- Wszystkie przesłanki wskazują na to, że po Nowym Roku ten kredyt może zostać wstrzymany - ocenia doradca kredytowy Tomasz Kosiba z firmy Credipass w rozmowie z RMF FM. Wkrótce wyczerpią się bowiem środki przewidziane w ramach programu Bezpieczny Kredyt 2 proc. przez rząd na 2023 i 2024 rok. Tomasz Kosiba spodziewa się, że po ostatnim niewielkim spadku zainteresowania dopłatami do kredytu nastąpi "kolejna, druga większa fala" popytu.
Z kolei Ewa Palus, główna analityczka grupy REDNET Property Group zwraca uwagę, że wśród nabywców mieszkań jest "pewne napięcie", by zdążyć do okresu przedświątecznego. - Środki, które pierwotnie były przewidziane na rok 2023, już się wyczerpały. W tym momencie są składane wnioski, które będą zasilone pulą z 2024 roku i jest ryzyko, że przy takim zainteresowaniu te środki przewidziane na 2024 rok mogą się wyczerpać już w pierwszych tygodniach roku. Dlatego wielu nabywców, którzy jeszcze szukali tego idealnego mieszkania, teraz może chcieć jak najszybciej kupić nieruchomość, zdecydować się, żeby jeszcze zdążyć uzyskać ten kredyt w tym roku - wyjaśniła ekspertka w RMF FM.
Według stanu na 16 listopada podpisano już ponad 37 tys. umów o Bezpieczny Kredyt 2 proc. na kwotę ponad 15 mld zł - wynika z najnowszych danych Ministerstwa Rozwoju i Technologii. W ostatnich tygodniach każdy mijający dzień roboczy dodaje do tej kwoty ponad 250 mln zł. Jeśli ta prawidłowość nie została zaburzona, to Bezpieczny Kredyt 2 proc. pięciokrotnie przekroczył plan na 2023 rok.
Tymczasem pierwotnie zakładano, że efektem bieżącego roku będą umowy o wartości 3,2 mld złotych. "Autorzy skrajnie nie docenili więc tego, jak duży niezaspokojony popyt na pierwsze mieszkania drzemie w polskim społeczeństwie. Dość przypomnieć, że dane Eurostatu podsumowujące 2022 rok sugerowały, że ponad połowa rodaków w wieku 25-34 mieszka z rodzicami i to pomimo faktu, że większość z tych młodych dorosłych miała jakieś źródło dochodu" - pisze Bartosz Turek, główny analityk HRE Investment Trust.
W jego ocenie, na podstawie dostępnych informacji, już teraz można oszacować, że w pierwszym tygodniu 2024 roku ogłoszony zostanie koniec naboru wniosków o kredyt z dopłatą. Wtedy właśnie BGK dostanie komplet informacji o tym, ile pieniędzy będzie musiał przelać bankom jako rekompensatę za oferowanie ludziom tanich i łatwo dostępnych kredytów mieszkaniowych.
Z szacunków HREIT wynika, że kwota ta będzie na tyle duża, że trzeba będzie wstrzymać przyjmowanie wniosków. Biorąc bowiem pod uwagę wartość podpisanych już umów o preferencyjny kredyt oraz falę wniosków napływających ciągle do banków, już dziś mogłoby się okazać, że zapisane w obowiązującej ustawie limity zostały wykorzystane. Ustawa daje jednak odpowiednie narzędzia, które pozwolą na ogłoszenie końca naboru wniosków dopiero w 2024 roku. "To oznacza, że najbliższe tygodnie będą okresem bardzo dużego zainteresowania mieszkaniami ze strony kupujących, którzy na program dopłat do kredytów chcą się jeszcze załapać" - ocenia analityk.
Problemem jest też to, że do wygaszenia Bezpiecznego Kredytu 2 proc. może dojść w momencie, w którym rynek w końcu zaczął działać i podaż zaczęła dostosowywać się do wzmożonego popytu. Innymi słowy - zapłaciliśmy cenę za wprowadzenie programu stymulującego popyt na mieszkania w postaci wzrostu cen mieszkań. Teraz gdy podaż zaczęła na ten wzmożony popyt odpowiadać, czyli presja na wzrost cen zaczęła spadać, to program Bezpieczny Kredyt 2 proc. najpewniej zostanie wygaszony
- czytamy w analizie HREIT.