Na otwarcie restauracji trzeba pracowników, a ich brak. Gessler: Kelnerzy już się zadomowili w warsztatach

W przyszłym tygodniu będą mogły ruszyć wreszcie restauracyjne ogródki. Wielkie odmrażanie gastronomii niekoniecznie będzie jednak aż tak wielkie. W branży bowiem brakuje ludzi chętnych do pracy. Część zdążyła się przebranżowić. Dużą grupę pracowników gastronomii stanowili studenci, którzy wrócili do rodzinnych miast.

Od 15 maja restauracje będą mogły serwować swoje dania w ogródkach. Od 29 maja z kolei goście będą mogli zasiąść w środku lokalu, jeśli dostępny będzie co drugi stolik lub jeśli między sąsiednimi stolikami będzie stała przegroda o wysokości 1 metra. Do momentu podania posiłku będzie trzeba siedzieć w maseczce. Gastronomia będzie mieć jednak spore problemy z ruszeniem spowodowane zamknięciem przez ostatnie miesiące. 

Zobacz wideo Magda Gessler radzi, co powinni zrobić właściciele restauracji, by przerwać kryzys

Restauracje mogą nie ruszyć z kopyta, bo brakuje pracowników

Niekoniecznie wszystkie restauracje otworzą się od razu, gdy będą mogły. O brakach kadrowych wspominał, choćby Przemysław Zemiochód z Ouichef.pl na łamach naszego portalu.

Wiem, że część lokali musi teraz zatrudniać nowy personel, a inne utrzymywały niewielką ekipę. Ale dużo baristów, kelnerów, barmanów straciło pracę i teraz wielu restauratorów musi szybko kogoś zaangażować

- opowiada restaurator i radny Krzysztof Rzyman, który prowadzi kawiarnie STOR w Warszawie (na Tamce i na Brackiej).

Temat rozwinęła redakcja Money.pl, która wylicza, że w "W serwisie OLX można znaleźć ponad 3,1 tys. ofert na stanowisko kelnera i 4,1 tys. na kucharza. W serwisie Pracuj.pl poszukiwanych jest natomiast 330 kelnerów i 640 kucharzy". Właściciel stołecznej restauracji opowiada, że na stanowisko kelnera spłynęły tylko cztery CV, 2-3 razy mniej niż kiedyś. 

Lockdown w restauracjach zmusza lokale do wyjścia z czterech ścian.Zapuszkowane restauracje. Lokale mają nowy sposób na przetrwanie lockdownu

W znalezieniu pracownika nie pomaga niskie bezrobocie i niepewność, czy branża gastronomiczna znów nie zostanie zamknięta. Pracodawcy oferują więc coraz częściej rzadko spotykane w sektorze umowy o prace i wyższe pensje. 4,6 tys. netto dla kucharzy to nawet tysiąc złotych więcej niż przed pandemią, gdy średnie wynagrodzenie wynosiło 3,5 tys. zł według danych serwisu wynagrodzenia.pl.

Kelnerzy się przebranżowili lub wrócili do rodzinnych miast

Problem ze znalezieniem kelnera wynika też z tego, że duża część z nich w czasie niepewności zatrudnienia, zgodnie z rządowymi radami, postanowiła się przebranżowić. Magda Gessler w rozmowie z Money.pl powiedziała, że ona pracowników nie zwalniała, ale ci, którzy to zrobili, mają teraz problem, "bo kelnerzy już się zadomowili w warsztatach samochodowych". Wtóruje jej wrocławski restaurator, który dodaje, że personel gastronomiczny znalazł pracę w branży kurierskiej czy transportowej. 

Szef restauracji w Warszawie walczy o przetrwanie. Przeprowadził się do jednopokojowego mieszkania85-letni restaurator sprzeda własne mieszkanie, by chronić miejsca pracy

Ponadto sporą część pracowników gastronomii stanowili studenci. Ci jednak w obliczu nauki zdalnej wrócili do swoich rodzinnych miejscowości. Problem mają więc miasta z dużą społecznością akademicką, jak Kraków, Wrocław, Gdańsk czy Poznań. Warszawscy restauratorzy utrzymują, że w stolicy sytuacja jest nieco lepsza. 

Więcej o: