Stany Zjednoczone są krytykowane za sposób wycofywania się z Afganistanu. Świat obiegły bowiem dramatyczne zdjęcia osób, które próbują uciec w obawie przed zemstą talibów. Islamscy fundamentaliści w błyskawicznym tempie przejęli kontrolę nad krajem. Wbrew wcześniejszym zapewnieniom obalili rząd nie w ciągu miesięcy, a zaledwie godzin.
O przyczynach porażki USA i konsekwencjach wycofania się z Afganistanu redakcja next.gazeta.pl rozmawiała z ekspertem. Prof. Bohdan Szklarski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, amerykanista z Ośrodka Studiów Amerykańskich i wykładowca Collegium Civitas podkreśla, że sama decyzja o wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z Afganistanu nie była zaskoczeniem.
Donald Trump podjął tę decyzję, bo tego oczekiwał i Kongres, i społeczeństwo. Nie ulega jednak wątpliwości, że sposób, w jaki ta decyzja została zrealizowana, ocenić trzeba jako fatalny. Katastrofalny. 20 lat tego, co USA robiły po wygranej interwencji, poszło w błoto. Afgański rząd, armia, w jakimś zakresie społeczeństwo, dowiedli tego, że nie chcą tego, co Amerykanie przez te lata chcieli osiągnąć
- stwierdził.
Ekspert podkreślił też, że interwencja w Afganistanie podjęta 20 lat temu była koniecznością. - Amerykanie interweniowali, bo sytuacja po 9/11 w polityce międzynarodowej była czarno-biała. USA zostały wezwane do walki i na to wezwanie odpowiedziały. W 2001 w Afganistanie pojawiło się zło, siedlisko terroryzmu, Al Kaidy. Budowanie koalicji dla interwencji nie stanowiło problemu. Problemem było wszystko to, co nastąpiło później. Sprzedawanie demokracji, a nawet budowanie sprawnego państwa w Afganistanie się po prostu nie udało - ocenił prof. Szklarski.
Rozmówca Gazeta.pl ocenił też możliwe przyczyny sposobu wycofania się amerykańskich wojsk. - Być może zawiódł wywiad, być może ci, którzy dysponowali informacjami wywiadu, nie chcieli słuchać. Amerykanie nie rozpoznali prawidłowo sytuacji. Uwierzyli w afgańskie TVP Info, w przekaz, który zupełnie odbiegał od rzeczywistości. Może byli przekonywani przez prezydentów Karzaja i Ghaniego , że Afganistan jest gotowy, bo "na papierze" ma policję, oddziały, poparcie społeczeństwa - stwierdził ekspert.
W ocenie amerykanisty Stany Zjednoczone mogły niechętnie odczytywać prawdziwą sytuację w Afganistanie, bo to podważałoby ich obecność w kraju. - A przecież na tę obecność wydali spore pieniądze ponad 900 mld USD - wyjaśnił prof. Bohdan Szklarski.
Podkreślił też, też, że istotną przyczyną porażki rządu było to, że nigdy nie kontrolował całego kraju. - Talibowie, podobnie jak inne elementy fundamentalistyczne, zawsze były obecne w Afganistanie. Każde państwo, którego władza nie sięga na całe terytorium, jest z założenia państwem upadłym. Afganistan Kabul nigdy nie kontrolował całego terenu, bez zewnętrznej pomocy nie mógł funkcjonować - ocenił Szklarski. Zresztą tak samo było gdy władze w stolicy kontrolowali Brytyjczycy a potem Rosjanie.
Prof. Bohdan Szklarski ocenił też, że wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Afganistanu to sytuacja działająca na korzyść systemów autorytarnych. Niektóre reżimy mogą się poczuć bardziej bezkarne.
- Dla świata będzie teraz nieco gorzej, bo stracił swoje zbrojne ramię w konfliktach o niższej randze humanitarnej - stwierdził amerykanista.
- Co to oznacza na przyszłość? Czy Ameryka się skompromitowała? Nie pierwszy i nie ostatni raz. Nie ma jednak na arenie międzynarodowej innego gracza, który był tak chętny wysłać wojsko, kiedy tego naprawdę potrzeba - stwierdził.
- Do kogo będziemy się zwracać w sytuacjach wymagających obrony wartości? Do Chin? Kto odpowie na wezwanie o pomoc? W dalszym ciągu będziemy dzwonić do Waszyngtonu. To jedyny kraj, który był i będzie w stanie wysłać wojsko w imię wartości - stwierdził.
Ocenił też, że Stany Zjednoczone w wyniku doświadczeń zdobytych w Afganistanie będą bardziej wstrzemięźliwe. Jeśli będą interweniować, to będą szukać sposobu, by dzielić się odpowiedzialnością.- Ale polityka USA się nie zmieni, bo jest zdefiniowana przez idealizm, swoisty imperatyw moralny Ameryki - stwierdził.
W ocenie prof. Szklarskiego sytuacja w Afganistanie będzie miała odniesienie do wewnętrznej sytuacji w USA. - Te zdjęcia helikopterów lądujących na dachu ambasady, ludzi spadających z samolotów, to bardzo kosztowny obrazek dla Bidena. Przypomina kompletną porażkę znaną chociażby z Sajgonu - ocenił amerykanista.
- Biden jest teraz osłabiony i poturbowany. Ale decyzję o wycofaniu wojsk i negocjacje o sposobie wprowadzanie Talibów do afgańskiej polityki podjął Trump, Republikanie nie mogą więc teraz powiedzieć: A nie mówiłem. Można powiedzieć, że Trump w jakimś sensie uratował Joe Bidena, gdyby nie jego decyzja obecny prezydent mógłby nie mieć żadnych szans na reelekcję. To byłby koniec prezydentury.
- Biden jest teraz osłabiony i poturbowany. Ale decyzję o wycofaniu wojsk podjął Trump, Republikanie nie mogą więc teraz powiedzieć: A nie mówiłem. Można powiedzieć, że Trump w jakimś sensie uratował Joe Bidena. Gdyby nie jego decyzja, obecny prezydent mógłby nie mieć żadnych szans na reelekcję. To byłby koniec prezydentury - ocenił ekspert.