Jak zapowiadał w czwartek minister zdrowia, część personelu medycznego z dotychczas wykonywanych zadań ma zostać "przesunięta do walki z COVID-19. Niestety, polska "kołderka, którą teraz trzeba naciągnąć", jest wyjątkowo krótka.
Z danych OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) wynika, że Polska ma zaledwie 2,4 lekarzy na 1000 mieszkańców - to najmniej spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Gwoli ścisłości - dane dla Polski pochodzą z 2017 r., ale niestety w ostatnich latach sytuacja nie zmieniła się diametralnie.
Jeśli chodzi o opiekę pielęgniarek, to mamy ich w Polsce 5,1 w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców. Mniej mają tylko Grecy i Łotysze.
"Dane do przemyśleń" o liczbie lekarzy i pielęgniarek w Polsce opublikował na Twitterze także Michał Bulsa z Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej.
Nie tylko liczba, ale i wiek lekarzy i pielęgniarek jest w Polsce poważnym problemem. Ponad połowa z nich ma więcej niż 50 lat. To oznacza, że sami są w grupie ryzyka cięższego przebiegu COVID-19 w razie zachorowania.
Czytaj więcej: System ochrony zdrowia w Polsce. Lekarzy i pielęgniarek niemal najmniej w Unii, wkrótce będą masowo przechodzić na emerytury
Minister zdrowia przegrupowuje lekarzy i pielęgniarki
Podobnie jak dzieje się w niektórych innych krajach (np. Czechach), także w Polsce minister zdrowia zwiększył już liczbę personelu medycznego, wydając rozporządzenie pozwalające na wykonywać obowiązków anestezjologicznych lekarzom po czwartym roku specjalizacji - pod warunkiem, że mają przynajmniej sześciomiesięczne doświadczenie w opiece nad pacjentami w stanie ciężkim. Ministerstwo Zdrowia szacuje, że to ok. 500-600 dodatkowych medyków.
W walkę z COVID-19 zostaje także w większym stopniu zaangażowany personel, który dotychczas zajmował się leczeniem innych chorób. Nie zawsze spotyka się to z aprobatą lekarzy.
Nie ma anestezjologów i zakaźników, latami na to ciężko pracowano
- ostrzega Jakub Kosikowski, obecnie rezydent w szpitalu w Puławach. Z kolei Porozumienie Chirurgów alarmuje - medycy są na skraju wytrzymałości. A "Głos Wielkopolski" donosi, iż iż z Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego w Poznaniu odchodzą kolejni lekarze, brakuje m.in. anestezjologów.
O tym, że w walce z pandemią ważna jest nie tylko liczba wolnych łóżek i respiratorów (których według danych Ministerstwa Zdrowia w całym kraju jest ponad połowa), ale przede wszystkim personelu przypominają kolejni medycy.
Bez specjalistycznego personelu nawet najbardziej nowoczesny sprzęt jest bezużyteczny. Kadra medyczna to dla nas największy skarb, o który musimy więc jak najlepiej dbać
- tłumaczy w rozmowie z Gazeta.pl Maria Włodkowska, rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.