Gowin wyrzucony z rządu. Warski: Nie chciał niewolniczej współpracy

- Jedyne, co PiS może zarzucić liderowi Porozumienia, to brak niewolniczego zatwierdzania ich planów politycznych - tak decyzję o zdymisjonowaniu Jarosława Gowina komentuje Wojciech Warski, przewodniczący Platformy Gospodarka Przyszłości i członek Rady Pracodawców RP.

Jarosław Gowin został zdymisjonowany. Piotr Müller, rzecznik rządu, poinformował we wtorek, że premier Mateusz Morawiecki zwrócił się do prezydenta Andrzeja Dudy o odwołanie wicepremiera i ministra rozwoju, pracy i technologii z zajmowanych funkcji.

Jarosław Gowin krytykował Polski Ład. Premier Morawiecki go odwołał

Przedstawiciel rządu argumentował, że działania szefa Porozumienia "podważają zaufanie co do wspólnego działania, również w ramach Zjednoczonej Prawicy". - To podważanie działań widać chociażby przez niewystarczające tempo prac nad tymi ustawami, które bezpośrednio podlegają pod Ministerstwo Rozwoju. Mówimy tutaj o ustawie o gwarancji wkładu własnego czy o budowie domów do 70 metrów. Te prace zdaniem pana premiera Morawieckiego idą w niewystarczającym tempie - wyliczał Piotr Müller.

Nie jest jednak tajemnicą, że w ostatnich dniach Jarosław Gowin krytykował Polski Ład. Twierdził, że program PiS spowoduje wzrost obciążeń przedsiębiorców, co doprowadzi do wzrostu cen. Zdaniem Gowina w wyniku podwyżek z rozwiązań nie skorzystają nawet główni adresaci projektu, czyli emeryci i osoby uzyskujące niskie dochody.

Ekspert: Uniki Gowina doprowadzały Morawieckiego i Kaczyńskiego do wściekłości

Czy krytyka Polskiego Ładu może być główną przyczyną dymisji Jarosława Gowina? Dr Wojciech Warski, Przewodniczący Platformy Gospodarka Przyszłości i członek Rady Pracodawców RP, przyznaje w rozmowie z Gazeta.pl, że to prawdopodobne. 

- Wydaje mi się, że Jarosław Gowin został zdymisjonowany za tzw. całokształt. Jedyne, co PiS może mu zarzucić, to brak niewolniczego zatwierdzania ich planów politycznych - stwierdził rozmówca next.gazeta.pl. - Obóz władzy nie mógł też znieść ostatnich afrontów, tego, że ostentacyjnie "stawiał się" premierowi, jak z panią Kornecką - dodał.

Zdaniem dra Warskiego przeważyło co innego - brak jednoznacznego poparcia dla Polskiego Ładu. - Decydujące było jednak, że ośmielił się krytykować kluczowy wyborczo program. Program propagandowy, dodajmy. Mówi się, że uniki Gowina doprowadzały zarówno premiera Morawieckiego jak i prezesa Kaczyńskiego do wściekłości - stwierdził ekspert Pracodawców RP. 

Czy rząd ma większość? Ekspert: Jeśli tak, to wisi ona na cienkim włosku

Otwarta pozostaje kwestia większości. - Dziś za wcześnie jest jeszcze wyrokować o tym, czy rząd ją ma. Jeśli tak, to wisi ona na cienkim włosku.

Według Wojciecha Warskiego możemy się tylko domyślać, dlaczego odwołanie Jarosława Gowina zbiegło się z informacją o głosowaniu tzw. ustawy Lex TVN. - Kto wie, może PiS chce w taki kontrolowany sposób przegrać to głosowanie? I zrzucić polityczną odpowiedzialność na Gowina, co przyda mu się do tłumaczenia sprawy przed własnym elektoratem. Bo coś z tą awanturą o TVN muszą zrobić, sprawy zaszły bardzo daleko i albo cała naprzód, co będzie kosztowną politycznie i odszkodowawczo próbą zdominowania mediów, albo cała wstecz - stwierdził ekspert. 

"W rzeczywistości rząd podnosi podatki"

Nie jest tajemnicą, że Jarosław Gowin ostro krytykował Polski Ład. Czy rząd znajdzie nowe poparcie dla swojego kluczowego projektu? - Trudno to jednoznacznie ocenić. Po raz kolejny jednak podkreślam, że przez ten program żadna katastrofa nie wydarzy się z dnia na dzień. Podcięcie źródeł finansowych polskiej przedsiębiorczości da skutek długoterminowy, możemy nawet tych skutków długo nie zauważać. Obudzimy się w nowej rzeczywistości po roku i zorientujemy, że walec polskiej przedsiębiorczości zarył się w ziemi - stwierdził ekspert.

Mateusz Morawiecki i Jarosław GowinGowin: Samorządy mogą stracić przez Ład. "Ministerstwo to dostrzega"

- Ja nazywam Polski Ład programem propagandowym, bo on jest obliczony na aplauz ze strony tych osób, które się na co dzień analizami gospodarczymi nie zajmują. Czyli na aplauz większości. Przeciętny Kowalski kiedy słyszy, że mu obniżają podatki, to się oczywiście cieszy. A przecież w rzeczywistości rząd najbardziej kreatywnym osobom podatek bardzo podnosi, bo zwiększa obowiązkową składkę zdrowotną, natomiast reszcie daje mało odczuwalne obniżki - wyjaśnił rozmówca Gazeta.pl.

Jego zdaniem obecna sytuacja jest podobna do tej znanej z dowcipu z czasów PRL-u, o tym, że średnie ceny spadły. Wprawdzie kiełbasa i chleb zdrożały o 100 proc., ale za to staniały lokomotywy. Rząd zupełnie świadomie liczy na taką właśnie nieświadomość wyborców.

Czy rząd ma większość? Rzecznik zaprasza do współpracy

"Tych wszystkich posłów, którzy chcą z nami budować ten program, który jest zapisany w Polskim Ładdzie, bez względu na barwy polityczne, ale przede wszystkim tych, którzy są w Zjednoczonej Prawicy, nadal zapraszamy do kontynuowania wspólnej pracy" - napisał na Twitterze rzecznik rządu. "Podważanie założeń widać w nierzetelnych działaniach i w odnoszeniu się do reformy podatkowej. Ta reforma to obniżenie podatków dla 18 mln obywateli w Polsce i gwarancja dla 90% podatników, że reforma będzie dla nich korzystna lub neutralna" - dodał. 

Radosław FogielNieoczekiwana deklaracja PiS: Warunki Jarosława Gowina uda się spełnić

Więcej o: