Największy dostawca prądu w Polsce ma dość regulowania cen. Prezes PGE proponuje taryfy socjalne

PGE, największy dostawca energii w Polsce, postuluje, by rynek energii elektrycznej w Polsce został uwolniony. Ochronie Urzędu Regulacji Energetyki mieliby podlegać wyłącznie ci, których na rynkowe ceny nie stać. Dla nich byłyby taryfy socjalne.
Ceny prądu nie wzrosną. Tym, którzy złożą wniosek
Pixabay

Ceny prądu dla Kowalskiego zależą dziś w dużej mierze od decyzji Urzędu Regulacji Energetycy. Dostawcy muszą bowiem zatwierdzić swoje oferty w URE, a ten może nie zgodzić się na podwyżki cen.

Urząd rozpoczął właśnie zatwierdzanie taryf na rok 2021. I tym razem dostawcy energii chcieliby ceny podnieść, ale wciąż nie wiadomo, jak bardzo one wzrosną - wnioski są poufne. Wiadomo tylko, że rachunki na pewno będą wyższe przez wprowadzenie nowej opłaty mocowej. Wyniesie 45 zł za każdą MWh, w związku z tym koszty prądu szacunkowo wzrosną od 8 do 10 proc. Przeciętnie jedna rodzina płaci za prąd 100-150 zł.

PGE proponuje rozpoczęcie dyskusji o uwolnieniu rynku

Paweł Strączyński, wiceprezes PGE, w poniedziałkowej rozmowie z Parkiet TV powiedział coś, co może być pierwszym kamyczkiem wywołującym prawdziwą lawinę zmian i uwolnienie rynku. -  Proponujemy, by rozważyć odejście od taryfowania, z jednoczesnym wprowadzeniem taryf socjalnych. To pewna idea, którą należy poddać debacie - stwierdził.

Oznaczałoby to, że przeciętny konsument będzie płacił za energię cenę rynkową, a ochronie podlegać będzie jedynie ten, kogo na płacenie rynkowych cen nie stać.

Urząd Regulacji Energetyki na tę propozycję już odpowiedział. Stwierdził, że 40 proc. konsumentów już wybiera taryfy rynkowe. - Oznacza to, że rynek sam się stopniowo uwalnia i zmierza do sytuacji, w której regulowana taryfa pozostanie tylko dla tych odbiorców, którzy faktycznie potrzebują ochrony - stwierdził Rafał Gawin, prezes URE w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Strączyński stwierdził jednak, że tam, gdzie taryfy zatwierdza URE, PGE odnotowuje "poważne problemy finansowe". - Bez kompleksowego systemowego rozwiązania ze spółkami obrotu będzie poważny problem - stwierdził.

Zużycie spada, ceny rosną

Komisja Europejska opublikowała raport dotyczący rynku energii elektrycznej w pierwszym kwartale bieżącego roku. Wynika z niego, że zapotrzebowanie na energię spadło w Unii o 3 proc., a w Polsce o 4,3 proc. Ceny jednak wzrosły. Dla całej wspólnoty niewiele - średnio o 1 proc. W Polsce podobnie, jak na Litwie, wzrost jest jednym z wyższych, sięgnął 14 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.

Czytaj też: W lipcu Morawiecki mówił, że Polska jest "wielkim zwycięzcą" ws. budżetu UE. Teraz grozi jego wetem

Z danych KE wynika też, że Polacy płacą za prąd mniej niż większość sąsiadów. Średni koszt energii dla gospodarstwa domowego wynosi w Polsce 15,37 euro, w Czechach 19,04, na Słowacji 17,24, a w Niemczech aż 29,75, przy czym nasz zachodni sąsiad jest pod tym względem zdecydowanie najdroższy w Europie.

Więcej o: