W niedzielę na Wiśle na odcinku stołecznych bulwarów wiślanych zanotowano 25 centymetrów i tym samym został tam pobity rekord najniższego poziomu wody w największej polskiej rzece, ustanowiony w 2015 roku. W poniedziałek padła jednak kolejna bariera - poziom wody obniżył się do 24 centymetrów.
To są momenty, w których zaczynamy rozumieć, że klimat ociepla się bardzo szybko. Jeżeli jest w stanie dotknąć nawet tak dużej rzeki jak Wisła, to sprawa jest poważna. Trzeba zacząć wreszcie działać, żeby to jakoś powstrzymać
- mówi w rozmowie z Next.Gazeta.pl Jan Mencwel, warszawski radny, aktywista Miasto Jest Nasze i autor m.in. książki "Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać".
Betonowanie i regulowanie rzek jest jednym z czynników, które przyczyniają się do ich wysychania. O Wiśle mówi się jednak, że jest ostatnią nieregulowaną rzeką Europy. A i tak dotyka ją ten problem.
- Wisła w Warszawie nie jest regulowana, ale za to jest bardzo silnie eksploatowana. W Warszawie działa wiele kopalni piasku, które wydobywają go bezpośrednio z rzeki. Jeśli z rzeki wyciągamy piasek, to ona zaczyna żłobić coraz głębsze dno. To dzieje się na bardzo dużą skalę, trwa od lat i nic się nie zmieniło, mimo że jest udowodnione naukowo, że znacząco przyczynia się do problemu suszy - mówi nam Jan Mencwel.
Na X warszawski radny przywołał później badanie Ewy Kaznowskiej i Michała Wasilewicza z SGGW z 2021 roku "Historyczne niżówki na Wiśle w Warszawie (...)". "Dane naukowe od lat mówią, że za opadanie poziomu Wisły w Warszawie odpowiada w równej mierze ocieplający się klimat, co… ingerencje człowieka w koryto rzeki" - pisał Mencwel. I dodał, że naukowcy dowiedli, iż obniżający się stan wody w Wiśle jest spowodowany właśnie obniżaniem się dna rzeki, na co wpływa wydobywanie piasku. Mencwel zauważa, że na Zachodzie nie robi się tego od lat 70., a przełomem było zawalenie się we Francji zabytkowego mostu, do czego przyczyniło się wydobywanie piasku. W Warszawie tymczasem wciąż jest co najmniej pięć kopalni piasku.
Wiele kopalni działa przed Warszawą, w Wawrze i Wilanowie. Co to oznacza? Tak intensywna eksploatacja piasku tuż PRZED Warszawą w oczywisty sposób przyczynia się do wysychania rzeki na warszawskim odcinku
- napisał Mencwel.
Warszawski radny twierdzi, że wciąż możemy wiele zrobić w tej sprawie. Minimum, od jakiego moglibyśmy zacząć, to zakazanie wydobywania z dna Wisły piasku. Praktykę tę Mencwel ocenił jako "bezsensowne pogarszanie sytuacji". Jego zdaniem w ten sposób rzeka dostałaby szansę, by się zaadaptować do warunków klimatycznych.
Prezydent Trzaskowski mógłby przestać wydawać zgody na powstawanie kolejnych kopalni piasku. Owszem naraziłby się wielkiemu biznesowi, ale pytanie, co jest ważniejsze - dobro rzeki, z której Warszawa czerpie wodę, czy to żeby wielki biznes miał tani materiał budowlany? Moim zdaniem jednak to pierwsze, naukowo jest to dosyć dobrze opisane, że kopalnie piasku nie powinny funkcjonować
- uważa Jan Mencwel.
Jego zdaniem to przede wszystkim kwestia mądrych decyzji ze strony władz. Obywatele mogą sobie powiedzieć, że będą oszczędzać wodę, biorąc na przykład krótszy prysznic, ale najwięcej mogą zrobić władze. - My jako obywatele powinniśmy na nich naciskać i przekonywać, żeby podejmowali dobre decyzje - dodaje warszawski radny.
Choć stan Wisły jest rekordowo niski, to zdaniem Jana Mencwela "póki co, jeszcze dramatu nie ma". Bo choć w największej polskiej rzece wody jest mało (paradoksalnie najgorzej jest w centrum Warszawy), to wciąż tam jest. Miejski radny zwrócił uwagę, że dużo gorsza sytuacja jest na małych ciekach wodnych, które w trakcie takich susz potrafią całkowicie wyschnąć.
Rzeka Długa na odcinku na Białołęce jest całkowicie wybetonowana i właśnie wyschła do zera. Tam jest gorsza sytuacja i trzeba pilnie działać, żeby te mniejsze cieki, które zostały uregulowane, nie wysychały całkowicie
- podsumował w rozmowie z nami Jan Mencwel.