Firmy muszą deklarować, czy złamały restrykcje. Od listopada czekają na objaśnienia prawne

Firmy są wzywane przez rząd, by nie łamały restrykcji i ograniczeń. Rzecznik Małych i Średnich Firm zwraca jednak uwagę na fakt, że przepisy nie określają jasno, kiedy do złamania obostrzeń dochodzi. Kto ma o tym decydować? Sanepid, sąd? Rzecznik przedsiębiorców na odpowiedź czeka od listopada.

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców domaga się od rządu, by opublikował objaśnienia prawne do przepisów, na podstawie których firmy łamiące restrykcje mają być pozbawiane państwowej dotacji. Jasnego stanowiska prawnego wciąż nie ma, chociaż rzecznik swoje pismo złożył jeszcze w listopadzie. 

W grudniu Ministerstwo Rozwoju sprawę  przekazało Ministerstwu Zdrowia, ale odpowiedź nie nadeszła, dlatego 19 stycznia Biuro Rzecznika MŚP wysłało do ministerstwa ponaglenie, w celu jak najszybszego przedstawienia stanowiska.

Rzecznik przedsiębiorców chce, by rząd jasno powiedział, kiedy dochodzi do łamania restrykcji

Tymczasem przedsiębiorcy muszą wiedzieć, kiedy dochodzi do łamania restrykcji. Deklarację w tej sprawie muszą bowiem złożyć wszyscy, którzy występują o środki z nowej tarczy PFR 2.0.

"Otrzymanie środków uzależnione jest jednak od przestrzegania przepisów epidemicznych, związanych z ograniczeniem prowadzenia działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy muszą w tej sprawie złożyć stosowne oświadczenie. Problem w tym, że wątpliwości interpretacyjne budzi kwestia, kiedy dochodzi do naruszenia przepisów epidemicznych" - napisał Adam Abramowicz.

Jakie pieniądze mogą stracić przedsiębiorcy? Nawet 324 tys. złJakie pieniądze mogą stracić przedsiębiorcy? Nawet 324 tys. zł

Jego zdaniem przepisy są nieprecyzyjne, bo nawet nałożenie kary za sanepid wcale nie musi oznaczać, że do złamania restrykcji doszło. Wiele firm odwołuje się bowiem od decyzji inspektorów. Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał jak do tej pory 21 orzeczeń w tego typu sprawach - wszystkie na korzyść odwołujących się przedsiębiorców. 

Rzecznik firm podaje przykład sytuacji, w której przedsiębiorca może mieć wątpliwości, co wpisać we wniosku o rządową pomoc w polu dotyczącym łamania restrykcji. R

Zobacz wideo Wszystkie pieniądze Donalda Trumpa. Uderzenie w "Trump brand" nie będzie wcale najgorsze [OKO NA ŚWIAT]

"Sanepid kontroluje firmę np. z branży fitness. Nakłada na przedsiębiorcę karę, uznając, że nie stosuje się do ograniczeń. Ten uważa jednak, że jego klienci, korzystają z oferty klubu zgodnie z zawartą w rozporządzeniu dyspozycją o wyłączeniu od zakazu prowadzenia działalności – np. są sportowcami. Dochodzi do sporu, który ostatecznie rozstrzygnie sąd. Stanie się to jednak dopiero za jakiś czas, a już dziś przedsiębiorca ma zadeklarować, czy naruszył przepisy, czy nie. Takie sytuacje stwarzają niebezpieczeństwo ignorowania przez urząd zasady domniemania niewinności" - stwierdza w swoim komentarzu Adam Abramowicz.

Czytaj też: Rząd straszy firmy odbieraniem pomocy. Rzecznik przedsiębiorców: Nie wiadomo, na jakiej podstawie

Szef PFR, minister rozwoju i premier zapowiadają kary

Problem interpretacji prawa jest istotny, bo przedsiębiorcy od tygodni słyszą, iż za łamanie restrykcji grożą im kary i odcięcie od funduszy. Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju, który dystrybuuje rządową pomoc, stwierdził, że firmy, które łamią zakazy, nie będą mogły liczyć na dotację. Takie samo stanowisko przedstawił Jarosław Gowin, minister rozwoju.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział ponadto, że na łamiących zakazy czekają konsekwencje. - Tych, którzy łamią przepisy, spotykają kary po 30 tys. zł lub mniej, w zależności od szkodliwości i intencjonalności danego czynu - stwierdził w poniedziałek