PKO BP zamraża prace nad odwalutowaniem kredytów frankowych. Oto powód

PKO Bank Polski miał "wczesną jesienią" ruszyć z akcją przewalutowywania kredytów "frankowych" na złotowe. Ale nie zrobi tego - właśnie przystopował prace nad tym rozwiązaniem.

O decyzji banku poinformował podczas konferencji prasowej prezes banku, Zbigniew Jagiełło. „Odwalutowanie” kredytów walutowych miało rozpocząć się w PKO BP już za kilka tygodni. Miało polegać na takiej konwersji kredytu, aby rata nowego zobowiązania była taka sama jak dotychczasowego zobowiązania we frankach. To w niektórych przypadkach wymagałoby od banku umorzenia klientom części zadłużenia.

Propozycja nie byłaby dedykowana wszystkim kredytobiorcom, ale wyłącznie tym, którzy na opłacenie raty wydają co najmniej 65 proc. dochodów. W takiej sytuacji, według szacunków banku, jest co dziesiąta osoba z kredytem walutowym.

Dlaczego na ostatniej prostej PKO BP zamroził prace nad propozycją dla frankowiczów? Chodzi o to, że bank chciałby poczekać na wejście w życie najnowszej wersji prezydenckiej „ustawy frankowej”. Przedstawiony na początku sierpnia przez Kancelarię Prezydenta zakłada utworzenie tzw. Funduszu Restrukturyzacyjnego. Gdyby takowy powstał, PKO Bankowi Polskiemu (i rzecz jasna innym bankom) bardziej opłacałoby się wychodzenie do klientów z propozycjami przewalutowania. Trudno się więc dziwić PKO BP, że ten postanowił wstrzymać prace nad rozwiązaniem. - Czekamy na dalsze procedowanie projektu prezydenckiego i w pierwszej kolejności będziemy go realizowali – komentuje Jagiełło.

O co konkretnie miałoby chodzić w Funduszu Restrukturyzacyjnym? Każdy bank co kwartał „wrzucałby” do niego 0,5 proc. wartości bilansowej portfela kredytów walutowych (rocznie cały sektor wyłożyłby ok. 3,2 mld zł, czyli ok. 20 proc. jego zysków). Przez pół roku składka danego banku miałaby służyć wyłącznie jemu - tzn. gdyby bank „odwalutował” frankowiczom czy posiadaczom innych kredytów walutowych ich zobowiązania, to mógłby sobie z wpłaconej składki „zrefundować” różnicę bilansową między wartością kredytów przed i po restrukturyzacji. Do pośpiechu ma motywować fakt, że składka „niewykorzystana” przez pół roku trafiłaby do wspólnej puli i mogłyby z niej skorzystać inne banki. 

***

Witucki: Nie mam problemu z tym, że już nie zarządzam 15 tys. pracowników [NEXT TIME]