Płaca minimalna jednak nie wzrośnie tak mocno, ale będzie 14. emerytura. Oraz nowy podatek. Plany PiS na 2021

Rząd pracuje nad założeniami do przyszłorocznego budżetu. Z informacji, do których dotarł "Dziennik Gazeta Prawna", wynika, że w planach jest zamrożenie płac w budżetówce, wzrost płacy minimalnej na niższym poziomie niż zapowiadał Jarosław Kaczyński oraz "czternastka" dla emerytów.

Czekamy wciąż na nowelizację tegorocznego budżetu, konieczną z racji koronakryzysu. Według zapowiedzi przewodniczącego komisji finansów publicznych Henryka Kowalczyka z PiS, Sejm ma zająć się zmianami we wrześniu. Tymczasem rząd pracuje już nad planem finansowym na 2021 rok. Na niego także wpłynie pandemia koronawirusa.  

Płaca minimalna będzie rosnąć wolniej

"Dziennik Gazeta Prawna" dotarł do założeń do przyszłorocznego projektu budżetu. Z jednej strony widać w nim, że rząd chce wprowadzić pewne oszczędności. Nie będzie hojnej podwyżki płacy minimalnej, którą zapowiadał jesienią ubiegłego roku Jarosław Kaczyński. Pogłoski w tej sprawie pojawiały się już wcześniej. Zamiast obiecywanych przez szefa PiS 3000 zł najniższej pensji (brutto) od przyszłego roku (w tym płaca minimalna wynosi 2600 zł), padała kwota 2665 zł. Teraz, jak pisze Marek Chądzyński w "DGP", Ministerstwo Finansów w nowej propozycji zakłada, że będzie to 2716 zł. To nie jest wprawdzie ostateczna kwota, bo sprawa musi zostać przedyskutowana z partnerami społecznymi z Komisji Trójstronnej. 

Na podwyżki wynagrodzeń w ogóle nie mogą liczyć pracowniki budżetówki - ich pensje w przyszłym roku mają zostać zamrożone.

Takie ruchy są zrozumiałe w czasie potężnego kryzysu, jakiego doświadczamy w związku z pandemią koronawirusa. Z drugiej strony jednak, rząd zamierza włączyć do planów obietnicę wyborczą Andrzeja Dudy i zapisać w budżecie nie tylko 13., ale i 14. emeryturę. "Dziennik Gazeta Prawna" podaje szacunki, że będzie to kosztować około 20 mld zł, choć sfinansowane zostanie nie z budżetu, a z Funduszu Solidarnościowego. Do tego dochodzi waloryzacja rent i emerytur.

Będzie nowy podatek

PiS zakłada, że do kasy państwa wpłyną środki z nowych opłat i podatków. Wśród nich znajdzie się podatek cukrowy. Skierowanie ustawy w tej sprawie do Sejmu zapowiedział wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. Podatek miałby wejść w życie od początku przyszłego roku. Ustawą o tzw. opłacie cukrowej parlament się już zajmował, Sejm nawet ją przyjął, została jednak odrzucona przez Senat i na czas pandemii procedowanie zostało zamrożone. Nowy projekt ma być bardzo zbliżony do poprzedniego. 

Rząd chce też wrócić do pomysłu podatku handlowego, dodatkowe pieniądze ma też dać dokończenie reformy, a de facto likwidacji OFE. Ta, jak wynikało z wypowiedzi ministra finansów Tadeusza Kościńskiego, została przełożona na przyszły rok. Według wcześniejszych szacunków, wpływy z tzw. opłaty przekształceniowej mogły wynieść ponad 18 mld zł. 

PKB odbije, bezrobocie spadnie

W założeniach do budżetu na 2021 rok rząd ma zapisać wzrost PKB na poziomie 4 proc. (wielu ekonomistów, w tym z międzynarodowych instytucji, zakłada mocniejsze odbicie) oraz inflację na poziomie 1,8 proc. (to by oznaczało wyraźny spadek), a bezrobocie ma spaść do 7,5 proc. z 8 proc. w tym roku. 

Zobacz wideo Morawiecki: Polska jest największym beneficjentem funduszu spójności