Theresa May w potrzasku w kwestii brexitu. Co ma zrobić? To może się skończyć nawet jej dymisją

Brytyjska premier Theresa May pod ścianą? Prawie. Cokolwiek teraz zrobi, kula zza węgła może ją dopaść. Brexit staje się węzłem gordyjskim. Czy ma ona dość siły i determinacji, by być jak Aleksander Macedoński? Ale on nieprzypadkowo miał przydomek Wielki.

Unia Europejska nie chce łatwo oddać pola w negocjacjach brexitowych. Rozmowy są trudne dla Wielkiej Brytanii, ponieważ Unia broni w negocjacjach swoich 27 członków. Brytyjczycy chcą samych fruktów, ale tak dobrze nie ma. Dlatego zarówno Brytyjczycy, jak i Unia Europejska, ostrzą noże i zwierają szyki. Brexit może być dla Wielkiej Brytanii ciężką próbą. Zwłaszcza, że do głosu coraz mocniej dochodzi wewnętrzna opozycja z brytyjskiej Partii Konserwatywnej.

Partia Konserwatywna jest podzielona

Im bliżej ostatecznego terminu brexitu, tym ostrzejsza walka trwa między frakcją proeuropejską a antyeuropejską tej partii. Może dojść nawet do obalenia Theresy May i zastąpienia jej kimś innym na stanowisku szefa rządu. W poniedziałek 18 czerwca w brytyjskim Parlamencie ponownie doszło do kryzysu na tle europejskim. Gra idzie o to, jaki wpływ na kształt negocjacji i ostateczne porozumienie brexitowe z Unią Europejską będzie miała władza ustawodawcza. Już jest ostro, a może być jeszcze gorzej. Obie frakcje nie składają broni.

Eurosceptycy z partii torysów obawiają się, że skrzydło prounijne tej partii w końcu wygra. Jego liderem jest były prokurator generalny Dominic Grieve. W kuluarach słyszy się ostrzeżenia, że jeżeli tak dalej pójdzie, to może dojść do pałacowego przewrotu i do obalenia przez prounijne skrzydło rządu May.

Może do tego dojść, o ile brytyjski parlament przegłosuje poprawkę, autorstwa Dominica Grieve’a, które da mu prawo zatwierdzenia ostatecznego porozumienia wynegocjowanego przez rząd z Komisją Europejską.

Najwięksi fani brexitu chętnie wyjdą z Unii bez porozumienia. Grieve ostrzega, że się temu sprzeciwi, nawet jeśli doprowadziłoby to do obalenia rządu. Brytyjski parlament w negocjacjach odgrywa coraz większą rolę, a May powoli dochodzi do wniosku, że nie ma mandatu na przeprowadzenie brexitu w jego najbardziej ekstremalnej formie.

Poniedziałkowe głosowanie

Co prawda May wygrała poniedziałkowe głosowanie w Izbie Lordów, ale za cenę olbrzymich ustępstw na rzecz frakcji proeuropejskiej. W ogromnym stopniu zgodziła się uwzględnić najistotniejsze aspekty dyskusyjnej poprawki autorstwa Dominica Grieve’a.

Na razie sama poprawka w głosowaniu została odrzucona. Ale jest to tylko pyrrusowe zwycięstwo May. Poprawka wisi ciągle nad rządem, jak miecz Damoklesa. Premier, aby przeprowadzić i wygrać głosowanie, musiała pójść na układ.

Odpowiedni wniosek, który może zostać zmieniony, zostanie przedłożony parlamentarzystom w przypadku braku porozumienia z UE w listopadzie. Jeśli Izba Gmin zadecyduje się odrzucić umowę wyjścia wynegocjowaną przez premier, to May zostanie zmuszona do powrotu do stołu negocjacyjnego z UE. W ten sposób praktycznie Unia Europejska będzie mogła bez końca przeciągać negocjacje brexitowe mając świadomość, że parlament zawetuje każdy pomysł twardego brexitu.

Na razie May wygrała w Izbie Lordów. W środę głosowanie w Izbie Gmin. To będzie faktyczny sprawdzian.

Czytaj też: Druzgocące prognozy. Brexit może skasować całą branżę motoryzacyjną na Wyspach

***

Maciej Panek: Byłem na dnie, gdy otworzyłem firmę posiadającą obecnie 3 tys. samochodów [NEXT TIME]

Więcej o: