Pięć lat temu miał być szansą dla wojska. Autosan chce iść do cywila, ale chętnych na fabrykę brak

Pięć lat temu upadająca fabryka Autosan trafiła pod skrzydła rządu. Najpierw miała być szansą dla wojska, później pomóc jej miała elektryczna rewolucja. Ostatecznie sanocka legenda ma wrócić do cywila. Tyle że, jak na razie, nikt nie chce jej kupić.

Huta Stalowa Wola i PIT Radwar od lutego próbują sprzedać fabrykę autobusów Autosan. Jedna z czołowych inwestycji rządu, którą pięć lat temu premier Beata Szydło nazwała szansą dla wojska i kupiła od syndyka, wciąż ma jednak problem, by wrócić do cywila. 

Udziałowcy, kontrolowani przez państwową Polskę Grupą Zbrojeniową, chcą, by potencjalny nabywca dochował kilku warunków - donosi "Rzeczpospolita". Po pierwsze ma zachować produkcję w Sanoku, po drugie ma utrzymać znak towarowy. Chętnych do wyłożenia ok. 100 mln zł jednak brak. 

Zobacz wideo Czy po przyjęciu pierwszej dawki szczepionki można przyjąć drugą dawkę innej firmy?

Beata Szydło uroczyście podpisała umowę. Okazało się, że autobusy "nie są produktem wojskowym"

W 2013 roku fabryka Autosan znalazła się w stanie upadłości. Pomocną dłoń wyciągnął do niej rząd Beaty Szydło. Premier uroczyście podpisała umowę ws. zakupu spółki od syndyka w 2016 roku. - Sanok dostaje swoją wielką szansę - stwierdziła wówczas Szydło, podkreślając, że rząd "dotrzymał danego słowa". 

Premier zakup fabryki tłumaczyła znaną dla obozu władzy narracją "odbudowy polskiego przemysłu". Twierdziła, że fabryka może produkować na potrzeby wojska.

Dwa lata później państwowa firma miała szansę zrealizować te deklaracje. Niestety spóźniła się 20 minut ze złożeniem dokumentów przetargowych - ostatecznie szansę na dostawę autobusów dla polskiego wojska otrzymały fabryki z Niemiec. Kwestia spóźnienia była nawet analizowana przez prokuraturę, śledztwo jednak umorzono. 

Minister zdrowia Adam NiedzielskiNiedzielski: Być może w maju przywrócona zostanie możliwość organizacji wesel

Nieudana elektryczna rewolucja 

Ministerstwo Obrony Narodowej przyznało w końcu, że "autobusy to nie jest produkt wojskowy". Rząd zmienił więc narrację - Autosan miał zostać potentatem w produkcji autobusów elektrycznych. Chęć sprzedaży przedsiębiorstwa dowodzi, że realizacja planów nie przynosi oczekiwanych rezultatów. 

Autosan miał też szansę na zamówienia od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. NCBiR przez kilka lat rozwijał bowiem koncepcję polskiego autobusu elektrycznego, który miał trafić do 13 polskich miast. Ostatecznie jednak w 2020 roku prowadzone już postępowania umorzono. Pierwotne plany wyprodukowania pokaźnej partii pojazdów elektrycznych do roku 2023 kolejny raz trzeba było odłożyć. 

HotelHotele znalazły sposób na majówkę. Chcą działać w sposób odpowiedzialny