Od początku roku do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpłynęło kilkadziesiąt skarg związanych z pompami ciepła. Zgłoszenia mają dotyczyć sprzedaży i montażu pomp. UOKiK postanowił więc podjąć kroki w sprawie - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej". Gazeta zauważa, że problem może być spory, na co miałaby wskazywać liczba członków grupy facebookowej "Oszuści OZE - pompy ciepła, fotowoltaika" - ponad 18 tys. osób.
Na grupie można znaleźć ostrzeżenia przed firmami, które mają w ofercie "pompy z Chin i podrabiane certyfikaty". Ministerstwo Klimatu i Środowiska w lipcu ostrzegało przed oszustami, które oferują niskiej jakości i niedopasowane do domów pompy ciepła. Branżowi eksperci ostrzegali natomiast przed pompami z Chin, które są najtańsze w zakupie, ale najdroższe w eksploatacji. Na jednym oszustwie na pompę ciepła można zarobić nawet 20 tys. zł. Skala zjawiska wzrosła, gdy wprowadzono dofinansowanie instalacji urządzeń w programie "Czyste Powietrze".
"Słyszymy o przypadkach, w których instalatorzy celowo zawyżają ceny urządzeń niskiej jakości, żeby pozyskać jak największe dopłaty z programu Czyste Powietrze, mimo że w tej samej cenie dostępne są dużo wydajniejsze pompy ciepła. Później te firmy znikają z rynku, a klient zostaje z problemami - mało wydajnym urządzeniem generującym wysokie koszty, dla którego nie ma serwisu. Niektórzy klienci decydują się później na wymianę, przez co ponoszą podwójny koszt, a przecież nie są to tanie urządzenia - kosztują średnio 40-50 tys. zł, a potrafią nawet ponad 100 tys. zł, jeśli wybieramy pompy gruntowe" - tłumaczy Michał Chaberski, HVAC Product Manager w Wolta-ir, w rozmowie z "DGP".
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej poinformował, że z powodu powyższego program czekają zmiany. Już od I kwartału 2024 roku dofinansowanie z programu "Czyste Powietrze" ma przysługiwać tylko na produkty, które będą posiadały akredytacje laboratorium na terenie Unii Europejskiej lub EFTA.
"Sprawą fałszowania dokumentacji i specyfikacji urządzeń UOKiK powinien był zająć się dużo wcześniej. Podobne problemy mieliśmy przecież już w przeszłości z kotłami na pellet, których emisyjność i efektywność energetyczna były niepoprawnie raportowane" - mówi "DGP" Krzysztof Smolnicki z Polskiego Alarmu Smogowego.