Dziennikarz Mariusz Szczygieł opisał historię jednego z nabywców pomp ciepła. "Dwa lata temu dowiedziałem się o programie 'Czyste Powietrze', a w ramach niego o instalowaniu pomp ciepła. Z powodu tego, że mama ma tak niską emeryturę, dostała dofinansowanie w wysokości ponad 132 tys. zł" - czytamy w jego wpisie na Facebooku. W domu wymieniono okna, drzwi wejściowe i bramę garażową. Zamontowano też pompę ciepła, dokonano częściowej termomodernizacji i zlikwidowano piec na miał węglowy. "Mama miała ze swoich środków pokryć tylko koszt podatków VAT od wystawionych faktur" - brzmi treść listu, który otrzymał dziennikarz.
Uczestnik programu "Czyste Powietrze" zaczął następnie szukać wykonawców robót. "Pierwszy trafił się instalator pomp ciepła, który bardzo szybko chciał zamontować ich urządzenie. Obiecywał, że będziemy płacić dużo niższe rachunki za ogrzewanie domu. Zaufałem mu. Wtedy nie było zbyt wielu informacji na temat funkcjonowania pomp" - czytamy.
Mężczyzna nawiązał kontakt z panią, która miała zająć się sporządzeniem wniosków na wszystkie prace do Wojewódzkiego Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WOŚiGW) i ich rozliczeniem. Sporządzone zostały dwie umowy - jedną na pompę ciepła, a drugą na stolarkę okienną i drzwiową.
Pan od pompy mówił, że zamontujemy pompę, wymienimy okna i drzwi, a termomodernizację zrobimy później. Nie wspominał, że stara instalacja z żeliwnymi grzejnikami nie nadaje się do pomp, a same pompy przy dużych mrozach sobie nie radzą. Sam ustalił moc pompy, bo my się na tym nie znaliśmy. Zrobiliśmy pierwsze dwa etapy. Z pewnych względów nie zdążyliśmy wykonać termomodernizacji. Pani od wniosków napisała w imieniu mojej mamy pismo do WOŚiGW z prośbą o przedłużenie terminu wykonania ostatniego etapu prac, mówiąc, że z reguły się zgadzają. Złożyłem tę prośbę osobiście przed terminem wykonania prac, czyli w połowie stycznia ubiegłego roku
- czytamy w liście, który udostępnił Mariusz Szczygieł.
Następnie zaczęły się problemy. Kobieta po jakimś czasie przestała odbierać telefony i zrezygnowała z dalszej współpracy. W wiadomości SMS przekazała, że już nie pracuje w tej firmie. Uczestnik programu czekał na odpowiedź z WOŚiGW do października 2025 r. Instytucja wyjaśniła wówczas, że zgadza się na przedłużenie, ale do połowy czerwca, czyli kilka miesięcy przed otrzymaniem tej wiadomości.
"Mama napisała ponownie prośbę o kolejne przedłużenie, bo nie wiedzieliśmy, że termin minął, a informacja przyszła później. Czekamy do dziś na odpowiedź od października 2025 r. Rachunki w tamtym roku to około 15 tysięcy złotych. W grudniu 2025 r. i lutym 2026 r. dostaliśmy prognozy na prąd po około 4 tysiące złotych co dwa miesiące. Mamie emerytury brakuje na sam prąd i nie wiemy, co robić, a w domu bardzo zimno. W kurtkach siedzimy" - brzmi treść listu.
Paweł Lachman, prezes PORT PC, uważa, że przypisywanie tzw. rachunków grozy pompom ciepła jest często elementem manipulacji czy dezinformacji. - Jeżeli spojrzymy na budynki, które są budowane w Polsce, to spora część z nich nie ma w ogóle izolacji i tam nieważne czym ogrzejemy, to zawsze koszty ogrzewania będą wysokie - mówił w rozmowie z Jakubem Wiechem w podcaście "Elektryfikacja". Ekspert szacuje, że w ponad 90 proc. przypadków sytuacja, w której pompa ciepła zostaje zamontowana w budynku zupełnie bez izolacji, jest właśnie efektem tego programu.
Nikon Gawryluk, ekspert od pomp ciepła, tłumaczył w sierpniu 2025 r., co robić, gdy urządzenie nie grzeje lub gdy przychodzą wysokie rachunki za ogrzewanie. "Potrzebujesz opinii rzeczoznawcy Inspekcji Handlowej, która jest uznawana przez sądy. Możesz z nią iść do rzecznika praw konsumenta, UOKiK, NFOŚ, Inspekcji Handlowej. Stanowi ona podstawę do reklamacji, odstąpienia od umowy, działa również w postępowaniach przed sądem polubownym" - pisał w mediach społecznościowych.