Sejm miał ją w latach 80. PiS chciał do niej wrócić, ale nie zdążył. Nowa ekipa nie porzuciła projektu

Kancelaria Sejmu znów chce mieć własną studnię. Projekt rozpoczął PiS, a obecne władze go kontynuują. Koszty jednak znacząco wzrosły.
Sejm (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

"Budowa ujęcia wód podziemnych, etap przygotowania inwestycji, opracowanie dokumentacji" - na ten cel Kancelaria Sejmu przewidziała w przyszłorocznym budżecie 200 tys. zł. Do tej informacji dotarła "Rzeczpospolita", która informuje, że parlament przygotowuje się do wywiercenia własnej studni na wypadek sytuacji kryzysowych.

Zobacz wideo Niecodzienne znalezisko w samym centrum miasta. Ma ponad 500 lat. Zobaczyliśmy je z bliska

Sejm wykopie własną studnię. Planował tu już PiS

Pomysł na wykopanie studni w parlamencie nie jest nowy. Już w zeszłym roku, w budżecie na 2024 rok, Kancelaria Sejmu, jeszcze za czasów rządów PiS, planowała stworzenie nowego ujęcia wody. Wówczas pisaliśmy, że w budżecie zapisano na ten cel o połowę mniejszą kwotą niż dziś 100 tys. złotych.

Nie będzie to pierwsza studnia w Sejmie. Ujęcie wody było przy Wiejskiej już w latach 80. Potem je zlikwidowano. Ubiegłoroczne plany, by ponownie je wykopać, uzasadniano awariami wody i jej brakami w budynku głównym. Obecny zespół parlamentarny zdecydował się kontynuować projekt. Biuro obsługi medialnej Kancelarii Sejmu poinformowało "Rz", że obecnie trwa uzyskiwania niezbędnych do budowy zgód.

Studnia ma powstać w okolicy wjazdu na teren kompleksu parlamentarnego od strony ul. Górnośląskiej. Jej głębokość ma sięgać 260 metrów i pozwoli na wydobycie wody z poziomu oligoceńskiego. Ujęcie ma być dostępne dla okolicznych mieszkańców, którzy w celu jej uzyskania nie będą musieli wchodzić na teren pozostający w zarządzie Kancelarii Sejmu.

Oligocenki odżywają. Nieoficjalnie mowa o strachu przed wojną

Studnia ma być gotowa najwcześniej za dwa lata. Oficjalnie powodem budowy jest chęć zabezpieczenia na wypadek awarii oraz wspieranie akcji gaśniczych. W kuluarach mówi się jednak, że jednym z głównych motywów jest wojna w Ukrainie. Pierwszy boom na tzw. oligocenkę pojawił się natomiast, gdy w latach 50. wybuchła wojna koreańska, wspomina jeden ze starszych stażem urzędników. 

Zabezpieczenie się na wypadek wojny jest też jedną z motywacji warszawskich dzielnic do inwestowania w utrzymanie i rozbudowę ujęć wody oligoceńskiej.

Więcej o: