Doda chce się uwolnić od kredytu frankowego. "Od 13 lat płacę co miesiąc kilkanaście tysięcy zł"

Dorota Rabczewska poinformowała, że wygrała w pierwszej instancji sprawę dotyczącą kredytu frankowego. "Sąd ustalił, że moja umowa jest nieważna w całości" - twierdzi artystka.

Dorota Rabczewska, piosenkarka znana pod pseudonimem Doda, poinformowała o sukcesie dotyczącym jej kredytu frankowego. Okazało się bowiem, że artystka w 2008 roku podpisała umowę z bankiem Millenium. Twierdzi, że na skutek różnic kursowych jej dług zwiększył się ponad dwukrotnie, dlatego zdecydowała się na pozew. W sprawie zapadło nieprawomocne rozstrzygnięcie. 

Zobacz wideo Kluczowe dwa tygodnie dla frankowiczów. Co zmienią orzeczenia SN i TSUE?

Dorota Rabczewska ma wyrok I instancji w sprawie kredytu frankowego

"5 maja 2021 roku Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku ustalił, że moja umowa kredytu frankowego zawarta z bankiem Millennium jest nieważna w całości" - napisała artystka. 

Wyjaśniła też, jak wielkim obciążeniem jest dla niej rata. "Od 13 lat płacę co miesiąc kilkanaście tysięcy złotych, bez względu czy gram koncerty, czy nie (jak w przypadku pandemii)" - napisała na Facebooku. 

Rabczewska wyjaśnia, że proces sądowy trwał ponad pięć lat i zaczął się w czasie "kiedy jeszcze mało który frankowicz miał odwagę na proces z bankiem". Artystka twierdzi też, że nie została poinformowana o ryzyku walutowym ani o "niebezpiecznych mechanizmach kredytowych" - napisała. 

Bank chciałby wyjaśnić, ale nie może

Iwona Jarzębska, przedstawicielka Banku Millenium w rozmowie z Gazeta.pl wyjaśniła, że ze względu na obowiązującą nas tajemnicę bankową nie komentujemy żadnych kwestii dotyczących klientów banku - stwierdziła przedstawicielka banku. 

Frankowicze czekają na wyrok Sądu Najwyższego

Osoby, które zaciągnęły kredyty w obcej walucie, coraz częściej decydują się na procesy sądowe. Po kilku wyrokach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej sądy częściej stają po stronie kredytobiorców. "W całym ubiegłym roku ok. 90 proc. spraw związanych z kredytami frankowymi, które trafiły do sądów, było wygrane przez frankowiczów. W 76 proc. korzystnych wyroków sąd unieważnił umowy, w 14 proc. wygranych zdecydował o odfrankowieniu" - wyjaśnia "Gazeta Wyborcza". 

Frankowicze wciąż czekają jednak na rozstrzygnięcie polskiego Sądu Najwyższego. SN odpowie m.in. na pytanie dotyczące sposobu ustalania kursu, po jakim miałby być przeliczany kredyt frankowy uznany np. w ramach ugody za nieważny. Wyrok może też wpłynąć na sposób rozliczenia wzajemnych należności między kredytobiorcą a bankiem. Istotna kwestia dotyczy też biegu terminu przedawnienia dla roszczeń banku.

Radca prawny Barbara Garlacz, specjalizująca się m.in. w sprawach dotyczących frankowiczówKredyty frankowe. "Są procesy, które trwają siedem lat". Czy stanowisko SN coś zmieni?

PKO BP gotowy na ugody z frankowiczami. "Korzystniejsze niż długotrwałe procesy"

Możliwe, że wyrok Sądu Najwyższego przesądzi, czy polskie banki będą chętniej samodzielnie zawierać ugody z frankowiczami. Jednym z pierwszych, które zdecydował się nie czekać na rozstrzygnięcie, jest państwowy PKO BP. - Akcjonariusze PKO Banku Polskiego dali radzie nadzorczej i zarządowi banku mandat do zawierania ugód z kredytobiorcami walutowymi - stwierdził bank w kwietniowym komunikacie prasowym.

Wiceprezes PKO BP Rafał Kozłowski zdradził, w jaki sposób będą rozliczane kredyty. - Wrócimy do dnia udzielenia kredytu i po takim kursie, po jakim kredyt został wypłacony, [...] ten kredyt rozliczymy i potraktujemy go od początku jako kredyt złotowy - stwierdził. 

Franki szwajcarskieWzięła 330 tys. zł kredytu, spłaciła 260 tys. Bank chce od niej 0,6 mln

Więcej o: