Ekscentryczny miliarder otarł się o śmierć 76 razy. Zaczynał od oszustwa podatkowego

Kacper Kolibabski
Richard Branson od dekad lansuje się na ekstrawaganckiego miliardera, który jest dobry dla swoich pracowników i jeszcze lepszy dla świata. Skandalami z jego udziałem można by jednak obdzielić tabuny ludzi. Niektóre mogą wydawać się niewybaczalne.
Richard Branson (po prawej w ciemnych okularach) i Matthew McConaughey - zdjęcie ilustracyjne
Fot. REUTERS/Stephanie Lecocq

Choć dla tych, którzy pobieżnie znają historię sir Richarda Bransona, może wydawać się on interesującym i ekscentrycznym miliarderem, który angażuje się w społeczne inicjatywy, to niestety nie uniknął on licznych skandali. Zacznijmy od dwóch najpoważniejszych, które zawsze warto mieć z tyłu głowy myśląc o tym, jaką osobą jest Branson. Piosenkarka Antonia Jenae oskarżyła go bowiem o napastowanie seksualne (do sytuacji miało dojść podczas organizowanej przez Bransona imprezy firmowej). Branson nie przyznał się do winy - przeprosił jedynie wszystkich, którzy "poczuli się niekomfortowo". Jeszcze gorzej było, gdy w marcu ubiegłego roku, jego nazwisko znalazło się w dokumentach dot. sprawy Epsteina. Jedna z jego ofiar twierdzi, że stosunek seksualny jej znajomej z Billem Clintonem, księciem Andrzejem i Bransonem został nagrany na wideo.

Zobacz wideo Pierwszy turysta w kosmosie - miliarder, Richard Branson

Richard Branson czyli człowiek rekord 

Branson dzięki swojej fortunie zdołał pobić kilka rekordów świata. Pierwszy raz próbował to zrobić w 1985 roku. Jego łódź "Virgin Atlantic Challenger" nie zdołała jednak przemierzyć oceanu i przewróciła się już na brytyjskich wodach. Kolejna próba, rok później, zakończyła się sukcesem. Branson na pokładzie "Virgin Atlantic Challenger II", żeglując z ekspertem żeglarskim Danielem McCarthym, przepłynął ocean i pobił dotychczasowy rekord o dwie godziny.  

Branson był wtedy w kwiecie wieku (urodził się w 1950 roku), więc już w 1987 roku postanowił ponownie pokonać Atlantyk. Tam razem balonem "Virgin Atlantic Flyer". Wyprawa zakończyła się sukcesem. Dokonanie to blednie jednak wobec rekordów z 1991 roku, gdy przeleciał balonem nad Pacyfikiem z Japonii do Kanady. Ustanowił wtedy rekord odległości lotu balonem (10 800 km) oraz prędkości, gdy zbieg różnych okoliczności rozpędził go do oszałamiających 394 km/godz. 45 godzin 15 minut w powietrzu to kolejny ustanowiony rekord przez Bransona w tej podróży. Ponadto "Virgin Atlantic Flyer" to największy balon, jaki wzniósł się w powietrze, a jego kosz skonstruowano tak, by przypominał kosmiczne kapsuły. Od 1995 r. Branson z partnerami próbował przelecieć balonem dookoła świata. W 1998 roku zdołali przelecieć z Maroka na Hawaje, ale nie udało im się dokonać historycznego wyczynu przed konkurentami z balonu Breitling Orbiter 3 (okrążyli glob w marcu 1999 roku). 

Na ustanowienie kolejnego rekordu Branson musiał poczekać do 2004 roku, gdy pokonał amfibią kanał La Manche w 1 godz. 40 min. i 6 sekund. Poprzedni rekord wynosił sześć godzin. W 2008 roku Branson z dziećmi chciał ustanowić kolejny rekord na Atlantyku, płynąc w kierunku wschodnim. Nie zdołał jednak tego zrobić. Próbę podjął na 30-metrowej łodzi "Virgin Money". Ryzyko, jak widać, nie jest mu obce. Miliarder twierdzi, że o śmierć otarł się 76 razy.  

Branson zaczynał od oszustwa podatkowego

Jest synem adwokata i wnukiem sędziego Sądu Najwyższego. Jak sam jednak mówi, etykę pracy odziedziczył po matce. Nie mógł narzekać na start w życiu, ale żeby zebrać pieniądze na swoje eskapady, musiał się nieco postarać. Nie zawsze był przy tym uczciwy.

W wieku zaledwie 20 lat ruszył z firmą, która przypominała to, na czym później swój sukces oparły Netflix i Amazon. Branson zaczął sprzedawać płyty muzyczne, które wysyłał pocztą, co pozwoliło mu obniżyć ceny o 15 proc. W 1971 roku został aresztowany i skazany za oszustwa podatkowe. Fałszował bowiem dokumenty eksportowe, co pozwalało mu sprzedawać płyty z muzyką na krajowym rynku bez płacenia podatku. Sam przyznał, że kradł pieniądze urzędowi celnemu. Nie trafił do więzienia dzięki ugodzie, której elementem była grzywna, trzykrotnie wyższa od uzyskanego zysku. W jej spłacie pomogli rodzice, którzy zastawili w tym celu rodzinny dom. 

Niestety, nie był to jednorazowy wypadek przy pracy. Branson rezydencję podatkową ma bowiem w raju podatkowym na prywatnej wyspie Necker na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Podatek dochodowy wynosi tam 0 proc., więc Branson oszczędził grube miliony na przeprowadzce. Odciął się od Wielkiej Brytanii, choć chętnie wykorzystywał jej symbole w reklamach, za co był mocno krytykowany. Postulowano nawet, by odebrać mu tytuł szlachecki. Bransonowi oberwało się też za to, że podczas pandemii prosił brytyjski rząd o pomoc dla jego linii lotniczych Virgin Atlantic, mimo że unikał płacenia podatków w tym kraju.

Zanim jednak został miliarderem, wzbogacił się na muzyce. Miał do niej niesamowitego nosa, bo w 1977 roku podpisał kontrakt z odrzuconą przez inne wytwórnie legendarną dzisiaj grupą Sex Pistols. To już była trampolina do wielkiego showbiznesu, bo Branson pod swoje skrzydła przygarnął po tym sukcesie takie gwiazdy jak The Rolling Stones, Janet Jackson czy Phil Collins. Sam też jeden raz zajął się produkcją i wypuścił singiel "The Singing Sheep - Baa Baa Black sheep". Piosenka składająca się z sampli beczących owiec znalazła się na 42. miejscu brytyjskiej listy przebojów w 1982 roku.  

 

Lata później brytyjski miliarder był jednak zmuszony sprzedać swoją perłę w koronie, by ratować założone w 1984 roku linie lotnicze Virgin Atlantic Airways. Nie mógł jednak narzekać, bo EMI wykupiło go za 500 mln funtów

Biznesowe sukcesy i kontrowersje

Branson na muzyce zarobił wystarczająco dużo pieniędzy, by zacząć inwestować w inne biznesy. Virgin Atlantic Airways jest tym najważniejszym i powstał z frustracji. Bransonowi odwołano lot, wynajął więc czarter i zaprosił za drobną opłatą, pokrywającą koszty lotu, innych pasażerów odwołanego rejsu. Tanie loty zrobiły sporą konkurencję dla British Airways, które próbowały nieczysto podkopać biznes Bransona - podkradały im pasażerów, hakowały ich komputery i wypuszczały do prasy historie, które przedstawiały Virgin Atlantic w złym świetle. Zapłaciły za to 3 miliony funtów kary, które miliarder rozdysponował między swoich pracowników. Prawdziwa zemsta nadeszła jednak w 2007 roku. Obie firmy oskarżono o zmowę cenową, ale linie lotnicze Bransona zgłosiły się z tym do władz. Uniknęły dzięki temu wielkiej kary, podczas gdy British Airways musiało zapłacić 271 mln funtów grzywny.  

Branson inwestował w różne biznesy. W 1982 roku nabył klub gejowski, wszedł w świat mediów i w turystykę. Rozwijał też wydawnictwo komiksowe oraz studio animacji. W 2007 roku w programie Shark Tank zainwestował w zrównoważoną produkcję deskorolek pomysłu 11-letniego Carsona Kropfla. Ważnym przełomem było Virgin Mobile założone w 1999 roku. Był to pierwszy wirtualny operator sieci komórkowej, który nie ma własnych anten i korzysta z infrastruktury innych operatorów.  

Branson inwestuje też w różne innowacje. Nieistniejące już Virgin Fuel tworzyło bardziej ekologiczne paliwa, ale projekt był krytykowany jako greenwashing. Pieniądze włożył też w Hyperloop One, podziemne koleje próżniowe, ale po kilku skandalach, m.in. skazaniu w Rosji jednego z dyrektorów za defraudację, projekt zamknięto. Prowadził bank medyczny, gdzie można było przechowywać komórki macierzyste i krew pępowinową, ale choć projekt był promowany jako charytatywny, to głównym sponsorem był fundusz, który oczekiwał zysków.

Kluczowe okazały się też inwestycje w przemysł kosmiczny. Stworzył firmę Virgin Orbit oraz Virgin Galactic. Ta druga wyniosła go w kosmos, a pierwsza zbankrutowała przed dwoma laty. Z Virgin Galactic wiąże się też tragiczna historia. Lot testowy VSS Enteprise w 2014 roku skończył się katastrofą, w której zginął jeden z pilotów. Dochodzenie wykazało błędy projektowe i błąd pilota jako przyczyny wypadku.

Poniósł też kilka porażek, wkładając pieniądze w Virgin Cola, Virgin Cars, Virgin Publishing, Virgin Clothing i Virgin Bride. Mimo tego zgromadził majątek wyceniany dziś na 2,8 mld dol. (jeszcze w 2021 r. było to 5,7 mld). 

Kontrowersyjna działalność Bransona poza biznesem

Branson stara się kreować swój wizerunek jako osoby dbającej o ludzi i świat. Przyznał, że był denialistą klimatycznym, ale zmienił to Al Gore, z którym miał okazję rozmawiać. W 2007 roku wystartował pod jego wpływem z Virgin Earth Challenge, w którym do wygrania było 25 mln dol. dla osoby lub grupy, która przedstawi pomysł na redukcję emisji gazów cieplarnianych. Nagroda nigdy nie została przyznana. W 2006 roku miliarder zadeklarował natomiast, że przeznaczy 3 mld dol. na walkę z globalnym ociepleniem. Naomi Klein wypominała mu jednak, że do 2014 roku wydał na ten cel ledwie 300 mln dolarów. Kontrowersje budzi też to, że choć deklaruje walkę z globalnym ociepleniem, to jest właścicielem linii lotniczych, które są jednym z największych emitentów. 

Branson mimo tego cały czas próbuje być postrzegany jako człowiek stawiający na ekologię. Powiedział, że zasponsoruje zespół Formuły 1 dopiero wtedy, gdy władze rozgrywek stworzą bardziej ekonomicznie efektywny i przyjazny środowisku wizerunek. Gdy rozpoczęto dyskusję o mniej szkodliwym paliwie, Branson zainwestował w zespół Brawn GP, a potem stworzył Virgin Racing. W 2010 roku Branson założył się z Tonym Fernandesem, właścicielem AirAsia oraz Lotus F1 Racing, o to, który zespół będzie lepszy. Przegrany miał przez jeden dzień pracować w liniach wygranego jako stewardessa - w pełnym uniformie - podczas charytatywnego lotu. Branson przegrał i dotrzymał obietnicy w 2013 roku.   

Gdy Branson był dzieckiem, rodzice nakręcili film dokumentalny o jego pasji do ochrony zwierząt. Już jako miliarder zaangażował się w ochronę zagrożonego gatunku lemurów na jego wyspie. Plan ten był jednak od początku krytykowany jako ruch PR-owy. Eksperci podkreślali, że nie ma sensu sprowadzać na wyspę zagrożonych gatunków, a zamiast tego trzeba się skupić na ich ochronie w naturalnym środowisku, a nie odwracać uwagę od takich inicjatyw. Oskarżano go również o wykorzystywanie delfinów w jego parkach tematycznych SeaWorld.

Branson kreuje się na dobrego pracodawcę. Pracownicy stanęli za nim murem podczas pierwszego lockdownu w pandemii, choć nie było to łatwe, bo poprosił zatrudnionych w Virgin Atlantic o dwa miesiące bezpłatnego urlopu, za co mocno mu się oberwało od opinii publicznej. Jego obraz jako pracodawcy jest jednak bardziej złożony. Firmy Bransona musiały choćby mierzyć się ze strajkami lub ich groźbą, w związku ze słabymi warunkami płacowymi w Virgin Australia oraz Virgin Hotels Las Vegas. 

W 2019 roku Branson pomagał zorganizować koncert Aid Live w Wenezueli. Roger Waters z Pink Floyd oskarżał go jednak, że nie ma to nic wspólnego z działalnością charytatywną, a jest narzędziem wsparcia dla amerykańskiego rządu, który chce przejąć kontrolę nad Wenezuelą. Sam Branson przyznał, że koncert zorganizował na prośbę liderów opozycji

Brytyjski miliarder był jednym ze sponsorów założycielskich ICMEC, które pomaga szukać zaginionych dzieci. Organizuje liczne zbiórki charytatywne, brał udział w trzydniowym strajku głodowym przeciwko rządowi Sudanu, który wydalił grupy pomocowe z Darfuru. Jest sygnatariuszem kampanii Global Zero, międzynarodowej inicjatywy non-profit mającej na celu wyeliminowanie wszelkiej broni jądrowej na świecie. Branson jest też zwolennikiem legalizacji wszystkich narkotyków. Za wzór podaje Portugalię, gdzie ten odważny krok pozwolił zmniejszyć odsetek przedawkowań oraz narkomanii.

W powyższych kwestiach trudno się do Bransona jakoś przyczepić. Mając jednak w głowie wszystkie inne jego skandale, warto mieć w głowie słowa Naomi Klein, że sceptycy mogą mieć w jego przypadku rację i "różne klimatyczne przygody Bransona mogą być po prostu przedstawieniem produkcji Virgin, w której ulubiony brodaty miliarder odgrywa rolę zbawcy planety by budować swoją markę, trafiać do wieczornych programów, odpierać ataki regulatorów i by mógł czuć się dobrze z popełnionymi błędami". 

Kacper Kolibabski
Więcej o: