Ile kilometrów autostrad oddano w Polsce od 2017 roku? Okrągłe zero. Możemy stracić miliardy z UE

W mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja na temat tempa budowy dróg w Polsce. Janusz Piechociński, były wicepremier i minister gospodarki, wytknął rządzącym, że od 2017 roku nie oddali ani jednego kilometra autostrady. A jak wygląda sytuacja z drogami ekspresowymi?
Zobacz wideo

Z oficjalnych danych przekazanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wynika, że w Polsce od roku 2017 do dziś nie oddano ani jednego kilometra autostrady. Na problem w mediach społecznościowych zwrócił uwagę Janusz Piechociński, były wicepremier i minister gospodarki.

W dyskusję szybko włączyła się Izabela Leszczyna, posłanka PO, która wytknęła obecnej władzy wolne tempo budowania dróg.

Wybudowaliśmy ponad 2 tys. km autostrad i dróg ekspresowych i 14 tys. 800 km "schetynówek". Za waszych rządów kierowcy stoją w korkach, a place budów są puste

- napisała. 

Portal TVN24.pl postanowił skonfrontować te twierdzenia z twardymi danymi z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Wynika z nich, że co prawda autostrad od 2017 roku nie oddano, liczba wybudowanych kilometrów ekspresówek jest jednak całkiem imponująca. W latach 2017-2019 oddano ich bowiem ok. 730. 

W 2007 roku oddano 366 km dróg (autostrad, dróg ekspresowych oraz krajowych o wyższym standardzie), a w 2008 - 438 km. Rok później było to 406 km, w roku 2010 - 346 km, a w 2011 - 424 km. Rekordowym był rok mistrzostw Europy w piłce nożnej - w 2012 przybyło aż 660 km dróg. W roku 2013 było to 383 km, w 2014 330 km, a w 2015 nastąpiło wyraźne załamanie - dróg oddano zaledwie 84 km. 

W roku 2016 przybyło łącznie 137 km, w 2017 - 355, a w 2018 - 321 km. W tym roku oddano do użytku prawie 55 km dróg.

W kwestii autostrad statystyki wkrótce się zmienią, bo GDDKiA zapewnia, że w pierwszych dniach lipca do ruchu udostępniony ma zostać fragment autostrady A1 pomiędzy węzłem Częstochowa Południe a Pyrzowicami. 

Problemy z budową dróg będą nas kosztować?

W ostatnich miesiącach kilka umów na drogi ekspresowe zostało zerwanych. W niektórych przypadkach wykonawcy sami schodzili z placu budowy, w innych kontrakt zrywała GDDKiA. Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, twierdzi, że podobnych sytuacji może być więcej. Zerwanie kontraktów w przypadku kilku kolejnych odcinków może wydłużyć proces oddawania dróg kierowcom nawet o półtora roku.

Czytaj też: GDDKiA znów zrywa umowę z generalnym wykonawcą. Tym razem chodzi o odcinek S61

Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR w rozmowie z redakcją Next twierdzi, że nie musi tu chodzić tylko o włoskich wykonawców, jak do tej pory. Zagrożone są również kontrakty realizowane przez polskie firmy. Nie da się też uniknąć wzrostu cen - kontrakty zawierane w miejsce wypowiedzianych umów będą droższe. 

Na problem zwraca też uwagę Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP) i ekspert Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE). Według niego wartość umów zagrożonych ich niewykonaniem do końca 2023 r. wynosi ok. 5 mld zł. A to oznaczałoby narażenie Polski na utratę środków z Funduszu Spójności o wartości ponad 4,2 mld zł.

Zdaniem eksperta średni ważony wzrost kosztów realizacji inwestycji wyniósł 89 proc. Budżet państwa na drogowe inwestycje będzie więc musiał przeznaczać znacznie więcej niż do tej pory.