Skrzatusz. Jezioro zamieniło się w kałużę, a wkrótce może się stać bagnem. "Jest pusto jak na pustyni"

Jezioro w Skrzatuszu pod Piłą zamieniło się w dużą kałużę. Mieszkańcy z przerażeniem obserwują, jak lokalny zbiornik wodny wysycha. Sołtys twierdzi, że sytuację uratuje oczyszczalnia ścieków, ale "niewiele osób chce go słuchać". Zamiast tego, jezioro może zmienić się w bagno.
Wyschnięte jezioro w Skrzatuszu
Robert Nowicki / Archiwum prywatne

To nie pierwszy raz, kiedy mieszkańcy gminy Szydłowo obserwują wysychające jezioro w okolicy. W 2022 roku woda całkowicie wyparowała, a na dnie znaleziono wtedy kilkaset kilogramów śniętych ryb, jak podaje Radio Poznań. Sytuacja zdaje się powtarzać, ale tym razem w zbiorniku nie ma już nawet ryb.

Zobacz wideo Jak walczyć z suszą? "Mniej żreć" [Next Station]

"Dzierżawca zrezygnował i nikt już nie zarybia jeziora, także w tym roku nie ma już śniętych ryb. Jest pusto jak na pustyni" - mówi sołtys Skrzatusz Janusz Drożdż w rozmowie z pila.naszemiasto.pl.

Po ubiegłorocznej katastrofie środowiskowej woda znów się pojawiła w zbiorniku, ale w znacznie mniejszej ilości i - jak widać - nie na długo. Janusz Drożdż stwierdził, że przyczyną wyschnięcia jeziora jest nie tylko aktualnie panująca susza.

Problem wyschniętego jeziora rozwiąże oczyszczalnia ścieków?

"Po pierwsze, nie ma opadów. Po drugie, od 1980 roku nie funkcjonuje gospodarka melioracyjna - rowy są zapchane, nie ma odpływów. Nikt o to nie dba, a potem wszyscy dziwią się, że nie ma wody" - mówił sołtys.

Dodał, że to nie pierwszy raz kiedy jezioro całkowicie znika, ale nie wszyscy o tym wiedzą. "Z opowieści starszych mieszkańców wiem, że około 1947 roku naszego jeziora praktycznie nie było. Podobno przez trzy lata było wyschnięte" - opowiada sołtys. 

W rozmowie z portalem wskazał sposób, który mógłby przyczynić się do uratowania jeziora, jednak jest bardzo kosztowny i niewiele osób popiera plany Janusza Drożdża.

"Najlepszym rozwiązaniem byłoby wybudować oczyszczalnię ścieków. Powinniśmy zrobić wszystko, aby móc zarządzać gospodarką wodną". Według wstępnego kosztorysu, przygotowanego przez sołtysa, taka inwestycja wiąże się z wydatkiem rzędu 20 mln złotych. Problem polega na tym, że jezioro nie należy do Gminy Szydłowo, zarządza nim państwowa spółka „Wody Polskie" z Bydgoszczy. 

Bagno zastąpi jezioro?

Średnia głębokość wody w zbiorniku wynosi 1,5 metra, a w okolicy są obszary bagienne i liczne torfowiska. Dr Paweł Owsianny, przyrodnik i dyrektor Nadnoteckiego Instytutu UAM w Pile uważa, że rejon, w jakim znajduje się jezioro, a także nieodpowiednia gospodarka przestrzenna mogą doprowadzić do przekształcenia się zbiornika wodnego w bagno.

Jezioro jest w zaawansowanym okresie wypłycania. Jest to spowodowane złym zagospodarowaniem przestrzennym i odparowywaniem wody w związku z rosnącą temperaturą powietrza. Może przekształcić się w bagna, jeśli pałka szerokolistna bardzo mocno obsieje. Wtedy, choć nawet będzie woda, nie będzie jej lustra, tylko roślinność szuwarowa

- mówi ekspert. 

Jezioro w Skrzatuszu nie jest jedynym zbiornikiem wodnym, który wysycha. Kilka dni temu informowaliśmy o podobnym problemie w Wielkiej Brytanii. Tamtejsze media zostały powiadomione o wyschniętej rzece przez działaczy organizacji West Cumbria Rivers Trust, którzy zajmują się ochroną lokalnej przyrody.

Odkryli, że odcinki rzeki Derwent w Borrowdale, które przepływały w regionach znanych jako "najbardziej wilgotne w Anglii", są niemal całkowicie pozbawione wody. Ruth Mackay z West Cumbria Rivers Trust powiedziała, że rzeka wyschła po tym, jak przez trzy lata z rzędu występowała w tej okolicy przedłużająca się susza.

"Jeśli susza wpływa na rzekę, zwykle istnieje szansa na odbudowę w kolejnych latach, ale kiedy dzieje się to rok po roku, skutki są katastrofalne dla dzikiej przyrody, która od niej zależy" - dodała.

Więcej o: