To nie pierwszy raz, kiedy mieszkańcy gminy Szydłowo obserwują wysychające jezioro w okolicy. W 2022 roku woda całkowicie wyparowała, a na dnie znaleziono wtedy kilkaset kilogramów śniętych ryb, jak podaje Radio Poznań. Sytuacja zdaje się powtarzać, ale tym razem w zbiorniku nie ma już nawet ryb.
"Dzierżawca zrezygnował i nikt już nie zarybia jeziora, także w tym roku nie ma już śniętych ryb. Jest pusto jak na pustyni" - mówi sołtys Skrzatusz Janusz Drożdż w rozmowie z pila.naszemiasto.pl.
Po ubiegłorocznej katastrofie środowiskowej woda znów się pojawiła w zbiorniku, ale w znacznie mniejszej ilości i - jak widać - nie na długo. Janusz Drożdż stwierdził, że przyczyną wyschnięcia jeziora jest nie tylko aktualnie panująca susza.
"Po pierwsze, nie ma opadów. Po drugie, od 1980 roku nie funkcjonuje gospodarka melioracyjna - rowy są zapchane, nie ma odpływów. Nikt o to nie dba, a potem wszyscy dziwią się, że nie ma wody" - mówił sołtys.
Dodał, że to nie pierwszy raz kiedy jezioro całkowicie znika, ale nie wszyscy o tym wiedzą. "Z opowieści starszych mieszkańców wiem, że około 1947 roku naszego jeziora praktycznie nie było. Podobno przez trzy lata było wyschnięte" - opowiada sołtys.
W rozmowie z portalem wskazał sposób, który mógłby przyczynić się do uratowania jeziora, jednak jest bardzo kosztowny i niewiele osób popiera plany Janusza Drożdża.
"Najlepszym rozwiązaniem byłoby wybudować oczyszczalnię ścieków. Powinniśmy zrobić wszystko, aby móc zarządzać gospodarką wodną". Według wstępnego kosztorysu, przygotowanego przez sołtysa, taka inwestycja wiąże się z wydatkiem rzędu 20 mln złotych. Problem polega na tym, że jezioro nie należy do Gminy Szydłowo, zarządza nim państwowa spółka „Wody Polskie" z Bydgoszczy.
Średnia głębokość wody w zbiorniku wynosi 1,5 metra, a w okolicy są obszary bagienne i liczne torfowiska. Dr Paweł Owsianny, przyrodnik i dyrektor Nadnoteckiego Instytutu UAM w Pile uważa, że rejon, w jakim znajduje się jezioro, a także nieodpowiednia gospodarka przestrzenna mogą doprowadzić do przekształcenia się zbiornika wodnego w bagno.
Jezioro jest w zaawansowanym okresie wypłycania. Jest to spowodowane złym zagospodarowaniem przestrzennym i odparowywaniem wody w związku z rosnącą temperaturą powietrza. Może przekształcić się w bagna, jeśli pałka szerokolistna bardzo mocno obsieje. Wtedy, choć nawet będzie woda, nie będzie jej lustra, tylko roślinność szuwarowa
- mówi ekspert.
Jezioro w Skrzatuszu nie jest jedynym zbiornikiem wodnym, który wysycha. Kilka dni temu informowaliśmy o podobnym problemie w Wielkiej Brytanii. Tamtejsze media zostały powiadomione o wyschniętej rzece przez działaczy organizacji West Cumbria Rivers Trust, którzy zajmują się ochroną lokalnej przyrody.
Odkryli, że odcinki rzeki Derwent w Borrowdale, które przepływały w regionach znanych jako "najbardziej wilgotne w Anglii", są niemal całkowicie pozbawione wody. Ruth Mackay z West Cumbria Rivers Trust powiedziała, że rzeka wyschła po tym, jak przez trzy lata z rzędu występowała w tej okolicy przedłużająca się susza.
"Jeśli susza wpływa na rzekę, zwykle istnieje szansa na odbudowę w kolejnych latach, ale kiedy dzieje się to rok po roku, skutki są katastrofalne dla dzikiej przyrody, która od niej zależy" - dodała.