- Nigdy nie było takiej sytuacji, że w ciągu roku rozbiło się o Pałac Kultury 500 słonek. W 2023 roku to było zero, w 2024 także zero - mówiła rzeczniczka Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, Monika Klimowicz-Kominowska w podcaście Pauliny Górskiej "Lepszy Klimat". To komentarz do słów profesora Uniwersytetu Jagielońskiego wokół kwestii wykreślenia kilku gatunków z listy ptaków łownych, jak czytamy w komunikacie przesłanym do naszej redakcji.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska próbuje od kilku miesięcy prowadzić rozmowy z myśliwymi na temat uregulowania ich działalności. Myśliwi jednak niechętnie dążą do kompromisu, w związku z czym pojawił się między nimi a rządem konflikt. A jednak mimo krytyki środowiska łowieckiego we wrześniu wiceminister klimatu Michał Dorożała zadeklarował, że z listy ptaków łownych zniknie siedem z trzynastu gatunków. To oczywiście nie spodobało się myśliwym.
Ich przedstawiciel w zespole ds. reformy łowiectwa, krytykował projekt rozporządzenia w "Rzeczpospolitej": - Co roku o Pałac Kultury i Nauki rozbija się co najmniej 500 słonek. Pomalowanie go na różowo będzie znacznie efektywniejszym sposobem ochrony ptaków niż zakazanie polowania - powiedział prof. Henryk Okarma z Uniwersytetu Jagiellońskiego. To właśnie te słowa dementowała rzeczniczka OTOP, która w sprawie słonek konsultowała się z prezeską Fundacji Szklane Pułapki, dr Ewą Zyśk-Górczyńską.
Fundacja prowadzi najbardziej rzetelny rejestr w Polsce kolizji ptaków z budynkami czy z elementami architektury. Zapytałam ją, jaka jest liczba słonek, które w ostatnim czasie rozbiły się o Pałac Kultury i powiedziała mi: w 2023 zero, w 2024 także zero
- stwierdziła Klimowicz-Kominowska.
W sierpniu, gdy zaczął się sezon polowań na ptaki, 70 organizacji i inicjatyw ochrony przyrody zaapelowało do rządu o wykreślenie 12 z 13 gatunków ptaków z listy gatunków łownych. Wcześniej niektóre organizacje apelowały o całkowity zakaz - moratorium na polowania na ptaki.
W odpowiedzi na nasze pytania resort środowiska przekazał, że siedem ptaków, które znikną z listy gatunków łownych, wybrano na podstawie rekomendacji ekspertów ministerstwa, Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Wiceminister stwierdził, że "korzyści społeczne osiągane z prowadzenia gospodarki łowieckiej" wobec tych gatunków ptaków "nie są adekwatne do potencjalnych ryzyk i strat, których uwzględnienie jest obowiązkiem władz publicznych".
- Zgodnie z art. 1 ustawy - Prawo łowieckie, łowiectwo ma stanowić element ochrony środowiska przyrodniczego. Zachowanie tych gatunków ptaków jako gatunków łownych nie przyczynia się do ochrony środowiska przyrodniczego, z kolei ich zdjęcie z listy może przyczynić się do zwiększenia bioróżnorodności i ochrony środowiska przyrodniczego - stwierdził Michał Dorożała.
Rzeczniczka OTOP mówiła w podcaście "Lepszy Klimat", że rozporządzenie, jakie proponuje ministerstwo, daje nadzieję na pierwszy krok w większej reformie. - Jesteśmy z niego zadowoleni. Także w tym względzie, że zostało zaproponowane zdjęcie wszystkich gatunków kaczek z tej listy. Kaczki są gatunkiem dosyć problematycznym, jeżeli chodzi o ich rozpoznawanie, ponieważ zwłaszcza samice wielu gatunków są do siebie bardzo podobne. I zdarzało się bardzo często w czasie polowań, że zostały zabijane gatunki objęte ochroną ścisłą. Przy kiepskich warunkach oświetleniowych nawet wprawny ornitolog może się pomylić w oznaczaniu tych kaczek, a co dopiero myśliwi, którzy mają ułamek sekundy na to, żeby zdecydować, czy strzelić.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska deklarowało, że rozporządzenie ukaże się do końca tego roku, a od stycznia 2025 roku z listy łownych ptaków mają zniknąć: cztery gatunki kaczki - krzyżówka, cyraneczka, głowienka i czernica, a także łyska, słonka i jarząbek. Na liście pozostaną trzy gatunki gęsi - gęgawa, zbożowa i białoczelna, gołąb grzywacz, bażant oraz kuropatwa. Myśliwi od miesięcy sprzeciwiają się tym zmianom. - Mam nadzieję, że reforma łowiectwa pójdzie daleko i cały Polski Związek Łowiecki zostanie gruntownie zreformowany - konkluduje natomiast w "Lepszym Klimacie" Monika Klimowicz-Kominowska.