Podatek cukrowy wraca do Sejmu. Pracodawcy protestują. "Nie należy dobijać gospodarki nowym podatkiem"

Sejm ma zająć się senackim sprzeciwem dotyczącym ustawy wprowadzającej podatek od słodzonych napojów. Branża oraz organizacje zrzeszające pracodawców apelują, by tych prac zaniechać, podkreślając, że mają one miejsce w czasie, gdy firmy zmagają się z gospodarczymi skutkami pandemii koronawirusa.
Zobacz wideo Tarcza antykryzysowa za 100 mld zł. Borys: Nie jest to ślepy dodruk pieniądza

W harmonogramie obrad Sejmu na 16 kwietnia znajduje się punkt: "Rozpatrzenie uchwały Senatu w sprawie ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów (druk nr 274)".

Podatek cukrowy w Sejmie

Chodzi o ustawę wprowadzającą tak zwany podatek cukrowy, a także podwyższenie cen alkoholu w małych opakowaniach, tzw. małpek. Senat 13 marca zagłosował nad odrzuceniem ustawy w całości. Tym sprzeciwem ma zająć się teraz Sejm. 

Sejm przyjął tzw. ustawę cukrową w połowie lutego br. Najpierw miała ona wejść w życie od 1 kwietnia 2020 roku, potem rząd zmienił zdanie i zdecydował, że będzie to 1 lipca 2020 roku. Jeszcze później pojawiały się informacje, że chce przesunięcia tego terminu na 28 grudnia, jednak jak na razie w projekcie widnieje lipiec. 

Protest branży i pracodawców

Ustawie od początku sprzeciwiają się producenci i pracodawcy. W najnowszym apelu ostrzegają, że oznacza ona zwolnienia. Ich zdaniem ma wejść w życie w czasie, gdy zakłady spożywcze, w tym produkujące napoje, które w większości utrzymały produkcję po wybuchu pandemii, w części poniosły straty - niektóre z nich były ukierunkowane na sprzedaż do zamkniętych obecnie pubów, kawiarni i restauracji. "W takiej sytuacji wprowadzanie jakichkolwiek dodatkowych obciążeń takich jak planowany od 1 lipca tego roku podatek cukrowy, oznacza w praktyce bankructwo setek firm i likwidację minimum 15 tys. miejsc pracy. To przeczy logice tarczy antykryzysowej, której głównym celem jest utrzymanie miejsc pracy" - piszą w oświadczeniu

Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak na Twitterze pisze z kolei tak: "Trzeba przesunąć wprowadzenie podatku cukrowego. Wprowadzono go jak rząd wierzył w zrównoważony budżet a niektórzy że COVID19 będzie nas kosztował 0,4% PKB. Jest powszechna zgoda dla zwiększenia deficytu - nie należy dobijać gospodarki nowym podatkiem. Żaden kraj tego nie robi."

W podobnym tonie wypowiada się Konfederacja Lewiatan. "Podatek od cukru ma czysto fiskalny wymiar, bo jego celem są przede wszystkim dodatkowe wpływy do budżetu. Obciąży szczególnie polskie firmy działające na rynku spożywczym, a także nasz handel. To znacząco pogorszy ich sytuację - i to w samym środku kryzysu wywołanego pandemią COVID-19, której negatywne skutki gospodarcze obserwujemy już dzisiaj" - uważa Arkadiusz Grądkowski, ekspert Lewiatana. 

Więcej za cukier w napojach i małe alkohole

Ustawa wprowadza dodatkową opłatę na napoje z dodatkiem cukrów, substancji słodzących, kofeiny czy tauryny w wysokości 50 gr za każdy litr. W przypadku, gdy na 100 ml produktu będzie przypadać więcej niż 5 gramów cukru, opłata będzie wyższa o 5 groszy za każdy dodatkowy gram. Dodatkowo opłatą w wysokości 10 groszy na litr opodatkowane zostaną napoje zawierające taurynę lub kofeinę. 

Opłata za małpki, czyli napoje alkoholowe w butelkach o pojemności do 300 ml, ma z kolei wynosić 25 zł na każdy litr 100-procentowego alkoholu. Przykładowo, dodatkowa opłata od 200-ml buteleczki wódki 40 proc. wyniesie 2 zł.

Ustawa ma też swoich zwolenników. Jest nim m.in. Narodowy Fundusz Zdrowia z prezesem Adamem Niedzielskim na czele.

Więcej o: