Niemal 200 krajów podczas szczytu klimatycznego COP28 podpisało porozumienie, które pierwszy raz w historii wzywa wszystkie narody do stopniowego wycofania paliw kopalnych, by uniknąć najgorszych skutków zmian klimatu - czytamy w "The Guardian". Szczyt trwał niemal dwa tygodnie, a samo porozumienie podpisano w środę rano z dobowym opóźnieniem.
Po raz pierwszy w rozmowach klimatycznych ONZ poruszono kwestię konieczności zaprzestania spalania paliw kopalnych. COP28 wyznacza początek końca ery paliw kopalnych
- mówi Linda Kalcher, dyrektor wykonawcza w think-tanku Strategic Perspective, cytowana w komunikacie Koalicji Klimatycznej. "Wynik ten musi zostać wykorzystany przez rządy i rynki, ale wyraźnie sygnalizuje początek końca węgla, ropy i gazu w gospodarce światowej i masowego wzrostu odnawialnych źródeł energii" - dodał Kalcher.
Mimo nacisków grupy ponad 130 krajów, naukowców i organizacji społeczeństwa obywatelskiego, w porozumieniu nie uwzględniono bezpośredniego zobowiązania sygnatariuszy do wygaszenia lub wycofania się z używania paliw kopalnych. - Republika Wysp Marshalla nie przybyła tutaj, aby podpisać na siebie wyrok śmierci. Przybyliśmy tutaj, aby walczyć o 1,5 i o jedyny sposób, aby to osiągnąć: wycofywanie się z paliw kopalnych. To, co dzisiaj widzieliśmy, jest nie do przyjęcia. Nie pójdziemy w milczeniu do naszych podwodnych grobów. Nie zaakceptujemy wyniku, który doprowadzi do zniszczeń dla naszego kraju i milionów, jeśli nie miliardów najbardziej bezbronnych ludzi i społeczności - powiedział w trakcie końcowych negocjacji John Silk, Minister Zasobów Naturalnych i Handlu Republiki Wysp Marshalla.
Na ostrzejsze zapisy naciskało ponad 800 osób, w tym polityków, m.in. była premierka Nowej Zelandii Jacinda Arden czy burmistrz Londynu Sadiq Khan, a także ponad 300 dyrektorów generalnych, ponad 30 finansistów, ponad 70 naukowców i ponad 240 przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego. Wszyscy oni podpisali list wzywający do "najlepszego możliwego wyniku" ostatecznej fazy negocjacji w kwestii odejścia od paliw kopalnych. O tym, że Szczyt powinien zwiastować koniec ery paliw kopalnych mówili też politycy UE czy wysłannik prezydenta Joe Bidena ds. klimatu, John Kerr.
Pierwsze szkice podsumowania, w których brakowało odniesienia do paliw kopalnych, skrytykowała, jako zbyt słabe, ponad 100-osobowa grupa negocjatorów, reprezentujących kraje takie jak Australia, Kanada, Chile, Unia Europejska, Norwegia i Stany Zjednoczone, domagające się zdecydowanego zaangażowania w odejście świata od węgla, ropy i gazu. Po drugiej stronie stołu grupa producentów ropy OPEC lobbowała za "aktywnym odrzucaniem" wszelkich sformułowań zmierzających do ograniczenia zużycia paliw kopalnych, prosząc członków i sojuszników, aby zamiast tego wspierali język skupiający się na ograniczeniu emisji, co pozwoliłoby na dalsze wydobycie paliw kopalnych dla energetyki i transportu. Cichymi sojusznikami były też inne państwa silnie zależne od przemysłu wydobywczego.
"Najnowsza treść podsumowania nadal utrzymuje ludzkość na ścieżce do podniesienia globalnej temperatury o 2 stopnie Celsjusza. To porażka z perspektywy walki z konsekwencjami zmiany klimatu" - pisze Koalicja Klimatyczna. Eksperci krytykują też ostateczny tekst porozumienia za obecność luk dotyczących transformacji gospodarek czy adaptacji do zmian klimatu. Porozumienie nie zapewnia finansowania i nie określa terminów tych działań, a ponadto wspiera też nieskuteczne rozwiązania jak traktowanie CCS (technologii wychwytywania dwutlenku węgla) jako paliwa przejściowego.
To już drugie ważne porozumienie podpisane podczas tegorocznego szczytu. 2 grudnia 22 kraje, w tym Polska, podpisały deklarację, w której zobowiązały się zwiększyć trzykrotnie moce w światowym atomie. Sygnatariusze deklaracji zobowiązali się do wspierania "rozwoju oraz budowy reaktorów nuklearnych, w tym małych modułowych reaktorów, oraz do wsparcia innych sposobów produkcji energii, które prowadzą do dekarbonizacji, tj. wodór czy produkcja paliw syntetycznych". Bank Światowy oraz inne międzynarodowe i regionalne banki rozwoju mają być zachęcane do uwzględniania energii atomowej w swoich politykach pożyczek na cele energetyczne. Ponadto dokument podkreśla to, jak ważne jest przedłużenie działania istniejących już reaktorów. Sygnatariusze mają być też oddani wspieraniu "rozsądnych narodów", które chcą rozwijać u siebie nową cywilną generację atomu.
Pod listem podpisały się Stany Zjednoczone, Bułgaria, Kanada, Czechy, Finlandia, Francja, Ghana, Węgry, Japonia, Republika Korei, Mołdawia, Mongolia, Maroko, Holandia, Polska, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Szwecja, Ukraina, Zjednoczone Emiraty Arabskie, i Wielkiej Brytanii.