Rząd nadal szuka miejsca na krajowe składowisko powierzchniowe odpadów promieniotwórczych nisko- i średnioaktywnych krótkożyciowych. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedłużyło nabór do 30 czerwca 2024 roku. Gmina, na terenie której powstanie składowisko, będzie otrzymywać regularnie miliony złotych z budżetu państwa.
Gmina, która zgodzi się na budowę składowiska, będzie otrzymywać od państwa coroczną opłatę w wysokości 400 proc. dochodów z tytułu podatku od nieruchomości znajdujących się na jej terenie. Opłata może wynieść maksymalnie 10,5 mln zł. Pieniądze będą wypłacane od momentu przyjęcia pierwszego odpadu do dnia podjęcia decyzji o zamknięciu składowiska.
Rząd zauważył, że "budowa oraz eksploatacja składowiska zapewni w przyszłości nowe miejsca pracy na terenie gminy". Podkreślono też, że powstanie składowiska przyczyni się do rozwoju niezbędnej infrastruktury technicznej. Ponadto przy obiekcie uruchomienie zostanie "centrum edukacyjno-szkoleniowego, które będzie otwarte dla społeczeństwa oraz zapewni edukację kadry specjalistycznej".
Podkreślono również, że składowisko nie będzie przyjmowało wypalonego paliwa jądrowego ani odpadów wysokoaktywnych. Na jego terenie znajdą się za to między innymi rękawiczki czy stroje ochronne pracowników mających kontakt z substancjami promieniotwórczymi.
Budowa nowego składowiska odpadów promieniotwórczych ma kluczowe znaczenie w kontekście rozwoju energetyki jądrowej w Polsce, związanego m.in. z planowaną budową pierwszej elektrowni atomowej. Jak pisaliśmy na Gazeta.pl, obecnie na terenie naszego kraju znajduje się jedynie Krajowe Składowisko Odpadów Promieniotwórczych w miejscowości Różan (woj. mazowieckie). Nie wybudowano go jednak z myślą o obsłudze energetyki jądrowej. Co więcej, składowisko jest już bliskie zapełnienia.