Chwila i wszyscy w pokoju zakażeni. Jak się chronić? Maseczki to tylko połowa sukcesu [WYKRES DNIA]

Maseczki? W przypadku np. kilkugodzinnych spotkań z rodziną czy znajomymi efekt ich działania robi się znikomy. Wiele w kwestii minimalizacji ryzyka zakażenia koronawirusem możemy zdziałać nie tylko przez skracanie wizyt, lecz także regularne wietrzenie pomieszczeń.

To, rzecz jasna, żadne rewolucyjne odkrycie. Epidemiolodzy i medycy alarmują jednak, że nawet i o takich prostych zasadach bezpieczeństwa Polacy zapominają. Poza tym - także oficjalne zalecenia Ministerstwo Zdrowia nie stoją w miejscu, a są w ostatnich dniach rozszerzane.

Początkowo strategia Ministerstwa Zdrowia zamykała się w skrócie DDM - Dystans, Dezynfekcja, Maseczki. Potem dodano do niej A jak aplikacja ProteGO Safe. W końcu w ostatnich dniach zasady bezpieczeństwa poszerzono jeszcze o literę W jak wietrzenie. I właśnie na tę ostatnią regułę warto zwrócić uwagę.

Zasadniczo koronawirusem można zakazić się na trzy "główne" sposoby. Po pierwsze, poprzez bezpośredni bliski kontakt z osobą zakażoną (bez dystansu dwóch metrów) - gdy przyswoimy cząstki wirusa wyemitowane przez nią podczas kichnięcia, kaszlnięcia albo po prostu rozmowy czy wydechu. Po drugie - gdy dotkniemy powierzchni, na której osiadł wirus, a potem "zaaplikujemy" go sobie, np. pocierając nos czy obgryzając paznokcie.

W końcu po trzecie - poprzez przebywanie w zamkniętym, niewentylowanym pomieszczeniu z osobą zakażoną - np. w domu, biurze, barze, szkolnej klasie, siłowni itd. Wówczas zachowywany dystans, a nawet założone maseczki (a przynajmniej te niespecjalistyczne) nie będą stanowić pewnego zabezpieczenia przed zakażeniem. Wydychane przez osobę zakażoną cząstki wirusa będą krążyły w powietrzu, ich stężenie będzie coraz wyższe. Szczególnie jeśli mówi ona dużo i głośno (np. nauczyciel, prelegent, członek rodziny czy znajomy w domu, barze itp.). W tym momencie szacuje się, że to właśnie ta droga odpowiada za większość zakażeń.

prognoza rozwoju epidemii w Polsce wg modelu epidemiologicznego ICM UWNowe prognozy rozwoju epidemii w Polsce. Dziś to dopiero początek dramatu

Wietrzenie, maseczki, krótsze spotkania

Warto w tym kontekście zajrzeć do szeroko komentowanego i chwalonego tekstu hiszpańskiego dziennika "El Pais" (także w wersji po angielsku). Pokazuje on ryzyko zakażenia koronawirusem właśnie m.in. w zamkniętych pomieszczeniach - na podstawie rewelacyjnego kalkulatora przygotowanego przez profesora Jose-Luisa Jimeneza z Uniwersytetu w Colorado.

To kompleksowe narzędzie bazuje na szeregu danych naukowych związanych nie tylko np. z liczbą osób w pomieszczeniu, lecz także m.in. ich zachowaniem. To znaczy - czy mają maseczki, tylko siedzą, czy np. głośno rozmawiają albo śpiewają. Z danych "zaprzęgniętych" przez Jimeneza do kalkulatora wynika, że głośne mówienie oznacza nawet 30 razy więcej wydychanych cząstek wirusa niż tylko oddychanie. Kalkulator bierze też pod uwagę m.in. jakość ewentualnych maseczek (zarówno pod względem skuteczności w zatrzymywaniu wydychanych cząstek wirusa, jak i krążących w powietrzu), ilość wdychanego powietrza (zależy to m.in. od wieku danej osoby czy typu jej aktywności), czas spędzony w pomieszczeniu, powierzchnię tegoż pomieszczenia czy zasady jego wietrzenia. 

