Projekt ustawy o pracy zdalnej, który jest jednym z elementów Polskiego Ładu, trafił w środę do konsultacji społecznych i międzyresortowych, a następnie zostanie skierowany do Sejmu.
"Mamy nadzieję, że rzeczywistość covidowa wkrótce się skończy. Praca zdalna zaś, jako jeden z elementów współczesnego rynku pracy, zostanie z nami na dłużej. To, co jest bardzo istotne, to jej elastyczność, zachowanie specyfiki danego miejsca pracy, a przede wszystkim zaufanie mądrości pracodawców i pracowników oraz zapewnienie im instrumentu dla budowania porozumienia w sprawie ułożenia warunków pracy zdalnej" - czytamy na stronie internetowej gov.pl.
Obecnie podstawą do świadczenia pracy z domu są przepisy tzw. ustawy covidowej z marca ubiegłego roku. Zgodnie z nimi pracownicy mogą być kierowani do pracy zdalnej w czasie pandemii lub stanu epidemicznego i do trzech miesięcy po ich odwołaniu.
- Chcemy, aby praca zdalna zaczęła funkcjonować na stałe po 3 miesiącach od ustania stanu zagrożenia epidemicznego - mówiła wiceminister Iwona Michałek. W związku z tym Ministerstwo Rozwoju przygotowało projekt ustawy na stałe wprowadzający pracę zdalną do polskiego Kodeksu Pracy, co ma zabezpieczyć interesy obu stron - pracodawcy i pracownika.
Kiedy czas epidemii dobiegnie końca, zasady pracy zdalnej i miejsce jej wykonywania trzeba będzie ustalać z pracodawcą, który będzie zobowiązany między innymi do tego, aby dostarczyć niezbędne materiały i narzędzia. Będzie musiał pokryć "przede wszystkim koszty związane z instalacją, serwisem, eksploatacją i konserwacją narzędzi pracy niezbędnych do wykonywania pracy zdalnej, a także koszty energii elektrycznej oraz dostępu do łączy telekomunikacyjnych" - informuje Ministerstwo Rozwoju.
Oznacza to, że pracodawca powinien częściowo opłacać rachunki za prąd i za internet. Kwota, jaką szef powinien przekazywać pracownikowi, będzie musiała być uzgodniona ze związkami zawodowymi lub oddelegowanymi przedstawicielami.