Maksimum Perseidów już w piątek. Jak obserwować i fotografować rój meteorów?

Bartłomiej Pawlak
Maksimum roju Perseidów już w nocy z piątku na sobotę. To właśnie wtedy na niebie pojawia się najwięcej meteorów, czyli świetlistych śladów tworzących przez kosmiczne drobinki skalne. Obserwacje w tym roku może pokrzyżować Księżyc, ale nie wszystko stracone. Jak zobaczyć Perseidy i uchwycić je na zdjęciach?
Zobacz wideo Która asteroida może uderzyć w Ziemię? NASA przygotowuje się, grając w rzutki

Perseidy to oczywiście niejedyny rój meteorów, ale zdecydowanie ten najbardziej znany i najchętniej oglądany przez osoby niemające nic wspólnego z astronomią. W czasie maksimum - które przypada na noc z 12 na 13 sierpnia - możemy oglądać nawet 100 meteorów na godzinę. O ile oczywiście trafimy pod bezchmurne niebo.

Skąd biorą się meteory z roju Perseidów?

Rój Perseidów związany jest z przejściem Ziemi przez orbitę odkrytej w 1862 roku komety 109P/Swift-Tuttle, która obiega Słońce w ciągu 133 lat (po raz ostatni była widoczna w 1992 roku, a następnym razem "zobaczymy ją" w 2125 roku). Po każdym zbliżeniu do naszej gwiazdy kometa zostawia po sobie miliony kosmicznych kamyków i drobinek (meteoroidów), które, wpadając z ogromną prędkością w ziemską atmosferę, tworzą zjawisko meteoru (czyli świecącego śladu na niebie).

Perseidy są jednym z najbardziej regularnych rojów i ich maksimum co roku przypada na okolice 12 i 13 sierpnia. Widoczne są jednak już od połowy lipca, choć liczba meteorów obserwowana każdej nocy jest zdecydowanie mniejsza. Będą też widoczne jeszcze przez prawie 2 tygodnie - do 24 sierpnia, ale to właśnie tej nocy okazja, aby je zobaczyć, jest najlepsza.

Jak obserwować Perseidy?

Perseidy cieszą się ogromnym powodzeniem, bo ich obserwacje są łatwe i przyjemne. Aby zobaczyć meteoroidy wpadające w ziemską atmosferę, nie potrzebujemy żadnego sprzętu. No może poza leżakiem, kocykiem i termosem z herbatą lub kawą. Perseidy najłatwiej obserwuje się bowiem gołym okiem.

Trudności ograniczają się głównie do wyboru miejsca obserwacji. Warto udać się pod ciemne niebo, bo im jest ono ciemniejsze, tym meteory będą wyglądać na niebie efektowniej. O ile pod ciemnym niebem teoretycznie można zobaczyć do 100 meteorów na godzinie, o tyle pod stosunkowo jasnym będziemy musieli zadowolić się kilkoma lub kilkunastoma świetlistymi śladami.

Najlepiej więc wyjechać poza centrum miasta i wybrać miejsce z dala od źródeł sztucznego światła. Warto zadbać też, aby widoku nieba - a szczególnie jego północno-wschodniej części - nie zasłaniały większe obiekty, np. budynki i drzewa. Teraz wystarczy już tylko przyzwyczaić oczy do ciemności, uzbroić się w cierpliwość i czekać.

Perseidy niestety najczęściej pojawiają się pojedynczo w pewnych odstępach od siebie. Może się jednak zdarzyć, że po kilku efektownych śladach nie będą się pojawiały przez dłuższą chwilę. Reguły niestety nie ma. Wszystko zależy już od szczęścia, pogody i... Księżyca.

Obserwacje popsuje Księżyc?

Niestety w tym roku będzie on wyjątkowo mocno utrudniał obserwacje, bo jest tuż po pełni (miała miejsce w nocy z czwartku na piątek). Na dodatek jest blisko Ziemi, przez co dociera do nas więcej światła odbitego od naszego satelity. W praktyce nie zobaczymy więc większości słabszych meteorów, ograniczając obserwacje do jaśniejszych.

Jak stwierdził astronom Bill Cooke z NASA, "tegoroczny szczyt Perseidów przyniesie najgorsze możliwe warunki dla obserwatorów". Szacuje on, że z powodu blasku Księżyca w tegorocznym szczycie zobaczymy na niebie najwyżej ok. 10-20 meteorów na godzinę (to wciąż niezły wynik, choć znacznie słabszy niż co roku).

Szczęście w nieszczęściu, Księżyc będzie przez większą część nocy (dla obserwatorów z Europy) nad południowym horyzontem, a w drugiej części nocy będzie zbliżał się do południowo-zachodniego horyzontu. Jest zatem szansa, że nie przyćmi całkiem widoku Perseidów, które najliczniej pojawiają się po przeciwnej, północno-wschodniej stronie nieba.

Jak fotografować Perseidy?

Fotografowanie Perseidów w maksimum aktywności też może być utrudnione, dlatego warto zaczekać kilka dni. Za tydzień będzie w ostatniej kwadrze i będzie wschodził później, co powinno ułatwić polowanie na Perseidy. A ich fotografowanie jest na tyle proste, że powinna poradzić z tym sobie osób dysponujących aparatem. Nawet podstawowym, bo uchwycenie Perseidów smartfonem może być trudne lub niemal niemożliwe.

Warto wyposażyć się też w statyw, który pomoże ustabilizować pozycję aparatu oraz w wężyk spustowy lub pilot do wyzwalania migawki aparatu (choć nie jest to konieczne). Będzie trzeba bowiem skorzystać z długich lub bardzo długich czasów naświetlania, w granicach kilku minut. Długi czas naświetlania zwiększa prawdopodobieństwo, że w każde pojawi się akurat meteor, a im dłużej będzie otwarta migawka, tym więcej tych meteorów uda się uchwycić na fotografii. Trzeba jednak mocno uważać, aby w kadrze (lub blisko jego krawędzi) nie znalazł się Księżyc, bo może on zrujnować każde zdjęcie.

Aby wykonać długie naświetlanie, ale nie prześwietlić fotografii, należy skorzystać z interwałometru w ustawieniach aparatu (ewentualnie można użyć wężyka spustowego z taką funkcją), tak aby sprzęt wykonał kilkadziesiąt lub kilkaset ekspozycji (jedna po drugiej) o długości np. 30 sekund. Po zrobieniu wielu klatek można połączyć je w dowolnym programie - np. Photoshopie lub darmowym Startrails.

Na finalnym zdjęciu (naświetlanym przez długi czas) nałożą się wszystkie Perseidy uchwycone na sensorze światłoczułym aparatu. Co więcej, z powodu pozornego ruchu gwiazd na niebie, ich światło rozmyje się w charakterystyczne łuki, tworzące okręgi wokół bieguna niebieskiego (czyli w przybliżeniu gwiazdy polarnej).

Więcej o obserwacjach nieba przeczytasz na Gazeta.pl

Więcej o: