Od kilku dni w sieci można się natknąć na podawaną przez internautów mapkę, pokazującą, gdzie w Polsce panują warunki suszy rolniczej. Mapkę udostępnił profil branżowego czasopisma rolniczego Agro Profil Magazyn Rolniczy. "Zdecydowanie najgorsza sytuacja panuje między Żyrardowem, Skierniewicami a Łęczycą, Kaliszem, Krotoszynem, Rawiczem, Głogowem" - napisali autorzy wpisu.
To, co mapka pokazuje, to poziom wilgotności wierzchniej warstwy gleby. Jeżeli wilgotność jest tak niska, że nie wystarcza do zapewnienia roślinom odpowiednich warunków do wzrostu, a co za tym idzie zagraża rolnictwu, mamy do czynienia z suszą rolniczą (inaczej glebową) właśnie. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) w tym tygodniu zaznaczał już, że "wierzchnia warstwa gleby jest już mocno przesuszona, a wilgotność spada do nawet 10-15 proc.".
Grzegorz Walijewski z IMGW w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową przekazał, że wilgotność gleby w strefie korzeniowej roślin spadła do mniej niż 35 proc. niemal w całej Polsce. - A w niektórych województwach sytuacja jest jeszcze gorsza. Na przykład na Lubelszczyźnie i Ziemi Łódzkiej ta wilgotność miejscami spadła poniżej 15 procent - powiedział.
Susza rolnicza to drugi etap suszy i konsekwencja pierwszego - suszy meteorologicznej (atmosferycznej). Zima i początek wiosny wprawdzie były dość mokre, co mogło dawać nadzieję, że w tym roku będzie lepiej. Ale jednak to nie wystarczyło, kiedy pojawił się bardziej suchy niż zwykle kwiecień i podobny jak na razie maj. Opadów jest za mało, a temperatury dość wysokie, co sprawia, że woda paruje. Więcej jej zatem tracimy niż "dostajemy". Anomalie opadów są w zasadzie w całym kraju ujemne, szczególnie na zachodzie i północy - to znaczy, ze deszczu pada znacznie mniej niż zwykle o tej porze roku. Już to roślinom nie pomaga, a do tego z racji ciepłego kwietnia wegetacja roślin ruszyła wyjątkowo wcześnie.
Jak mówił IAR Grzegorz Walijewski, w większości województw powinno spaść o 50 litrów wody więcej. - Są takie miejsca na mapie Polski, jak na przykład Piła czy Zielona Góra, w których to od początku maja nie zanotowano ani jednej kropli deszczu. Z kolei w Gorzowie Wielkopolskim i w Mławie spadło zaledwie 0,1 milimetra, a w całej centralnej części kraju spadło do jednego milimetra deszczu - powiedział.
No i teraz grozi nam etap trzeci, który zobaczą z pewnością już nie tylko rolnicy - susza hydrologiczna. "To sytuacja gdy przepływy na rzekach spadają poniżej pewnego określonego poziomu. W tym przypadku SNQ - średniego niskiego przepływu z wielolecia" - wyjaśniał IMGW w czwartek na X. Instytut dodawał, że obecnie jest już 29 stacji z przepływem wody w rzekach poniżej wspomnianej granicy SNQ. "Obserwujemy dość szybki rozwój suszy hydrologicznej" - dodali eksperci.
Jest jeszcze jedno ryzyko - pożary. Zagrożenie pożarowe lasów niemal w całym kraju jest ekstremalnie wysokie. W czwartek na prawie całym obszarze Polski sięgnęło najwyższej możliwej skali:
Pewną dozę optymizmu wlać może pogoda w nadchodzący weekend. Zgodnie z prognozą IMGW już dziś, w piątek 17 maja, pojawi się deszcz, na razie na południu kraju. Od soboty opady spodziewane są w całej Polsce, niemniej meteorolodzy określają je jako "przelotne".