Co mogło spowodować katastrofę na Odrze? Ekspert o możliwych przyczynach

- Zanieczyszczanie wód w Polsce jest nagminne, często pojawia się nieodpowiedni zrzut jakiejś substancji, natomiast konsekwencje nie są zwykle aż tak widoczne jak teraz - mówi ekohydrolog dr Sebastian Szklarek. Co zatem sprawiło, że katastrofa przybrała tak duże rozmiary? Ekspert podejrzewa, że zanieczyszczenie do rzeki mogło trafić celowo, ale to nie musiała być jedyna przyczyna skali śnięcia ryb. I to nawet gorzej dla sprawy.

Od kilku dni pojawiają się informacje o nasilającym się problemie środowiskowym Odry, o którym jako pierwsi donosili lokalni wędkarze i aktywiści. W rzece unoszą się tysiące martwych ryb, także bardzo dużych osobników. Wyciągane są z wody tonami. Sprawę bada Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ), zawiadomienie trafiło też do prokuratury. Pojawiły się ostrzeżenia przed wykorzystywaniem wody z Odry oraz wchodzeniem do rzeki - także w Niemczech. Wciąż nie wiadomo na pewno, co spowodowało masowe wymieranie ryb - choć GIOŚ w czwartek po południu podawał, że "aktualne wyniki nie potwierdzają obecności substancji toksycznych, w tym mezytylenu, na całym badanym odcinku rzeki, obejmującym pięć województw". My pytamy eksperta, hydrologa, co mogło być tym powodem i jak na efekt końcowy zanieczyszczenia mogły wpłynąć skutki zmian klimatu. 

Maria Mazurek, Gazeta.pl: Czy to, co się dzieje teraz w Odrze, to odosobniony, wyjątkowy przypadek, czy jeden z wielu, które zdarzają się często?

Dr Sebastian Szklarek, blog Świat Wody, adiunkt w Europejskim Regionalnym Centrum Ekohydrologii Polskiej Akademii Nauk: Tutaj kluczowa jest skala, co też paradoksalnie może stanowić pewne szczęście w nieszczęściu - trudno to, co się tam dzieje, zignorować. Ale zanieczyszczanie wód w Polsce jest nagminne, widzą to przede wszystkim wędkarze i to oni często jako pierwsi podnoszą alarm. Często pojawia się nieodpowiedni zrzut jakiejś substancji, natomiast konsekwencje nie są zwykle aż tak widoczne jak teraz.

Odra. Katastrofa ekologicznaGazeta.pl nad Odrą. Najnowsze zdjęcia naszego reportera

Co podbija tę widoczność? Bo rozumiem, że mówiąc o widoczności, nie ma pan na myśli nagłośnienia sprawy.

Nie tylko o to chodzi. Może być tak - ale podkreślam, może, bo jeszcze nie znamy wyników badań nad przyczynami masowego wymierania ryb i skażenia - że substancja, która trafiła do rzeki, nie byłaby w normalnych warunkach aż tak toksyczna. Przy wyższych stanach wody zanieczyszczenia mają szansę zneutralizować się przez rozcieńczenie. Nie wykluczam zupełnie, że przy tak niskich stanach wody, jakie mamy, mógł pojawić się efekt kumulacji zanieczyszczeń, ale jednak gdyby chodziło tylko o to, to moim zdaniem zagrożony byłby krótszy odcinek i w mniejszej skali. Spodziewam się, że doszło raczej do celowego zanieczyszczenia. Może być tak, że do zupy zanieczyszczeń, powstałej z powodu niskiego stanu wody doszła dodatkowa substancja, co w połączeniu spowodowało tę katastrofę. Oczywiście, niewykluczone też jest, że pojawiła się po prostu silnie toksyczna substancja, która nawet w niedużych ilościach powoduje ogromne straty w organizmach żywych. 

Padały podejrzenia, że mógł to być mezytylen. To węglowodór aromatyczny, który jest stosowany jako rozpuszczalnik w branży chemicznej.

To substancja, która jest toksyczna dla środowiska w znacznie mniejszych stężeniach niż azot i fosfor. W tej historii w ogóle jest kilka wątków. To, co mnie najbardziej zastanawia, to podwyższone stężenie tlenu, które też pojawiło się w komunikacji na ten temat. Widziałem też informację o podwyższonej przewodności.

Czyli przyduchy, zjawiska mniejszego natlenienia wody, które bywa przyczyną padania ryb, nie ma. To może być dowód na to, że przyczyna obecnego dramatu nie jest naturalna i że chodzi o celowe zanieczyszczenie. A samo podwyższone stężenie tlenu też mogło zaszkodzić?

Tak, nadmiar tlenu w dłuższym czasie też może szkodzić organizmom wodnym, - tak jak i człowiekowi. Stwierdzenie, że badanych próbkach wody jest wyższe stężenie tlenu, niżby można się spodziewać, padło w czasie środowej konferencji prasowej z udziałem GIOŚ. Nie podano jednak wartości - to by pozwoliło na odniesienie do norm, trudno mi zatem sformułować jakąś solidną hipotezę.

Katastrofa ekologiczna na OdrzeOdra zatruta. Katastrofa ekologiczna na rzece. Co wiemy?

A czym jest podwyższona przewodność?

To parametr, który jest uwzględniany w monitoringu jakości wód. To jest wskaźnik tzw. zasolenia, mówi o sumie rozpuszczonych zanieczyszczeń. Im wyższa przewodność, tym więcej substancji rozpuszczonych w wodzie. Źródła zanieczyszczeń zwiększających przewodność, mogą być różne. Czynnikiem, który najbardziej zwiększa to zasolenie, są łatwo rozpuszczalne sole i jony proste jak np. sód i chlor z soli drogowej. Odra jest dość mocno zasolona już w miejscu, w którym wpływa do Polski z Czech, z powodu odwodnień kopalni. Później dostaje jeszcze ładunek zasolonych wód kopalnianych i przemysłowych z Górnego Śląska. Jeżeli rzeczywiście ta podwyższona przewodność występuje, też może działać toksycznie, pytanie, co ją teraz akurat powoduje.

I tę przewodność dodatkowo może podnosić susza, czyli mniej wody, w której toksyczne substancje się rozpuszczają?

Problem w tym, że prawodawstwo polskie i chyba w ogóle unijne, nie przewiduje sytuacji, w której wprawdzie na zrzucie normy są spełniane, ale gdy pojawia się susza, koncentracja zanieczyszczeń w rzece rośnie. Obawiam się, że tutaj może być taka właśnie przyczyna masowej śmierci ryb: połączenie celowego zanieczyszczenia, bo skądś ta substancja się w rzece znalazła, z kumulacją wszystkich pozostałych zanieczyszczeń i problemem z zasoleniem Odry. Jeżeli tak jest, to będzie ciężko znaleźć sprawcę i udowodnić mu, że akurat to, co on zrzucił, przeważyło szalę.

Czy w związku ze zmianami klimatu grożą nam coraz częstsze powtórki takich dramatów? Może to jest też moment na zmianę prawa, które, jak pan zauważył, nie nadąża za ociepleniem?

Niestety tak jest. W sytuacjach ekstremalnej suszy powinniśmy ograniczać jeszcze bardziej ilość zrzucanych do rzek zanieczyszczeń, stosować wyższe normy. Ja widzę wyraźnie, że susza i zmiany klimatu ogółem uwidaczniają inne, istniejące problemy w gospodarce wodnej.

Zobacz wideo Dr Sebastian Szklarek o śladzie wodnym
Więcej o: