Dynamiczny rozwój mieszkalnictwa może wyhamować. Powód? Otóż brakuje gruntów, gdzie mogłyby powstawać kolejne nieruchomości. Narodowy Bank Polski przeprowadził wśród 23 proc. inwestorów ankietę, z której wynika, że część z nich odczuła w 2023 roku znaczny wzrost problemów w nabyciu ziemi pod budownictwo wielorodzinne. Zadeklarowało to 57 proc. ankietowanych. Rok wcześniej na taki problem skarżyło się 34 proc. badanych firm - przytacza dane bankier.pl.
- Jestem przekonany, że ograniczona podaż atrakcyjnych gruntów pozostanie w nadchodzących miesiącach jednym z największych wyzwań dla deweloperów. Z pewnością okoliczności rynkowe będą wymagały poszukiwania przez przedstawicieli sektora deweloperskiego nowego podejścia do zakupu działek i nieszablonowych rozwiązań - tłumaczy Rafał Zboch, członek zarządu Archicom.
Andrzej Prajsnar, ekspert i analityk portalu RynekPierwotny.pl w komentarzu dla bankier.pl spekuluje, że według niego może to doprowadzić do odkurzenia pomysłu o podatku od niezabudowanych gruntów. Taka propozycja pojawiła się już w 2007 roku. Mówiło się wtedy o podatku Aumillera, którego nazwa pochodziła od nazwiska ówczesnego ministra budownictwa Andrzeja Aumillera. Zakładał, że właściciele niezabudowanych działek budowlanych po 3-4 latach zapłacą gminie roczny podatek wynoszący aż 5 proc. wartości nieruchomości, jeśli nie zaczną budowy.
Ostatecznie pomysł upadł, choć wracał w różnej formie w późniejszych latach za każdym razem, gdy gwałtownie rosły ceny gruntów i nieruchomości. Podobną sytuację mamy teraz. Wprowadzenie takiego podatku nie jest obecnie rozważane przez rządzących, dlatego deweloperzy szukają innych opcji.
Bardziej opłacalna dla deweloperów może się okazać budowa na już wcześniej zabudowanych gruntach. - Biorąc pod uwagę trudności z pozyskaniem nowych gruntów, prognozujemy, że tego typu realizacje, czyli zakup zabudowanych parceli i ich przekształcenie, mogą faktycznie stać się bardziej powszechne - tłumaczy Anna Bieńko, dyrektor Sprzedaży w Wawel Service. - Wyburzenie istniejących budynków i budowanie w ich miejscu nowych nieruchomości może skrócić czas realizacji projektu w porównaniu z budową od zera na niezagospodarowanym terenie. Często też zabudowane parcele są zlokalizowane w atrakcyjnych miejscach, blisko centrum miasta lub w innych ważnych punktach, co może być korzystne z perspektywy popytu na nieruchomości - dodaje.
Proces wyburzania może być bardzo czasochłonny i kosztowny, ale dla niektórych deweloperów "gra jest warta świeczki". Niektórzy już skupują zabudowane działki i przygotowują pod inwestycję. - Brak dobrych gruntów pod zabudowę mieszkalną jest dużym problemem dla całej branży mieszkaniowej. Mamy swoje banki ziemi i obecnie inwestujemy w zaplanowane projekty, które czekają na uruchomienie lub są w trakcie realizacji. O wykupie starych budynków i ich przekształceniom zdecydowaliśmy już kilka lat temu, kiedy to zakupiliśmy tereny pofabryczne pod budowę unikalnego osiedla Fabrica Ursus - opowiada Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home.