Polska scena polityczna żyje w ostatnich dniach i tygodniach tematem poparcia dla Krajowego Planu Odbudowy, czyli projektu wydatkowania środków z unijnego Funduszu Odbudowy. Zawisło ono na włosku.
Przeciw dokumentowi opowiada się koalicyjna Solidarna Polska, która (zresztą podobnie jak Konfederacja) widzi w regułach Funduszu Odbudowy zagrożenie dla suwerenności kraju. Boi się także, że Polska będzie w jego ramach "ręczyć za długi Grecji czy Hiszpanii". Z kolei m.in. Koalicja Obywatelska, choć popiera mechanizm unijny mechanizm, to obawia się, że w obecnym kształcie Krajowy Plan Odbudowy nie gwarantuje sprawiedliwego podziału środków. Ugrupowanie przekonuje, że pieniądze mogą nie być przeznaczane na odbudowę i modernizację gospodarki, energetyki czy systemu ochrony zdrowia, ale - tu cytat za posłem Cezarym Tomczykiem - "trafią do pisowskich spółek Skarbu Państwa, w jakieś dziwne miejsca, do różnych Obajtków".
Po wtorkowym spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim, poparcie dla KPO zadeklarowała natomiast Lewica. Rząd przyjął konieczny projekt ustawy i trafiła ona do parlamentu.
Abstrahując od wszelkich dywagacji czy kalkulacji, do samej idei unijnego Funduszu Odbudowy raczej nie trzeba przekonywać Polaków. Z sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej" wynika, że dwie trzecie badanych popiera wspólne głosowanie opozycji z PiS w tej sprawie.
Prognozy wskazują, że pokaźne źródło pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy może pchnąć polską i europejską gospodarkę na wyższy poziom. Jak wynika z analizy opublikowanej przez agencję ratingową S&P Global Ratings, w optymistycznym scenariuszu środki z FO mogą podbić polskie PKB w latach 2021-2026 łącznie o 8,2 p. proc.
Ten optymistyczny scenariusz opiera się na założeniu absorpcji środków w wysokości 91,3 proc. (średnia dla Wieloletnich Ram Finansowych 2007-2013) oraz efekcie mnożnikowym 1,6 po czterech latach. Oznaczałby on, żewpompowane" środki nie tylko zostałyby wchłonięte, ale "procentowałyby" - np. dzięki pobudzeniu konsumpcji czy inwestycji - i generowały kolejne, dodatkowe korzyści dla gospodarki (według założeń S&P, na poziomie 60 proc.).
Zakładając roboczo, że solidny wzrost gospodarczy dla Polski to ok. 4 proc. rok do roku, to można rzec, że w takim optymistycznym scenariuszu dodatkowe 8,2 p. proc. PKB w ciągu najbliższych sześciu lat to jak dwa "gratisowe" lata.
Oczywiście "gratis" bierzemy w cudzysłów, bo większość środków z Funduszu Odbudowy trafi do Polski (i ogólnie do wszystkich krajów UE) w formie niskooprocentowanych pożyczek. Same środki w FO również nie spadają z nieba, ale zostaną pożyczone na rynku przez Komisję Europejską w formie emisji obligacji.
Gorszy rozważany przez S&P scenariusz zakłada mniejszą absorbcję środków z FO (tj. na poziomie 51,4 proc.) oraz mniejszy efekt mnożnikowy (równy 1). To przełożyłoby się na niższy wzrost PKB, wartość dodana dla polskiej gospodarki do 2026 r. włącznie wyniesie ok. 3,5 p. proc.
Z prognozy agencji ratingowej wynika, że w zależności od scenariusza (gorszy lub lepszy z analizowanych), dzięki wsparciu Funduszu Odbudowy PKB Polski wzrośnie dodatkowo o:
Z wyliczeń S&P wynika, że łączny efekt dla PKB Polski do 2026 r. byłby znacznie wyższy niż przeciętnie dla całej Unii Europejskiej - 4,1 proc. vs. 8,2 proc. (według optymistycznego scenariusza). Jednocześnie w dziesięciu krajach wspólnoty FO "podpompowałby" gospodarkę w jeszcze wyraźniejszym stopniu - o ok. 10-11 proc. PKB Hiszpanii, Portugalii, Rumunii i Słowacji, o 12 proc. Łotwy, o ok. 16-18 proc. Chorwacji, Bułgarii i Grecji. W gorszym scenariuszu PKB krajów unijnych wzrośnie średnio o 1,5 proc.
Jak podkreślają eksperci S&P Global Ratings, każdy kraj skorzysta na Funduszu Odbudowy, ale skala tej korzyści będzie zależeć m.in. od terminów wypłaty środków, poziomu absorpcji środków i wspomnianych już efektów mnożnikowych. Analitycy podkreślają też, że dodatkowe korzyści mogą płynąć np. z przyspieszenia zielonej i cyfrowej transformacji czy wzrostu potencjału gospodarczego krajów w konsekwencji prowadzonych reform strukturalnych. Te mogą przełożyć się m.in. na poprawę otoczenia biznesowego, rynku pracy i edukacji.
Łączna wartość Funduszu Odbudowy to 750 mld euro. Jego najważniejsza część to wart 672,5 mld euro Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności. W jego ramach 312,5 mld euro trafi do krajów unijnych w formie grantów, a 360 mld euro - pożyczek.
Polsce z tego "tortu" przypada ok. 23,9 mld euro dotacji i ponad 34,2 mld euro pożyczek. Żeby sięgnąć po te środki, każdy kraj musi przygotować plan odbudowy wskazujący przeznaczenie tych środków.