Niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" poinformował w sobotę (8.06.2024) o rozpoczęciu prac przez komisję śledczą parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Posłowie landtagu mają zbadać, czy podczas realizacji projektu Nord Stream 2 Rosja poznała tajemnice wojskowe Bundeswehry dotyczące działań na Bałtyku - tras łodzi podwodnych i amunicji używanej przez niemiecką marynarkę.
Jak piszą autorzy, rosyjski inwestor - Gazprom poprosił stronę niemiecką o dokładne informacje o trasach niemieckich okrętów, obszarach działania łodzi podwodnych i stosowanej amunicji. "To niezwykłe zapytanie" - powiedział "SZ" generał uczestniczący w pracach komisji.
Bundeswehra przekazała dane jako informację niejawną Urzędowi Górnictwa w Stralsundzie - placówce odpowiedzialnej za wydanie pozwolenia na uruchomienie gazociągu. Urząd nie tylko nie dochował tajemnicy, ale w dodatku udostępnił przez krótki czas na portalu tajne informacje szerokiej publiczności. "Najwidoczniej popełniono błąd" - ocenili dziennikarze "SZ".
Niemiecka prokuratura generalna sprawdza, czy pracownicy Urzędu Górniczego ujawnili tajemnice państwowe. "Historia Nord Stream 2 jest historią zastanawiającej bliskości urzędów oraz rządów centralnego i landowego z Gazpromem" - czytamy w "SZ".
Dowództwo niemieckiej marynarki wojennej zgłaszało zastrzeżenia wobec przekazania danych, dotyczących obszaru ćwiczeń w Zatoce Pomorskiej. Gazociąg miał przeciąć ten teren. Z zapisów rozmów, do których dotarła redakcja, wynika, że wojskowi obawiali się skutków uszkodzenia gazociągu podczas ćwiczeń. Dowództwo marynarki sprzeciwiło się przekazaniu danych dotyczących strzelań, ponieważ umożliwiłyby one wgląd w operacyjne działania niemieckich jednostek morskich. W notatce sporządzonej w 2016 r. w ministerstwie gospodarki, mowa jest o "problemach" w budowie gazociągu, które stwarza Bundeswehra.
Partie opozycyjne CDU/CSU domagają się wyjaśnienia, jakie wrażliwe dane mogły popłynąć do Moskwy - podsumowuje "Sueddeutsche Zeitung".
Tydzień temu ta sama gazeta w oparciu o nowe dokumenty pisała o silnym politycznym poparciu rządu Angeli Merkel dla projektu Nord Stream 2, chociaż oficjalnie pani kanclerz i jej ministrowie określali inwestycję mianem "prywatno-biznesowej".