi porozumienie dziewięciu banków rozwoju na rzecz włączenia finansowania ochrony lasów do kluczowego kryterium oceny projektów inwestycyjnych.

Lasy jako magazyny CO2

Dlaczego lasy są tak ważne? Żeby zatrzymać wzrost temperatur, musimy jako ludzkość pilnie zaprzestać emisji gazów cieplarnianych, a to możemy osiągnąć przede wszystkim poprzez odejście od spalania paliw kopalnych. Równolegle musimy stale zwiększać zdolność do magazynowania gazów cieplarnianych w szczególności CO2. W tym miejscu na scenę walki o powstrzymanie zmiany klimatu wchodzą lasy, jako magazyny CO2.

Raport IPCC wskazuje między innymi na konieczność zwiększenia powierzchni lasów o kolejne kilkaset milionów do miliarda hektarów. Żeby tego dokonać, najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie mogą rosnąć lasy (patrz zdjęcie A poniżej) i czy mamy na nowe lasy odpowiednio dużo miejsca. Jeśli zostały wycięte, to na ich miejscu są pola uprawne, pastwiska lub osiedla ludzkie. A może są dostępne tereny, gdzie możemy od zaraz zasadzić las i nie ma tam pól, pastwisk ani ludzkich miast? Czy wiemy ile takich obszarów jest dostępnych?

Mapa potencjału pokrycia lądów lasem.Mapa potencjału pokrycia lądów lasem. Źródło: 'The global tree restoration potential' Jean-Francois Bastin, Yelena Finegold, Claude Garcia, Danilo Mollicone, Marcelo Rezende, Devin Routh, Constantin M. Zohner, Thomas W. Crowther.

Na szczęście mamy takie badanie. W 2018 roku w czasopiśmie "Science" zespół Jean-Francois Bastina ogłosił pracę "The global tree restoration potential". Naukowcy opracowali algorytm nazywany lasem losowym, gdzie sztuczna inteligencja podstawiając dostępne dane wyliczyła, gdzie i jaki las może powstać. W efekcie powstała mapa terenów, które można potencjalnie pokryć lasem (patrz zdjęcie nr B i C powyżej) i dokładna analiza obszarów, na których można wdrożyć programy zalesiania. Według nich moglibyśmy pokryć lasem ok. 0,9 miliarda hektarów. Jeśli pozwolilibyśmy tym nowym lasom rosnąć odpowiednio długo, zaczęłyby one magazynować w drewnie CO2. Warto przy tej okazji przypomnieć, że proces magazynowania wymaga czasu, a lasy na bieżąco emitują prawie tyle samo CO2, co pochłaniają. Innymi słowy, liczenie na to, że same lasy rozwiążą problem wzrostu temperatur, jest mrzonką. Może się to stać jedynie wtedy, gdy równolegle do ochrony istniejących lasów i przy nasadzaniu nowych ograniczymy emisje gazów cieplarnianych o połowę do 2030 roku i osiągając globalną neutralność klimatyczną do 2050 roku. Pokładanie nadziei w samych lasach nie jest racjonalne. Trzeba zintegrowanych działań i wielu ścieżek ograniczania emisji, aby powstrzymać negatywne konsekwencje zmiany klimatu.

Hodowla bydła mlecznegoNajlepszy sposób na zatrzymanie globalnego ocieplenia? Istnieje, ale przeszkodą są... publiczne dotacje

Tyle że bez lasów nam się to nie uda. Bez lasów nie uda się nam także odtworzyć naturalnych habitatów dla innych istot, które lubię nazywać innymi ziemianinami. To, że my, ludzie, dokonaliśmy nieprawdopodobnego dzieła zniszczenia, obrazują dane. Przyjrzyjmy się jedynie ssakom. Dziś zaledwie 4 proc. z nich to dzikie zwierzęta, 36 proc. ludzie a pozostałe 60 proc. ssaków na ziemi to zwierzęta hodowlane i udomowione. Te marne 4 proc. walczą o przetrwanie. Lasy mogą dać szansę dzikim zwierzętom na nowy start i ucieczkę przed zagładą. Pytanie tylko, czy my, ludzie, oddamy im przestrzeń. Wierzę, że decyzje podjęte podczas COP26 stwarzają na to nadzieję. Mustangi, tygrysy, słonie, nosorożce czy misie koala mają prawo do oczekiwania od nas elementarnej sprawiedliwości i pohamowania chciwości w zagarnianiu ziemi tylko dla człowieka.

Autor: Kamil Wyszkowski, Przedstawiciel i Dyrektor Wykonawczy United Nations Global Compact Network Poland

Więcej o: