Sami zgotowaliśmy sobie piekielne lato. Te fale upałów byłyby niemożliwe bez działań człowieka

Fale upałów, które przetaczają się przez półkulę północną, byłyby praktycznie niemożliwe bez globalnego ocieplenia. A w obecnym, zmienionym przez człowieka klimacie przestają być nawet rzadkością. Jak mówią naukowcy badający związek ekstermalnej pogody i zmiany klimatu, upały są bardzo groźne dla życia i pokazują groźne skutki zmiany klimatu.
Zobacz wideo El Nino dopiero się zaczyna, a ocean światowy już jest o 0,2 stopnia cieplejszy niż kiedykolwiek w historii pomiarów

Greckie wyspy trawią pożary, a na Sycylii doszło do blackoutu i zabrakło wody. A Europa to tylko jeden z regionów, który mierzy się w ostatnich tygodniach z falami gorąca. W Chinach padł rekord gorąca, upał nie daje wytchnienia mieszkańcom południa Stanów Zjednoczonych oraz Meksyku. 

Te rekordy nie są przypadkiem i nie jest to "normalna" letnia pogoda. Grupa naukowców przeanalizowała dane dot. upałów na czterech kontynentach i porównała je z modelami klimatycznymi. Badanie wykazało, że lipcowe fale upałów w Ameryce Północnej i rejonie Morza Śródziemnego byłyby w zasadzie niemożliwe, gdyby klimat Ziemi nie został ocieplony przez człowieka. W przypadku Chin prawdopodobieństwo takich upałów jest 50 razy większe przez globalne ocieplenie.

W Europie, Ameryce, Północnej Afryce i Azji temperatury sięgały nawet 45 stopni Celsjusza, a upały utrzymywały się przez długi czas (lub wciąż trwają). W regionie Morza Śródziemnego zmiana klimatu "dołożyła" średnio 2,5 stopnia Celsjusza do upałów - zatem bez niej nie byłoby rekordowego gorąca. A ono prowadzi do problemów ze zdrowiem i śmierci narażonych ludzi, suszy i pożarów.

Eksperci zwracają uwagę, że ekstremalne upały są jednym z najbardziej zabójczych skutków zmiany klimatu. - Skutki fal upałów poznamy za kilka miesięcy, kiedy przeliczone zostaną akty zgonu - mówiła Julie Arrighi, szefowa Centrum Klimatycznego Czerwonego Krzyża. Gdy w Europie trwała już fala upałów, ukazało się badanie dot. skutków ubiegłego, rekordowo gorącego lata na kontynencie. Według naukowców wysokie temperatury mogły przyczynić się do śmierci 61 tys. ludzi. Dlatego - podkreślali naukowcy na konferencji dot. wyników badania - kluczowe jest zatrzymanie dalszego ocieplenia Ziemi, a więc m.in. szybkie odejście od ropy, węgla i gazu. - Jeśli cenimy ludzkie życie, to jest oczywiste, co powinniśmy zrobić - powiedziała klimatolożka Friederike Otto z Imperial College w Londynie.

Ekstremalne upały "nie są już wyjątkami"

Badanie wykazało, że takie fale upałów nie zdarzałyby się praktycznie wcale w normalnym klimacie, jaki panowałby dziś na Ziemi, gdyby nie nasze emisje CO2 i innych gazów cieplarnianych. 

Jednak w "nowym", zmienionym klimacie tak intensywne upały przestają być rzadkimi zjawiskami i możemy spodziewać się ich regularnie. Co więcej, tak długo, jak długo będziemy spalać ropę, gaz i węgiel oraz niszczyć przyrodę, fale upałów będą stawać się coraz dłuższe i silniejsze.

W tej chwili Ziemia jest o 1,2 stopnia cieplejsza niż jeszcze ok. 200 lat temu i za tę zmianę praktycznie w całości odpowiada człowiek. W kolejnej dekadzie dojdziemy do poziomu 1,5 stopnia, który jest uznawany za granicę umiarkowanie bezpiecznego klimatu. Jeśli nie zdecydujemy o natychmiastowym zmniejszaniu źródeł emisji, to temperatura będzie rosła dalej, do 2 stopni w połowie stulecia i nawet 3 do końca XXI wieku, destabilizując klimat i cywilizację.

- Wyniki tego badania nie są zaskakujące. Świat nie zaprzestał spalania paliw kopalnych, klimat dalej się ociepla i fale upałów będą coraz bardziej ekstremalne. To prosta zależność - powiedziała Friederike Otto. Podkreśliła też, że te fale upałów nie są dowodem na to, że zmiana klimatu przyspieszyła poza to, co przewidzieli naukowcy lub że nie da się jej już zatrzymać:

Wciąż mamy czas, żeby zapewnić bezpieczną dla życia i zdrowia przyszłość. Ale musimy pilnie zdecydować o zakończeniu spalania paliw kopalnych oraz zainwestować w uodpornienie się na skutki zmiany klimatu. Jeśli tego nie zrobimy, tysiące ludzi dalej będzie umierać z powodu upałów każdego roku. To absolutnie kluczowe, żeby państwa świata zdecydowały o odejściu od ropy, węgla i gazu na tegorocznym szczycie klimatycznym.

Jak naukowcy badają wpływ zmiany klimatu

Atrybucja, czyli sprawdzanie, w jakim stopniu zmiana klimatu przyczyniła się do danego zjawiska (jak fala upałów, ulewa, susza, powódź), to stosunkowo nowa dziedzina nauki. A już zupełną nowością są ultraszybkie badania, jak te dotyczące kwietniowej fali upałów. W jaki sposób powstają?

W specjalnych modelach tworzy się "wirtualną Ziemię", której klimat nie został zmieniony przez człowieka. Dzięki temu można sprawdzić to, jak wyglądałaby pogoda przy takich samych warunkach, ale bez zmiany klimatu. Porównując to z rzeczywistymi danymi (w tym wypadku z lipca), widzimy, w jakim stopniu globalne ocieplenie przyczyniło się do fali upałów (tak samo można zbadać inne zjawiska, jak np. ulewy). W tym wypadku porównanie pokazało, że w "normalnym" klimacie prawdopodobieństwo takiej fali upałów byłoby tak małe, że jest ona praktycznie niemożliwa bez zmiany klimatu.

Naukowcy z inicjatywy World Weather Attribution opracowali metodę badawczą, którą można powielać do różnych zdarzeń. Dzięki temu na wyniki badania nie trzeba czekać miesiącami i można uzyskać je w ciągu kilku dni. Inicjatywę tworzy grupa naukowców, którzy są czołowymi ekspertami zajmującymi się wpływem zmiany klimatu na konkretne ekstremalne zjawiska pogodowe. Wykorzystali oni dane pomiarowe oraz jeden z nowej generacji modeli klimatycznych (CMIP6).

Więcej o: