Putin twierdzi, że już za pół roku Rosja dotrze na Księżyc. Po 46 latach przerwy

Bartłomiej Pawlak
Putin i jego towarzysze twierdzą, że już za pół roku rosyjska sonda wyląduje na Księżycu. Plany Roskosmosu nie są wyjątkowo ambitne, ale i tak trudno uwierzyć, że Rosjanom uda się tak szybko wrócić na Srebrny Glob. Tym bardziej że współpracę przy projekcie właśnie zerwała ESA.
Zobacz wideo Kowal: Zachodni politycy powinni zrozumieć, że Rosja jest strukturalnie niebezpieczna

Większość planów rosyjskiej eksploatacji kosmosu zdradza na bieżąco Dmitrij Rogozin, skrajnie nacjonalistyczny polityk i jednocześnie szef agencji Roskosmos. W ostatnich tygodniach Rogozin skupiał się jednak głównie na groźbach kierowanych do (byłych już) partnerów rosyjskiej agencji kosmicznej i pustych słowach, w których podkreślał niezrównaną "potęgę" rosyjskiego przemysłu kosmicznego.

Putin zapowiedział lot na Księżyc. Rosja ma wyrobić się w pół roku

Teraz na temat kosmicznych podbojów po raz pierwszy od dawna wypowiedział się sam Putin. Zrobił to w 61. rocznicę lotu Jurija Gagarina w kosmos. Przywódca rosyjskiego reżimu cytowany m.in. przez agencję TASS, stwierdził, że jego kraj będzie kontynuować prace nad statkiem kosmicznym nowej generacji oraz "technologiami nuklearnej energetyki kosmicznej".

Obiecał ponadto, że Rosja wróci na Księżyc i musi się to stać jeszcze w trzecim kwartale tego roku. Po chwili dodał, że chodzi o księżycową misję Łuna 25, której celem jest wysłanie bezzałogowego lądownika na Księżyc. Dmitrij Rogozin pytany przez Putina, potwierdził, że misja ma wystartować w trzecim kwartale, bo wtedy zamyka się okienko startowe.

Rosja planuje trzy misje na Księżyc. Nie są zbyt ambitne

Misja Łuna 25 to rosyjska kontynuacja rozwijanego przez Związek Radziecki w latach 60. i 70. programu Łuna (pierwsze starty miały miejsce jeszcze w 1959 roku, a ostatni 9 sierpnia 1976 roku). Program objął budowę bagatela 24 sondy kosmiczne i aż 45 startów. Ostatecznie w jego ramach ZSRR sprowadził na Ziemię niewielkie ilości próbek z Księżyca i pozostawił na Srebrnym Globie małe pojazdy bezzałogowe.

Teraz Rosjanie budują trzy nowe sondy, a pierwsza z nich (Łuna 25) będzie lądownikiem, którego głównym zadaniem będzie miękkie lądowanie na w okolicy bieguna naszego naturalnego satelity. Urządzenie ma też prowadzić podstawowe badania Księżyca i zrobić zdjęcia z jego powierzchni. 

Planowana na 2024 rok Łuna 26 będzie z kolei bezzałogowym orbiterem badającym Księżyc z kosmosu. Zdecydowanie ciekawiej wyglądają natomiast założenia dotyczące Łuny 27. Będzie to sonda składająca się z lądownika i małego łazika, który ma swobodnie przemieszczać się po powierzchni naszego satelity.

Łuna 25 miała ruszyć już dekadę temu

Trudno nie zauważyć, że plany Rosji są dość mało ambitne, a cele dla nowych sond są w zasadzie podobne do tych z czasów radzieckich. Szczególnie jeśli porównamy je z osiągnięciami NASA na Marsie czy Chin na Księżycu. Chińska agencja kosmiczna od lat wysyła na Księżyc kolejne łaziki, bada niewidoczną z Ziemi stronę Srebrnego Globu i sprowadza próbki. Dziś Marsa obiega nawet sonda ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a lądowania na Księżycu przed trzema laty próbowała prywatna firma z Izraela (niestety bez powodzenia, bo sonda rozbiła się o powierzchnię Księżyca).

Niewielkie skomplikowanie statków kosmicznych może zatem znacznie przyspieszyć realizację kolejnych misji programu. Trudno jednak uwierzyć, że Rosjanie pomyślnie dotrą na Księżyc już za kilka miesięcy (start zaplanowano na 22 sierpnia 2022 roku). Próby budowy lądownika trwają już dobre 20 lat, a data startu sondy jest co rusz przesuwana. Początkowo lądownik (jeszcze pod inną nazwą) miał dotrzeć na Srebrny Glob w 2012, potem m.in. w 2014, 2016 i 2018 roku.

Rosyjski przemysł kosmiczny dziś raczej kuleje, na Rosję nakładanych jest mnóstwo sankcji za jej atak na Ukrainę, a gospodarka tego kraju nie radzi sobie najlepiej. Zresztą niedawno Putin obciął Roskosmosowi część finansowania, bo agencja nie realizuje większości stawianych przed nią celów. Obecnie trudno nawet obiektywnie ocenić, na jakim etapie są przygotowania do wysłania sondy.

ESA zrywa współpracę z Rosją

Co gorsza dla Rosjan, zaledwie dzień po przemówieniu Putina Europejska Agencja Kosmiczna zerwała współpracę z Roskosmosem przy budowie wspomnianych sond programu Łuna w ramach sankcji. Europejczycy mieli dostarczyć Rosji kamery i system nawigacji, który miał znaleźć się w trzech budowanych statkach kosmicznych.

Trudno powiedzieć, czy Rosjanie przygotowali się na taką ewentualność i mają alternatywę dla europejskiego sprzętu, jednak z pewnością mogli spodziewać się takiego kroku ze strony ESA. W marcu europejska agencja zerwała już z Roskosmosem współpracę przy (znacznie bardziej dla ESA istotnym) marsjańskim programie ExoMars, więc kolejny krok był tylko kwestią czasu.

Więcej na temat podboju kosmosu znajdziesz na Gazeta.pl

Więcej o: