"W wyniku potwierdzonego przez przedstawicieli Państwowej Inspekcji Sanitarnej zgłoszenia stwierdzono wewnątrz opakowań produktu pn. "Balsam Jerozolimski FORTE" suplement diety 200ml, nr partii: 220803, najlepiej spożyć przed końcem: 082024, butelki z płynem oznakowanym jako produkt leczniczy pn.: Antinervinum" - poinformował Główny Inspektorat Sanitarny.
Sanepid uznał, że jeśli ktoś nie zwróci uwagi na oznakowanie butelki, może nieświadomie spożyć produkt leczniczy zamiast suplementu diety.
Balsam Jerozolimski Forte produkują duchowni z Zakonu Szpitalnego Św. Jana Bożego p.w. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, który mieści się przy ul. Bonifraterskiej 12 w Warszawie. Suplement sprzedają jako Boni Fratres Pharmaceutical.
Ze sprzedaży wycofano partię o numerze 220803, z datą minimalnej trwałości do sierpnia 2024 r. Sanepid informuje, że nie należy spożywać tej partii Balsamu. Podjęto już działania, które mają na celu wycofanie produktu ze sprzedaży oraz jego ewentualną utylizację.
Wykrycie w Balsamie, który jest suplementem diety, substancji leczniczych jest nieco kuriozalne, bo zazwyczaj problem jest odwrotny i to suplementy są reklamowane jako leki. Problem istniał od wielu lat i w tym roku miały pojawić się regulacje, które mają chronić klientów przed wprowadzeniem w błąd.
Suplement diety jest środkiem spożywczym, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety. Suplement diety nie ma właściwości leczniczych
- taki komunikat miałby się pojawić przy suplementach. Ponadto w reklamach suplementów wg projektowanych przepisów nie można będzie korzystać z symboli kojarzących się z lekarzem, farmaceutą, pielęgniarką, położną, ratownikiem medycznym czy fizjoterapeutą.
Niestety jak informował w sierpniu Puls Medycyny, ustawa utknęła w procesie legislacyjnym, bo po konsultacjach społecznych zgłoszono do niej 111 uwag od różnych środowisk, m.in. Konfederacji Lewiatan, Federacji Przedsiębiorców Polskich, Izby Gospodarczej Farmacja Polska, Instytutu Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka, Naczelnej Izby Aptekarskiej, Narodowego Instytutu Leków, PASMI (Polski Związek Producentów Leków Bez Recepty} oraz Krajowej rady Suplementów i Odżywek.
"Projekt nowelizacji w całości należy ocenić jako zbyt restrykcyjny w stosunku do grupy produktów żywnościowych, jaką są suplementy diety, legalnie wprowadzane do obrotu na podstawie obowiązujących przepisów prawa. Na tle obowiązujących regulacji dotyczących reklamy innych kategorii produktów, takich jak produktów leczniczych czy też wyrobów medycznych, zaproponowane przepisy dla suplementów diety dyskryminują i piętnują tę kategorię żywności, która z założenia nie jest szkodliwa lub niebezpieczna dla zdrowia i życia konsumentów" - ocenia PASMI dla Pulsu Medycyny.
Mimo że przepisy nie weszły w życie, część firm zamieszcza już powyższy komunikat w opisach suplementów sprzedawanych przez internet. Polacy na suplementy wydają fortunę, niemal 8 mld zł rocznie. I choć część branży sprzeciwia się regulacjom (w końcu uderzyłoby to w ich zyski) to już co najmniej od 2016 roku część z nich dostrzegała problem i proponowała samoregulacje.