Osoby rozpoczynające starania o kredyt mogą mieć problem. Banki stawiają coraz wyższe wymagania

Osoby, które dopiero zaczynają swoje starania o kredyt, startują dziś z trudnej pozycji. "Do nowych hipotek wiele banków podchodzi z większą rezerwą, niż miało to miejsce w ostatnich latach" - czytamy w portalu Money.pl.

Niedawne, dwukrotne obniżki stóp procentowych dokonane przez Radę Polityki Pieniężnej przysłużyły się osobom, które już spłacają kredyt hipoteczny. W przypadku takich osób wysokość raty może być niższa nawet o 300 zł. Przypomnijmy, że cięcia miały miejsce w połowie marca i na początku kwietnia.

Zobacz wideo Mieszkanie dobrą inwestycją w czasie kryzysu? "Kredytobiorcy odczuwają teraz realne oszczędności"

Na trudności natomiast mogą napotkać osoby, które dopiero starają się o kredyt. Problemem są np. wysokie marże kredytów. - Jeszcze w lutym wahały się na poziomie 1,7 do 2,3 procent. Teraz są nawet o 0,4 pkt. proc. wyższe - mówiła w rozmowie z Money.pl Anna Malek, zastępca kierownika zespołu analityków finansowych w Totalmoney.pl. Rozmówczyni portalu dodała, że przy kwocie kredytu na poziomie 400 tys. zł różnica jest zauważalna i może wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Kolejne utrudnienia dla nowych kredytobiorców. Banki wymagają większego wkładu własnego

Jak pisaliśmy, nawet jeśli uda się znaleźć banki oferujące kredyty nawet na 90 proc. wartości kupowanej nieruchomości, to jednak część z nich wymaga większego zaangażowania finansowego nabywcy. PKO BP czy Pekao Bank Hipoteczny pożyczają już najwyżej 80, a nie 90 proc. wartości mieszkania, ING Bank Śląski pożyczy maksymalnie 70 proc., a BOŚ Bank (ponoć tymczasowo) tylko 60 proc.

Problemy z uzyskaniem kredytu mogą mieć także osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych. To samo dotyczy przedsiębiorców oraz osoby pracujące w branżach najmocniej dotkniętych kryzysem, jak hotelarstwo czy gastronomia. Ich zdolność kredytowa będzie znacznie niższa niż przed wystąpieniem pandemii. 

Eksperci twierdzą, że nie ma na co czekać

Jak twierdzi Money.pl, wielu potencjalnych kredytobiorców zastanawia się nad tym, czy nie lepiej poczekać do momentu, w którym marże opadną. Eksperci twierdzą jednak, że stan sprzed pandemii prędko nie wróci.

Anna Malek z Totalmoney.pl przestrzega jednak, że decyzja o wzięciu kredytu powinna być uzależniona od sytuacji konkretnego przedsiębiorcy. - Jeśli na przykład ktoś ma czasowo obniżoną pensję, to warto poczekać, aż wróci ona do normy. Banki często biorą pod uwagę dochody z ostatnich miesięcy, więc przy obniżonej pensji zdolność kredytowa będzie niższa - wyjaśniała ekspertka.

Jaki jest powód zwiększenia wymagań?

Powód zaostrzania polityki kredytowej wydaje się jasny. Banki mocniej niż jeszcze miesiąc czy dwa temu obawiają się o kondycję finansową klientów - czy będą w stanie spłacać terminowo zobowiązanie. 

Słowem - nie dość, że na skutek m.in. niepewnej sytuacji na rynku pracy i możliwego spadku dochodów części Polaków spadnie popyt na kredyty mieszkaniowe, to jeszcze banki będą chętniej niż wcześniej przesiewać wnioski. Dane Biura Informacji Kredytowej już wskazują na spadek liczby składanych wniosków.