Najnowszy raport NBP o bilansie płatniczym pokazuje, że w trzecim kwartale ubiegłego roku cudzoziemcy pracujący w Polsce przekazali za granicę prawie 3,5 mld zł. To o ponad 180 mln zł więcej, niż w poprzednim kwartale i aż o 1,7 mld zł więcej niż rok wcześniej (czyli w trzecim kwartale 2016).
Jak wyjaśnia NBP, ten wzrost zawdzięczamy przede wszystkim rosnącym transferom od imigrantów krótkookresowych (których mamy znacznie więcej). Pieniądze wysyłają zaś głównie Ukraińcy - transfery na Ukrainę wyniosły 3,2 mld zł, czyli 91 proc. wszystkich. Jeszcze trzy lata temu, w pierwszym kwartale 2015, było to 1,18 mld zł, teraz to już niemal trzy razy więcej. Na marginesie - w raporcie widać też, że obywatele Ukrainy także coraz więcej u nas wydają.
Z kolei jeśli chodzi o przekazy od polskich emigrantów, to one nie wzrosły, a nawet lekko spadły. W trzecim kwartale 2017 do kraju z tytułu pracy Polaków za granicą przesłano 4,3 mld zł, o 0,1 mld zł mniej, niż rok wcześniej. NBP pisze, że spadek wynika z tego, że mniej środków przyszło z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Z drugiej strony, wzrosły za to przekazy na przykład z Holandii i Norwegii. NBP podkreśla, że zmniejszenie transferów jest niewielkie i nie świadczy jeszcze o zmianie trendu, od kilku lat środki przesyłane do kraju od Polaków pracujących za granicą są na stabilnym poziomie.
To, co widać, to zbliżanie się wielkością dwóch kwot: transferów polskich emigrantów i pieniędzy wysyłanych za granicę przez zatrudnionych w Polsce cudzoziemców, czyli głównie Ukraińców.
Według szacunków firmy Personnel Service, w naszym kraju pracuje już blisko 2 mln obywateli Ukrainy. Z kolei Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podało wstępne dane, zgodnie z którymi w ubiegłym roku wydano ok. 250 zezwoleń na pracę dla cudzoziemców spoza UE i zarejestrowano około 1,8 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia wykonywania pracy cudzoziemcom. W przeważającej większości chodzi o Ukraińców - to około 85 proc. zezwoleń na pracę i 95 proc. oświadczeń. Zatrudniani są już nie tylko w rolnictwie, jak to było kiedyś, ale także w branży budowlanej czy handlu.
- Z naszych doświadczeń wynika również, że pracownicy z Ukrainy coraz częściej pracują też w usługach. Obsługują nas w sklepach, są kierowcami w taksówkach czy kosmetyczkami w salonach piękności. Bliskość językowa ma tutaj duże znaczenie. Zatrudniani przez nas pracownicy z Ukrainy dosyć łatwo uczą się języka polskiego i są w stanie obsługiwać polskich klientów - mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.
Eksperci podkreślają, że napływ siły roboczej ze Wschodu zasypuje dziury na naszym rynku pracy, bo z powodu rekordowo niskiego bezrobocia firmy mają coraz większy problem z zatrudnieniem. Z drugiej strony, pracujący zwykle na niższych stawkach Ukraińcy zmniejszają nieco presję płacową, pensje nie rosną tak mocno, jak (teoretycznie) by mogły.
Pojawiają się też jednak już głosy, że fala imigracji z Ukrainy powoli się uspokaja i przestanie wspomagać polskich przedsiębiorców.
- Dane potwierdzają, że potencjał migracyjny Ukrainy wyczerpuje się, a obserwowane w ostatnich latach wzrosty liczby migrantów, które rozwiązywały problem braku pracowników i ograniczały przyrost wynagrodzeń, nie będą raczej utrzymane - napisali niedawno temu ekonomiści PKO BP.
+++