Jeden z przykładów pokazanych przez "El Pais" to spotkanie sześciorga członków rodziny czy znajomych, z których jeden jest zakażony koronawirusem. Wszyscy prowadzą normalne rozmowy. Nawet gdyby wszyscy zachowywali dystans między sobą (nie kaszlą, nie plują, nie wydychają na siebie powietrza), wystarczą cztery godziny takiego spotkania, aby prawdopodobieństwo zakażenia się wszystkich jego uczestników było w zasadzie stuprocentowe. Ba - nawet dwugodzinne spotkanie skończy się prawdopodobnie zakażeniem trzech-czterech spośród pięciu dotychczas zdrowych osób.

Co ciekawe - przy kilkugodzinnym spotkaniu de facto swoją istotną rolę przestają nawet grać maseczki. Rzecz jasna wiele zależy od ich jakości - w swoim modelu prof. Jose-Luis Jimenez na podstawie badań naukowców przyjął, że te najpopularniejsze, w tym domowej roboty, mają około 50-procentową skuteczność dla zatrzymywania wydychanych cząstek oraz 30-procentową efektywność dla wdychanego powietrza. W każdym razie - czterogodzinne spotkanie nawet w maseczkach oznacza, że zakażona osoba "przekaże" wirusa nawet trzem-czterem spośród pięciu jego uczestników. To ryzyko można zmniejszyć o około połowę, również o 50 proc. (czyli do dwóch godzin) skracając czas spotkania.

.Epidemia się rozlała. Czerwona strefa? Niektóre powiaty wręcz purpurowe

Co daje z kolei wietrzenie pomieszczenia? Oczywiście i tutaj bardzo wiele zależy m.in. od szybkości wymiany powietrza, ale także od zachowania innych środków ostrożności. Samo czterogodzinne spotkanie przy otwartym oknie, ale bez maseczek, może oznaczać ryzyko zakażenia dla trzech-czterech jego uczestników. Maseczki zmniejszą je o około połowę, podobnie jak skrócenie spotkania do dwóch godzin. Ale gdy jednocześnie zastosuje się kilka reguł bezpieczeństwa - wietrzenie, maseczki i skrócony czas spotkania (do dwóch godzin), takie spotkanie z osobą zakażoną skończy się "tylko" jednym dodatkowym przypadkiem. 

Sytuacja epidemiczna w Polsce jest bardzo trudna - koronawirusa jest na tyle dużo, a zakażenia tak rozproszone po całym kraju, że w zasadzie zakazić można się wszędzie (w większości przypadków zakażeni nie są w stanie podać źródła zakażenia). Oczywiście najlepiej jest więc ograniczyć spotkania towarzyskie do minimum, ewentualnie w miarę możliwości lepszy będzie wspólny spacer niż kawa w domu. Jeśli jednak dochodzi już do takiej wizyty, to z epidemicznego punktu widzenia im krótsze są to spotkania, tym lepiej. Warto pamiętać też o regularnym wietrzeniu pomieszczeń. To naprawdę pomaga!

Uwaga! Do wszystkich przedstawionych wyliczeń należy oczywiście podchodzić z dużą ostrożnością. Bazują one na najlepszej wiedzy naukowców, niemniej wielość czynników mających wpływ na daną sytuację nie pozwala rzecz jasna na coś więcej niż formułowanie pewnych wniosków. W każdym razie - zdecydowanie warto zapoznać się z innymi wyliczeniami zarówno przedstawionymi w "El Pais", jak i w kalkulatorze przygotowanym przez prof. Jimeneza. W narzędziu można przeprowadzać symulacje także dla mnóstwa innych codziennych sytuacji - np. przejazdów komunikacją miejską, wizyt w sklepach itd. 

embed
Zobacz wideo Dr Zieliński: Restrykcje mają już mały wpływ na przesunięcie maksimum epidemii