Emisje dwutlenku węgla w Kanadzie wystrzeliły w ubiegłym roku. Winne rekordowe pożary

Gdyby kanadyjskie pożary z ubiegłego roku policzyć jako osobnego emitenta gazów cieplarnianych, przeskoczyłyby większość krajów świata. Pożary, które same były napędzane skutkami zmiany klimatu, jeszcze potęgują kryzys.
Wizualizacja chmury tlenku węgla z pożarów w Kanadzie
Fot. NASA

Skala pożarów lasów w Kanadzie w ubiegłym roku była gigantyczna: spłonęło aż 15 milionów hektarów, a obszar objęty ogniem był ponad siedem razy większy niż przeciętnie w ciągu roku. Spłonęło ponad półtora raza tyle, ile wynosi całkowita powierzchnia lasów w Polsce. Naukowcy wyliczyli, że wiązało się to z ogromną emisją gazów cieplarnianych.

Zobacz wideo Gaza, CPK, AI, aktywiści. Update, którego wszyscy potrzebujemy [Co to będzie odc. 23]

W publikacji naukowej na łamach pisma "Nature" naukowcy z NASA wyliczają, że pożary wyemitowały 647 milionów ton CO2. Gdyby policzyć je jako osobny kraj, to byłyby wśród 10 największych emitentów CO2 na świecie. Dla porównania: całkowite emisje CO2 Kanady w 2022 roku wynosiły 580 milionów ton, a Polski - 320 milionów ton. Chmury gazów emitowanych przez płonące lasy unosiły się nad dużą częścią kontynentu, jak widać na poniższej wizualizacji NASA:

Wizualizacja pokazuje chmurę tlenku węgla emitowaną przez pożary w Kanadzie w 2023 roku
Wizualizacja pokazuje chmurę tlenku węgla emitowaną przez pożary w Kanadzie w 2023 rokuFot. NASA

Człowiek napędza zmianę klimatu

Chociaż te pożary doprowadziły do ogromnej emisji dwutlenku węgla, to człowiek odpowiada za emisje gazów podgrzewających naszą planetę. 

Po pierwsze, jak ustalili naukowcy, wywołane przez nas globalne ocieplenie przyczynia się do takich pożarów. Wpływ na skalę pożarów i rozprzestrzenianie się ognia w Kanadzie miała gorąca, sucha pogoda - a ubiegły rok był tam najgorętszy i najbardziej suchy od dziesięcioleci. Badacze wyliczyli, że ubiegłoroczne pożary było co najmniej dwa razy bardziej prawdopodobne i kilkadziesiąt procent silniejsze z powodu skutków zmiany klimatu.

Po drugie, głównym źródłem gazów cieplarnianych trafiających do atmosfery pozostaje spalanie przez nas węgla, ropy i gazu. Emisje z pożarów w Kanadzie stanowiły ok. 2 procent wszystkich emisji w 2023 roku. Z jednej strony to potężna część dla jednego źródła, z drugiej - nieporównywalnie mniej niż emisje z paliw kopalnych, które stanowią ogromną większość. 

Naukowcy z NASA zwracają też uwagę na kolosalną różnicę między emisjami dwutlenku węgla z pożarów oraz ze spalania lasów. Węgiel z pożarów był uwiązany w drzewach i glebie poprzez pochłanianie go przez rośliny - dlatego gdy las będzie odrastać, to CO2 "wróci" tam, skąd zostało wyemitowane. Zajmie to jednak dziesiątki lat lub więcej, a w tym czasie dwutlenek węgla będzie krążyć w atmosferze i podgrzewać Ziemię. 

Jednak węgiel z ropy, gazu czy węgla kamiennego był tam związany nie na setki, a miliony lat. Kiedy spalamy paliwa kopalne, nie ma szans, że w przewidywalnej dla nas przyszłości ten węgiel w naturalny sposób "wróci pod ziemię". Z perspektywy człowieka emisje ze spalania paliw kopalnych są "na zawsze". Dlatego żeby zatrzymać zmianę klimatu - która będzie powodować więcej takich pożarów - musimy jak najszybciej odejść od spalania węgla, ropy oraz gazu.

Jeśli to się nie uda, to globalne ocieplenie przyniesie więcej pożarów i suszy, a gigantyczne kanadyjskie lasy będą płonąć częściej i bardziej intensywnie, przez co dodatkowo napędzą ocieplenie.

Więcej o: