Apelują, by nie spalać polskich lasów. Można wesprzeć petycję do polityków przed ważnym głosowaniem

Najbliższy poniedziałek i wtorek (16 i 17 maja) to dni, w których decydować się będzie przyszłość polskich i europejskich lasów - piszą aktywiści z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. Każdy może wesprzeć popisem ich petycję do europosłów. Chcą zmiany prawa, które przyczynia się do traktowania drewna z lasów jako surowca do produkcji energii. Zamiast spalać lasy - przekonują - trzeba postawić na prawdziwie zieloną energię.
Zobacz wideo Polski Ład PiS-u ułatwi tworzenie nowych parków narodowych? Mikos: Upominaliśmy się o to od wielu lat

Na posiedzeniu 16-17 maja komisja zajmująca się ochrona środowiska w Parlamencie Europejskim będzie debatować nad poprawkami dotyczącymi zmian w dyrektywie OZE .

Na podstawie tej dyrektywy biomasa stała się największym źródłem energii odnawialnej w Polsce i UE. To prowadzi do spalania naszych lasów, by produkować prąd. Skutki są fatalne, dlatego ekolodzy, aktywiści i eksperci apelują, by zmienić prawo i przestać spalać lasy. Można wesprzeć ich apel, podpisują petycję.

Transformacja energetyczna i odnawialne źródła energii, będące zieloną alternatywą dla paliw kopalnych, to dziś - szczególnie w kontekście wojny w Ukrainie - jedno z najważniejszych wyzwań dla polityków krajów Unii Europejskiej.

Rzadko kiedy do opinii publicznej dociera jednak fakt, że to, co naprawdę napędza rozwój energii ze źródeł odnawialnych to…spalanie lasów. Wykorzystanie biomasy leśnej, teoretycznie pozyskiwanej z powalonych drzew, odpadów z prac leśnych i tartaków, miało być genialną receptą na zmiany klimatu. Tymczasem – jak przekonują naukowcy i badacze klimatu – ma i będzie miało niebagatelny wpływ na pogłębienie kryzysu klimatycznego. Bo tak naprawdę spalamy nie tylko trociny i korę, ale pierwotną biomasę leśną, czyli kłody drewna pozyskiwane bezpośrednio z lasów specjalnie w celu produkcji energii.

Jak ujawnia najnowszy raport organizacji Forest Defender Alliance, od Hiszpanii po Szwecję, od Francji po Finlandię, do punktów przetwórstwa drewna trafiają całe kłody drzewne, nierzadko pozyskiwane z obszarów objętych ochroną ze względu na swą wartość przyrodniczą. Zdjęcia satelitarne nie pozostawiają złudzeń - to już nie tysiące, a setki tysięcy hektarów lasów objętych systematyczną wycinką. A jak jest w Polsce?

Spalamy coraz więcej lasów

- Zużycie biomasy drzewnej do produkcji energii wzrosło w Polsce w latach 2004-2020 o 13852% – piszą Michał Kolbusz i Augustyn Mikos z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, autorzy opracowania „Lasy do spalenia. Ukryta cena bioenergii". - Jeszcze w 2004 roku polska energetyka spalała ok. 35 tys. m3 drewna energetycznego – w 2020 roku ta wartość sięgnęła 4,9 mln m3! Te liczby mają jeszcze wzrosnąć, bo polski rząd przewiduje w najbliższych latach podwoić pozyskiwanie biomasy z zasobów krajowych.

Dlaczego zielona alternatywa to tak naprawdę zielony kamuflaż? Oparciu transformacji energetycznej na pozyskiwaniu i spalaniu biomasy leśnej sprzyjają unijne przepisy i wsparcie finansowe, które w samej tylko Polsce w latach 2011 - 2020 wyniosło 21 miliardów złotych. W całej Europie kwoty te idą w miliardy euro rocznie. Ponadto według unijnej dyrektywy OZE, biomasa leśna jest klasyfikowana jako paliwo bezemisyjne, więc spalające je elektrownie nie muszą wykupywać na nie uprawnień do emisji CO2 w ramach systemu ETS. To przynosi poważne oszczędności w budżecie, ale…jest kolejnym przykładem greenwashingu.

Michał Kolbusz: - Mnożą się dowody naukowe, że nie jest to neutralne dla klimatu źródło energii, a wręcz przeciwnie, spalanie biomasy leśnej pierwotnej prowadzi do wyższych emisji CO2 na jednostkę wyprodukowanej energii niż spalanie paliw kopalnych, w tym wysokoemisyjnego węgla. Wielu ekspertów wskazuje, że pierwotna biomasa leśna to "pseudozielone" paliwo. W 2018 roku 800 naukowczyń i naukowców podpisało się pod listem do członków Parlamentu Europejskiego o zaprzestanie spalania biomasy leśnej pierwotnej.

Teraz także i my – zwykli obywatele - mamy szansę na zwrócenie się do przedstawicieli i przedstawicielek unijnej Komisji ENVI, która za trzy dni obradować będzie nad wprowadzeniem zmian w Dyrektywie OZE (REDII). Zmian, które mogą uratować polskie i europejskie lasy oraz mieć znaczący wpływ na globalne zmiany klimatu. Co możemy osiągnąć?

Najważniejsze kwestie to zaprzestanie wliczania energii wygenerowanej z pierwotnej biomasy leśnej jako energii odnawialnej oraz zatrzymanie dotowania produkcji energii generowanej z biomasy leśnej. W ramach rewizji dotychczasowej dyrektywy, Komisja zaproponowała, aby do 2030 roku 40 procent unijnej energii pochodziło ze źródeł odnawialnych. To ogromne wyzwanie, szczególnie dla krajów takich jak Polska, które swoje plany związane z OZE opierały głównie na biomasie. Ponadto Komisja głosować będzie nad zaprzestaniem dotowania elektrowni wytwarzających energię elektryczną z biomasy drzewnej od 2027 roku. Pierwszy krok w tym kierunku wykonała już Holandia, która nie będzie dłużej wspierać tego sektora energetyki.

W poniedziałek i wtorek (16-17 maja) członkowie Komisji ENVI głosować będą nad poprawkami i raportem z opinią końcową. Wynik ich głosowania wpłynie na prace Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii, która pokieruje dalszymi pracami nad dokumentem.

Materiał Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot 

Więcej o: