Greenpeace dołącza do fali negatywnych komentarzy nt. dzisiejszego weta. - Prezydent Karol Nawrocki odebrał nam wszystkim możliwość korzystania z taniej energii z wiatru. Przygotowane w ustawie wiatrakowej przepisy były efektem wielu lat konsultacji społecznych oraz rozmów środowisk eksperckich. Prezydent w imię szkodliwej wojenki międzypartyjnej wyrzuca tę ciężką, dobrą pracę do kosza. Jego decyzja to sabotaż rozwoju Polski: naszej gospodarki, samorządów i lokalnych firm oraz skazanie polskiego przemysłu na niekonkurencyjne ceny energii i zwiększenie zależności Polski od importowanego gazu - powiedział Mikołaj Gumulski, koordynator kampanii klimatycznych w Fundacji Greenpeace Polska.
Jak zauważył Gomulski, decyzja prezydenta odbiera też możliwość dodatkowego zysku dla gospodarstw domowych położonych w pobliżu farm wiatrowych. W niektórych przypadkach mogło to być nawet 20 tys. zł rocznie. Zgodnie z ustawą inwestorzy mieli stworzyć na ten cel specjalny fundusz. - Prezydent Nawrocki dla zadowolenia swoich partyjnych patronów, a wbrew woli większości społeczeństwa, ekspertów i polskich firm obrał kurs na wyższe ceny energii oraz uzależnienie naszego bezpieczeństwa energetycznego od zagranicznych dostawców paliw kopalnych. Wyborcze hasła, powtórzone w orędziu podczas niedawnego zaprzysiężenia, o stawianiu na pierwszym miejscu interesu polskiego społeczeństwa szybko okazały się pustymi sloganami - stwierdził przedstawiciel Greenpeace.
Organizacja More in Common Polska od kilku lat monitoruje postawy społeczne w kwestii klimatu, transformacji energetycznej i bezpieczeństwa energetycznego. Zgodnie z przeprowadzonymi badaniami rozwój energetyki wiatrowej cieszy się w Polsce dużym poparciem. Nie tylko na poziomie ogólnokrajowym, ale też odnośnie do lokalnych inwestycji niedaleko miejsca zamieszkania. Okazuje się, że polaryzacja społeczna w tej kwestii jest znacznie mniejsza, niż wynika z przekazów medialnych. Potrzebę pilnych zmian dostrzegają zwolennicy różnych partii. Bezpieczeństwo energetyczne jest postrzegane jako jedno z najważniejszych zagadnień dla kraju, a respondenci widzą jego związek z rozwojem odnawialnych źródeł energii. Według najnowszych wyników aż 64 proc. badanych popiera rozwój lądowych farm wiatrowych w Polsce. Przeciwne jest 24 proc. osób, a 12 proc. nie ma w tej sprawie zdania. Choć przeważają tu zwolennicy obecnego rządu (KO - 93 proc., Lewica - 89 proc., Polska 2050 - 76 proc., PSL - 79 proc.) oraz partii Razem (76 proc.), to pozytywnych głosów nie brakuje również wśród wyborców PiS (49 proc.).
Również stosunek do farm wiatrowych w okolicy jest pozytywny. Także w przypadku mieszkańców małych miasteczek i wsi, pomimo narracji o ich niechęci do budowy wiatraków. 53 proc. jest "zdecydowanie za" lub "raczej za". Najwięcej w miastach liczących od 100 do 500 tys. mieszkańców (60 proc.). Na wsi jest to natomiast 50 proc., a w miasteczkach do 20 tys. mieszkańców 51 proc. Około jednej trzeciej pytanych wyraża tu sprzeciw. Również za finansowym wsparciem dla osób mieszkających najbliżej farm opowiada się większość (ogółem 67 proc.). Istotne w badaniu było też pytanie o to, z jakich źródeł powinniśmy czerpać energię za 20 lat (można było podać 2 odpowiedzi). 59 proc. respondentów wskazało na źródła odnawialne, a 49 proc. na energię atomową. Dla węgla było to zaledwie 21 proc. i jeszcze mniej dla gazu (14 proc.). Badanie na zlecenie More in Common Polska zostało wykonane metodami CATI/CAWI przez Opinię24 w dniach 6-13 sierpnia 2025. Udział wzięło 1601 osób.
Czytaj też:Polacy nie chcą wiatraków? Sondaże zaprzeczają słowom Nawrockiego
Źródła:Greenpeace, More in Common Polska