Ściąganie mandatów za wykroczenia drogowe będzie skuteczniejsze. Kary będą potrącane ze zwrotu podatku

Polska jest wśród tych państw UE, w których na drogach jest wyjątkowo niebezpiecznie. Jedną z przyczyn tego jest - wg Najwyższej Izby Kontroli - słaba ściągalność mandatów. Za kilka miesięcy zaczną obowiązywać zmiany przepisów: kwota niespłaconego przez kierowcę mandatu będzie odliczana od zwrotu podatku.

Najwyższa Izba Kontroli informowała niedawno, że Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej pod względem bezpieczeństwa ruchu drogowego (BRD), mierzonego liczbą osób zabitych w wypadkach drogowych na milion mieszkańców. W 2020 r. znajdowaliśmy się na 24 miejscu spośród wszystkich 27 państw członkowskich. Gorzej od Polski wypadły tylko Łotwa, Rumunia i Bułgaria.

Wydajemy coraz więcej na mieszkania. To już 25 proc. naszego budżetuWydajemy coraz więcej na mieszkanie. To już 25 proc. naszego budżetu

W ciągu ostatnich 10 lat na polskich drogach ginęło średnio 3,2 tys. osób rocznie, co oznacza osiem ofiar śmiertelnych każdego dnia. Co roku w wypadkach rannych zostawało około 30 tysięcy osób, co z kolei daje 82 rannych na dzień. NIK oszacowała, że roczne straty gospodarcze powodowane przez wypadki drogowe, opiewają na ponad 55 mld złotych.

Raport NIK. Dlaczego na polskich drogach jest tak niebezpiecznie?

W opublikowanej w połowie lipca br. tzw. megainformacji NIK wyszczególniono problemy, które przyczyniają się do niechlubnego wyniku Polski. "Brak spójnego i kompleksowego systemu zapewnienia bezpieczeństwa ruchu drogowego, rozproszenie odpowiedzialności za stan bezpieczeństwa ruchu, niska skuteczność egzekwowania prawa, stanowiący szczególny problem nietrzeźwi kierowcy, niewystarczająca jakość dróg - zwłaszcza niższej kategorii czy też niezadowalający poziom szkolenia kierowców to - obok niebezpiecznych zachowań kierowców - główne przyczyny dużej liczby wypadków drogowych" - czytamy w raporcie.

Zobacz wideo Jechał 236 km/h na S3. Kiedy zatrzymała go policja liczył na mandat. Przeliczył się

Niska ściągalność mandatów. Wkrótce się to zmieni

Za kilka miesięcy kierowców czekają ważne zmiany dotyczące wysokości oraz egzekwowania mandatów. Od 1 grudnia br. urząd skarbowy będzie mógł zaliczyć zwrot podatku na poczet nieopłaconego mandatu karnego. "Takie rozwiązanie ma na celu zwiększenie nieuchronności kary i egzekucji grzywien nakładanych za popełnione wykroczenia drogowe" - uzasadniło ministerstwo infrastruktury.

Zmian można było spodziewać się już od dawna. W 2013 r. NIK zaalarmowała w swoim komunikacie, że jedynie niecała połowa (47 proc.) polskich kierowców dobrowolnie płaci nałożone na nich mandaty. W przypadku około 23 proc. spraw kary grzywny zostały wyegzekwowane, pomimo uchylania się ukaranych od dokonania płatności. Aż 30 proc. grzywien nie udało się wyegzekwować i po trzech latach ulegały przedawnieniu. W 2018 r. natomiast przedawniło się w sumie 467 370 (około 17 proc.) kar, których wartość oszacowano na blisko 72 mln złotych.

UrlopWniosek o urlop bezpłatny - czy szef może odmówić udzielenia urlopu?

Rok później NIK ujawniła problemy ze ściągalnością mandatów przez Pierwszy Urząd Skarbowy w Opolu (urząd ten odpowiada za pobór mandatów z całej Polski). Z zewidencjonowanych w latach 2016-2018 mandatów na kwotę prawie 2,1 mld zł do budżetu państwa wpłynęło jedynie 63,7 proc., czyli nieco ponad 1,3 mld złotych. To sporo mniej niż podczas poprzedniej kontroli NIK, obejmującej lata 2011-2012: wtedy to udało się zainkasować 70 proc. sumy wszystkich wystawionych w tym okresie mandatów.

Podwyżki dla posłów (zdjęcie ilustracyjne)Podwyżki dla posłów i ministrów. Polacy w większości przeciwni [SONDAŻ]

"Zdaniem NIK, w tych okolicznościach zasoby kadrowe, jakimi dysponował wierzyciel, były niewystarczające do bieżącej realizacji tego zadania. Powyższe okoliczności skutkowały ograniczeniem lub zaniechaniem windykacji mandatów w kwocie nieprzekraczającej z kosztami upomnienia 116 złotych, co w ocenie NIK było działaniem nierzetelnym. Oznaczało bowiem zaniechanie podejmowania działań zmierzających do objęcia upomnieniem i tytułem wykonawczym zaległości z tytułu ok. 70 proc. wszystkich nieopłaconych mandatów. I tak w zaległościach na dzień 31 grudnia 2016 roku z tytułu 2,8 mln niezapłaconych mandatów 2,1 mln spraw (76 proc.) na kwotę 162,8 mln zł dotyczyło właśnie zaległości poniżej 116 złotych" - przekazała NIK.

Więcej o: