- Ministerstwo nie uzasadnia podejmowanych działań, a jedynie stwierdza "bo tak i już". Trudno o zdrowy rozsądek i logikę w tych wszystkich działaniach. Chcemy rozmawiać merytorycznie w oparciu o dane naukowe, w oparciu o ekspertów, o zdrowy rozsądek, a tutaj mamy tylko i wyłącznie emocje - grzmi prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Marcin Możdżonek, cytowany przez money.pl. Narasta napięcie między myśliwymi a Ministerstwem Środowiska.
Odkąd w sierpniu przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego przerwali rozmowy na temat reformy łowiectwa, relacje między resortem a myśliwymi nie są dobre. Jednym z tematów tamtego spotkania miało być ograniczenie polowań na ptaki łowne. Ostatnio spór między stronami rozgrzał się właśnie ze względu na usunięcie siedmiu gatunków ptaków z listy łowieckiej. Wiceminister Mikołaj Dorożała przekazał Next.gazeta.pl, że chodzi o gatunki: jarząbek, krzyżówka, cyraneczka, głowienka, czernica, słonka oraz łyska.
Wbrew temu co sugerował w ostatnim wywiadzie Marcin Możdżonek wiceminister przekonywał, że wybrano je na podstawie rekomendacji ekspertów ministerstwa, Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej kwestionuje jednak ministerialne decyzje, które mają uchronić ptaki zagrożone wyginięciem lub których populacja spada przed polowaniami.
- To są rzeczy absolutnie niemające wpływu na wysokość populacji ptaków. Rocznie odstrzeliwanych jest ok. 200 tys. ptaków. To jest ok. 1,5 ptaka rocznie na myśliwego. Polowania z całą pewnością nie doprowadzają w dzisiejszym świecie do wyginięcia gatunków ptaków łownych, w przeciwieństwie do kotów domowych, które zabijają ich 140 mln rocznie. Propozycja ograniczeń to chęć zaspokojenia roszczeń aktywistów - uważa Marcin Możdżonek, cytowany przez money.pl. "Aktywistami" myśliwi nazywali także ekspertów resortu klimatu, którzy brali udział w sierpniowych rozmowach.
Prezes NRŁ wymieniał, że Polska ma jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów dot. polowań na ptaki łowne w Unii Europejskiej. Uważa, że to właśnie ograniczenie polowań przyniesie "daleko idące negatywne skutki dla polskiej gospodarki i przyrody". Jak to tłumaczy? - Ptaki wyrządzają szkody w uprawach rolnych i na stawach rybackich - mówił Możdżonek, cytowany przez money.pl.