Susza w najcenniejszym polskim lesie. Wody brakuje od ubiegłego roku, teraz może być jeszcze gorzej

Wiosna powinna być w Puszczy Białowieskiej najbardziej mokrym okresem roku. Powinna - ale nie jest, co widać gołym okiem nawet w ściśle chronionej części parku narodowego. Ols, czyli las rosnący w podmokłym miejscu, jest zupełnie suchy. To pokazuje, z jakimi problemami mierzy się przyroda w Polsce. Brak wody możemy w tym roku odczuć też na własnej skórze.
Ols w Puszczy Białowieskiej - między drzewami powinna znajdować się stojąca woda, ale nie ma jej od wiosny 2024 roku
Fot. Patryk Strzałkowski

W Polsce brakuje wody. To zdanie opisuje i nasze długoterminowe problemy (susza jest już stałym problemem, a nie okresowym kataklizmem), i to, co obserwujemy w tej chwili. Po w większości bezśnieżnej i ciepłej zimie wchodzimy w cieplejszy okres roku z deficytem wody.

Zobacz wideo Jak "kopalnie piasku" wpływają na stan Wisły w Warszawie?

Dr Renata Krzyściak-Kosińska, biolożka i przewodniczka po BPN, podczas wizyty dziennikarskiej z Instytutem Ochrony Środowiska - Państwowym Instytutem Badawczym pokazała nam, jak wyraźnie widać suszę nawet w najcenniejszej, najbardziej naturalnej części Puszczy Białowieskiej. 

To znajdujący się w obszarze ochrony ścisłej parku narodowego ols, czyli las porastający siedliska podmokłe. - Bywał wypełniony wodą cały rok. Czasem woda mogła wyparować w szczególnie upalne lato, ale - jeszcze przed 10 laty i wcześniej - wiosna była tu zawsze - wyjaśniała biolożka. Teraz, po zimie, ols powinien wyglądać mniej więcej tak:

Podmokły las w Puszczy Białowieskiej
Podmokły las w Puszczy BiałowieskiejFot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Tymczasem podczas wizyty dziennikarskiej w połowie kwietnia był zupełnie suchy:

Suszy ols w Białowieskim Parku Narodowym
Suszy ols w Białowieskim Parku NarodowymFot. Patryk Strzałkowski

- To już trzecia wiosna, kiedy jest zupełnie sucho - mówiła dr Krzyściak-Kosińska. Wody w tym miejscu, położonym tuż przy szlaku turystycznym na terenie parku, nie ma już od lata ubiegłego roku. Zima była prawie bezśnieżna i zapasy wody nie zostały uzupełnione. Teraz nie zanosi się na poprawę sytuacji. Wiosna jest bardzo sucha, a prognozy długoterminowe nie dają w tej chwili nadziei na długotrwały deszcz, który byłby potrzebny do wypełnienia lasu wodą. 

Susza uderza w przyrodę

Tak długotrwały brak wody mocno uderza w środowisko, dla którego jej obecność jest stanem normalnym. Nie oznacza to, że las zacznie od razu umierać. Ale ucierpią organizmy uzależnione od wody. Stojąca woda w puszczy to na przykład miejsce godów i rozrodu płazów, siedlisko owadów. Jeśli jej nie ma, muszą przeczekać suchy okres lub przenosić się do innych obszarów. Ale jeśli wody brakuje na coraz większym obszarze i przez kolejne lata, to populacja staje się osłabiona. To zaburza całe środowisko, bo bez owadów czy płazów niektóre ptaki tracą swoje pożywienie i także muszą przenieść się w inne miejsca, a ich populacja może zostać zachwiana. 

W długim terminie może dojść do zmiany całego ekosystemu. Drzewa i rośliny charakterystyczne dla olsów stopniowo zaczną zastępować inne gatunki. Olsza czarna i świerk będą z czasem umierać, zastąpią je graby. Chociaż las nie zniknie, to możemy utracić część obecnej różnorodności.

W innych częściach Puszczy Białowieskiej, poza parkiem narodowym, problem suszy (dosłownie) pogłębiają stare rowy melioracyjne. Wykopane czasem kilkadziesiąt lat temu miała odwadniać teren, by możliwe było rolnictwo, wypas zwierząt i koszenie łąk, albo gospodarka leśna. Dziś na tych obszarach nie ma już rolnictwa ani typowej gospodarki leśnej, ale rowy dalej odwadniają teren. W niektórych miejscach ich zagrodzenie mogłoby pomóc przywrócić stan naturalny i wspierać zatrzymywanie części wody, kiedy już pojawia się deszcz - mówił na spotkaniu z dziennikarzami prof. Michał Żmihorski, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży.

Susza w Polsce

Przykład Białowieży obrazuje problemy, z którymi mierzymy się w całej Polsce. Wraz ze zmianą klimatu średnia temperatura rośnie, ale ilość opadów - już nie. Wody mamy przeciętnie tyle samo, ale więcej wyparuje, bo jest cieplej. Do tego zmiana klimatu zmienia rozkład opadów - częściej pada bardzo intensywnie; wtedy może dojść do powodzi, ale większość wody spłynie, a nie pozostanie w krajobrazie. A między ulewami są przedłużające się okresy suche. Do tego coraz bardziej brakuje nam śniegu, który jest kluczowy dla uzupełniania zapasów wody w przyrodzie. 

W tym roku mamy za sobą w większości ciepłą i bezśnieżną zimę. Wiosna nie jest jak na razie na tyle mokra, by ten deficyt wody uzupełnić. Przeciwnie - jak informuje IMGW, marzec był jednocześnie bardzo ciepły i bardzo suchy. 

W marcu w większości Polski klimatyczny bilans wodny - stanowiący różnicę pomiędzy wysokością opadów a wielkością parowania - wypadł znacznie na minusie. To znaczy, że (szczególnie na zachodzie kraju - co widać na mapie poniżej) więcej wody wyparowało, niż spadło. To prosty przepis na suszę.

Przestrzenny rozkład sumy parowania potencjalnego (po lewej) oraz przestrzenny rozkład Klimatycznego Bilansu Wodnego (po prawej) - marzec 2025 r.
Przestrzenny rozkład sumy parowania potencjalnego (po lewej) oraz przestrzenny rozkład Klimatycznego Bilansu Wodnego (po prawej) - marzec 2025 r.Źródło: IMGW

Skumulowana suma opadów dla całej Polski od początku roku szoruje po dolnej krawędzi normy. W tych warunkach, żeby nadrobić braki wody, nie wystarczy jeden deszczowy dzień, ani jedna burza. Potrzebne są dłuższe, najlepiej jednostajne opady.

Skumulowana suma wysokości opadów atmosferycznych od 1 stycznia 2025 r. (linia czerwona) na tle skumulowanej sumy wieloletniej (linia czarna, 1991-2020).
Skumulowana suma wysokości opadów atmosferycznych od 1 stycznia 2025 r. (linia czerwona) na tle skumulowanej sumy wieloletniej (linia czarna, 1991-2020).Źródło: IMGW

Bez takiej zmiany pogody skutki suszy odczuje nie tylko przyroda, ale także my wszyscy. W trzech regionach Polski już obowiązuje ostrzeżenie przed suszą hydrologiczną. Stan wody na dużej części rzek jest niski. Kolejne miesiące z ciepłą pogodą i bez intensywnych opadów mogą oznaczać suszę uderzającą w rolnictwo, dziką przyrodę, a nawet dostęp do wody dla mieszkańców niektórych regionów.

Więcej o: