Fotowoltaika kilka lat temu szturmem podbiła serca Polaków. Przez wiele miesięcy liczba nowych prosumentów gwałtownie rosła z miesiąca na miesiąc, od 2024 roku, po wprowadzeniu mniej korzystnych zasad rozliczania nowo przyłączanych instalacji, ta dynamika spadła.
Niemniej od początku 2020 moc zainstalowana w fotowoltaice wzrosła aż 15-krotnie, do 25 GW - wylicza Fundacja Instrat. Połowa z tej mocy to tzw. instalacje prosumenckie. Doszliśmy do momentu, w którym mamy już ponad 1,6 mln prosumentów, czyli małych producentów energii, o blisko 6 proc. więcej rok do roku (to oficjalne dane Agencji Rynku Energii na koniec grudnia 2025 r.). Z jakich źródeł energii korzystają ci producenci? Zdecydowana większość z fotowoltaiki. Wszystkich prosumentów było na koniec ubiegłego roku dokładnie 1 610 086, w tym aż 1 609 397 miało instalacje fotowoltaiczne. Poza tym, mieliśmy jeszcze 138 mikrowiatraków, 38 małych elektrowni wodnych i 34 biogazownie.
Tyle wiemy. Bo tego, ile w tej domowej fotowoltaice jest dachów, a ile balkonów już nie. Choć oczywistym jest, że w tym drugim przypadku są to udziały śladowe.
Popularność fotowoltaiki balkonowej jest o rzędy wielkości mniejsza niż tradycyjnej fotowoltaiki dachowej na budynkach jednorodzinnych. To wynika w dużej mierze z mechanizmów wsparcia, które skupiały się na instalacjach dachowych właśnie. Na korzyść fotowoltaiki dachowej przemawia też wyższa moc oraz efektywność
- mówi mi Kajetan Nowak, ekspert fundacji Instrat. To wsparcie, które płynęło głównie do "dachów", w przypadku instalacji balkonowych nie jest już tak istotne. Ceny takich instalacji spadły na tyle, że są już w zasięgu możliwości finansowych przeciętnego Polaka, bez dopłat. Ale czy taka fotobalkonika może się polskiej rodzinie opłacić?
Eksperci Fundacji Instrat policzyli, ile można dzięki takim instalacjom zaoszczędzić, przeprowadzając próbę na modelu. Przykład opiera się na mieszkaniu położonym w Warszawie, którego roczne zapotrzebowanie na energię elektryczną wynosi około 3100 kWh (to dość dużo, bo jako średnie zużycie w Polsce przyjmuje się zwykle wartości w zakresie 1800-2500 kWh). Zarówno ogrzewanie, jak ciepła woda pochodzą w tym mieszkaniu z sieci miejskiej, zatem do tych celów energia elektryczna nie jest wykorzystywana. Energia dostarczana jest tam w ramach zdecydowanie najpopularniejszej taryfy G11. I do tego w ramach testów przeanalizowano dodanie na balkonie dwóch paneli o łącznej mocy 800 W każdy.
Ile to kosztuje? W styczniu tego roku za taki zestaw modelowy około 2300 zł. Na tę kwotę składają się dwa panele o mocy 400 W każdy oraz inwerter (zamienia prąd stały generowany przez fotowoltaikę na prąd zmienny) - razem za 1300-1600 zł. Każdy taki przykładowy panel waży około 20 kilogramów i ma wymiary około 1x1,8 metra. Do tego około 200 zł trzeba wydać na stelaż montażowy, a o około 500 zł za usługę ekspertyzy elektryka. Założono, że taką zestaw instalujemy już samodzielnie. Z wyliczeń Instratu wynika, że koszty te mogą się zwrócić w ciągu 3-4 lat (a ceny potrzebnego sprzętu mogą nadal spadać, więc ten okres może się skracać). Na jakie kwoty oszczędności się to przekłada?
Wiele zależy od tego, jak ustawiony jest balkon względem stron świata. W omawianym modelu roczne rachunki za energię elektryczną wynoszą 4 162 zł - bez instalowania fotowoltaiki (kwoty te wyliczono jako średnią opłat czterech największych operatorów za 2024 r.). Najwięcej można zyskać w przypadku opcji południowej - rocznie oszczędność może wynieść 757 zł (roczne wydatki na prąd wynoszą 3 405 zł). Przy ustawieniu na południowy wschód te oszczędności to 740 zł (cały roczny rachunek 3 422 zł), a na południowy zachód 707 zł (3 456 zł kosztu rocznie). Mniej opłacalne są warianty na wschód - 607 zł oszczędności (3 555 zł kosztu rocznie) oraz zachód - 574 zł oszczędności (przy rocznych rachunkach za prąd 3 588 zł).
Do założenia instalacji składającej się z dwóch paneli po 400 W potrzebny jest balkon o szerokości 2,5-3 metrów. A co, jeśli mamy mniejszy? Wtedy zainstalowanie pojedynczego panelu zapewne też się zwróci, choć już oczywiście w dłuższym okresie.
Proces montażu oraz przyłączenia instalacji nie jest trudny, powinniśmy sobie z tym poradzić sami. Inwerter można po prostu podłączyć do dowolnego gniazdka w mieszkaniu. Co z nadwyżkami? Są one bardzo niewielkie, ale jednak są, zatem instalację należy zgłosić do lokalnego operatora sieci dystrybucyjnej (Enea, Energa, PGE, Stoen lub Tauron). I to też raczej nie powinno być kłopotliwe.
Dla operatorów systemów dystrybucyjnych jest to w zasadzie umowa prosumencka. Czyli taka, jakich operator przetwarza w całkiem sporych ilościach. Z doświadczeń osób, które ten proces przeszły, wynika, że wystarczy przedstawić projekt instalacji zatwierdzony przez instalatora z odpowiednim certyfikatem. Operatorzy przeważnie nie mają problemów ze zmianą licznika na dwukierunkowy i zmianą umowy z klientem, choć może to potrwać do 30 dni
- wyjaśnia Kajetan Nowak z Instratu. Kłopotliwe i finansowo odczuwalne mogłoby być oddawanie nadwyżek energii elektrycznej do sieci. Tyle że z analiz Fundacji Instrat wynika, że takie nadwyżki zdarzają się rzadko i są niewielkie. W omawianym modelu było to około 35 kWh rocznie, czyli około 1 proc. zużycia (zatem nie przyda się tutaj magazyn energii).
Kluczowym, bardzo ważnym i tak naprawdę pierwszym etapem działań, który potencjalny balkonowy prosument musi przejść, zanim zrobi cokolwiek innego, jest uzyskanie zgody na instalację od zarządcy budynku (tak samo, jak powinno się to zrobić np. przy instalowaniu zewnętrznego klimatyzatora). I to akurat bywa problematyczne.
Zgoda wspólnoty czy spółdzielni mieszkaniowej jest najtrudniejszym elementem całej inwestycji i trzeba o nią zadbać przed kupieniem sprzętu. Ze względu na uwarunkowania prawne mogą one odmówić takiej zgody bez podania przyczyn. Choć część obaw jestem w stanie zrozumieć, na przykład w przypadku budynków objętych nadzorem konserwatorskich, znajdujących się w historycznych częściach miast
- mówi Kajetan Nowak. Pojawiają się nawet historie sporów sądowych, zakładanych przez spółdzielnie, które nie zgodziły się na taką (założoną już) instalację.