Od "absurdu" do "przełomowej decyzji". Co rzeczywiście dał szczyt klimatyczny w Dubaju?

- Osoby z Wysp Pacyficznych powtarzały, że od wyników tych szczytów zależy być albo nie być ich domów. Te wyspy już teraz są stopniowo zatapiane przez podnoszący się poziom morza - mówi Dominika Lasota, która wróciła ze szczytu klimatycznego w Dubaju. Jej zdaniem wynik negocjacji - mimo wielu zarzutów - jest przełomowy.
Szczyt klimatyczny COP28 w Dubaju
Fot. Rafiq Maqbool / AP Photo

Szczyt klimatyczny COP28 zaczął się od skandali i "absurdu", gdyż odbywał się w "sercu paliwowego imperium", ale mimo tego był "historyczny" - uważa Dominika Lasota, która obserwowała przebieg negocjacji na miejscu. Niemal wszystkie narody świata zgodziły się w Dubaju na "stopniowe wycofanie" paliw kopalnych, by uniknąć najgorszych skutków zmiany klimatu.

Zobacz wideo Dominika Lasota: W czasie szczytu wyszło, że Emiraty wykorzystują to wydarzenie do podpisywania deali paliwowych

Wynik szczytu klimatycznego COP28 komentowali "Porannej rozmowie Gazeta.pl" Dominika Lasota z Inicjatywy Wschód oraz Hubert Różyk z Instytutu Zielonej Gospodarki.

Lasota zwróciła uwagę, że mimo kontrowersji samego szczytu, a także pytań o samą obecność aktywistek w Dubaju, "warto tam się pojawić".- Bo gdyby nie naciski różnych działaczy z całego świata, to myślę, że to faktycznie ten szczyt skończyłoby się fiaskiem - oceniła.

Po 30 latach szczytów klimatycznych po raz pierwszy w tym porozumieniu zapisano wreszcie, bardzo jasno i wyraźnie, że chcemy jako świat odchodzić od paliw kopalnych, czyli i od węgla, i od ropy, i od gazu. Chociaż wiemy, że to te paliwa powodują kryzys klimatyczny, to przez 30 lat lobby paliwowe było tak silne, że uniemożliwiało jakkolwiek wspomnienie o końcu paliw kopalnych. Aż do teraz. Dlatego to przełomowa decyzja 

- mówiła aktywistka. Jest jednak wiele "ale". Słowa o "odchodzeniu" zostały rozwodnione w porównaniu do propozycji niektórych krajów; znalazło się też sporo wyjątków i kruczków. Według Lasoty brakuje "jasnej ścieżki" tego, jak będziemy odchodzić od tych paliw.

Lasota zwróciła też uwagę na to, że podczas szczytu wybrzmiał głos osób z krajów najbardziej dotkniętych skutkami zmiany klimatu. - Osoby z Wysp Pacyficznych powtarzały, że od wyników tych szczytów zależy być albo nie być ich domów. Te wyspy już teraz są stopniowo zatapiane przez podnoszący się poziom morza - relacjonowała. 

Momentami dramatyczne apele osób z zagrożonych krajów stały w kontraście z całą otoczką szczytu, w pełnym przepychu Dubaju. - Miałam czasami wrażenie, że jestem raczej w parku rozrywki, a nie w miejscu, w którym dyskutuje się na temat przetrwania ludzkości. Na terenie dubajskiego Expo, gdzie odbywał się szczyt, było perfumowane powietrze, wesoła muzyka, wszystko wydawało się idealne. A jednocześnie okazywało się, że Emiraty Arabskie wykorzystywały szczyt do negocjowania kontraktów na ropę, a w sąsiednim Abu Zabi gościł Władimir Putin - mówiła Lasota.

Co to oznacza dla nas?

W jaki sposób decyzje szczytu - na które zgodziła się także Polska i Unia Europejska - wpłyną na nasze działania? Różyk uważa, że przełoży się to m.in. na cel ograniczenia emisji na rok 2040, nad którym pracuje UE. W tej chwili mamy już cel na rok 2030 - ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 55 proc. 

Wielu krytyków szczytów COP mówi, że właściwie spotykają się tam ludzie, żeby pogadać i niewiele z tego wynika. Ale jeśli popatrzymy na to, co dzieje się od Porozumienia paryskiego (przyjętego na szczycie COP21 w Paryżu w 2015 roku - red.), to okazuje się, że te szczyty diametralnie wpływają na nasze życie 

- uważa ekspert. Widzi to m.in. w przyspieszającym tempie rozwoju odnawialnych źródeł energii, pomp ciepła czy unijnych celach. A te przekładają się na "każdy sektor gospodarki", od przemysłu przez transport po rolnictwo.

Posłuchaj całej rozmowy w formie podcastu:

Więcej o: