Stopy procentowe w górę! RPP zaskoczyła decyzją

Maria Mazurek
Rada Polityki Pieniężnej niespodziewanie podniosła główną stopę procentową do 0,5 proc. To pierwsza zmiana poziomu stóp od maja zeszłego roku.

Polski bank centralny mocno zaskoczył. Zdecydował się na podwyżkę stóp procentowych, i to nie "sygnalną", jaką sugerowali wcześniej niektórzy członkowie Rady Polityki Pieniężnej, czyli organu decyzyjnego NBP, któremu przewodniczy prezes banku, Adam Glapiński. Główna stopa wzrosła o 40 punktów bazowych, z 0,1 do 0,5 proc. 

RPP podnosi stopy procentowe!

Konsensus ekonomistów i analityków zakładał, że Rada na obecnym posiedzeniu poziomu stóp nie zmieni, najwyżej zasugeruje w komunikacie, że zrobi to w kolejnych miesiącach, część ekspertów obstawiała listopad, inni jako scenariusz bazowy przyjmowali ruch w górę na początku przyszłego roku. 

Zaskoczenie jest zatem spore, a dla rynku pozytywne - bo właśnie na to liczyli inwestorzy. Widać to po kursie walutowym - złoty, który już od południa rósł, jeszcze bardziej się umocnił - wobec euro błyskawicznie o cztery grosze. Około 15:30 na rynku za jedno euro trzeba było "płacić" 4,55 zł - a jeszcze rano 4,63 zł. 

Notowania euro wobec złotegoNotowania euro wobec złotego stooq.pl

Ruch wobec dolara jest mniejszy, bo też dolar dziś ogólnie umacniał się na światowych rynkach (wspierają go obawy związane z kryzysem gazowym, który wywiera gospodarczą presję, m.in. w Europie, ale nie tylko). Ale i przy tej parze walutowej widać umocnienie polskiej waluty - po 15:30 do 3,94 zł - w okolicach 8:00 przebijaliśmy poziom 4 zł. 

Notowania dolara wobec złotegoNotowania dolara wobec złotego Źródło: stooq.pl

Jest i giełdowa reakcja. Indeks zbierający notowane na GPW banki podskoczył błyskawicznie i rośnie o ponad 2 proc.

Koniec rekordowo niskich stóp

Rada Polityki Pieniężnej (bo technicznie to ona na posiedzeniach odbywających się co miesiąc decyduje o tym, co zrobić ze stopami, a decyzje te wykonuje NBP) nie zmieniała wysokości stóp od maja 2020. Wtedy zakończyła krótki cykl trzech obniżek, które miały miejsce w marcu, kwietniu i maju tamtego roku. Po tych cięciach główna stopa spadła z 1,5 proc. do rekordowo niskiego poziomu 0,1 proc. RPP zrobiła to (podobnie zresztą jak wiele innych banków centralnych) po to, by wesprzeć gospodarkę pogrążoną w koronakryzysie. W dużym uproszczeniu: im niższe stopy, tym tańsze kredyty, więc tym "tańszy" pieniądz na rynku - to oznacza wsparcie wydatków, co powinno pobudzać gospodarkę.

Niskie stopy mogą też jednak sprzyjać wzrostowi inflacji (skoro jest tyle pieniędzy i rośnie popyt na towary i usługi, dostawcy mogą podnosić ceny), zatem podnoszenie ich poziomu powinno wzrost cen ograniczyć i nie doprowadzić do gospodarczego przegrzania. Inflacja rośnie w ostatnich miesiącach nie tylko w Polsce (we wrześniu wyniosła 5,8 proc. rok do roku) i na świecie widać było reakcje na nią. Podwyżki stóp miały miejsce niedawno w naszym regionie - na Węgrzech, w Czechach i Rumunii.

NBP nieco odstawał od tego regionalnego trendu, ale też prezes polskiego banku wielokrotnie podkreślał, że podwyższona inflacja jest przejściowa, a jej przyczyny zewnętrzne (tzw. szoki podażowe), takie, na które NBP nie ma wpływu. Adam Glapiński ostatnio mówił tak wręcz niespełna dobę przed decyzją RPP, późnym popołudniem 5 października, dodając jednak, że widzi, że konieczność zmiany się zbliża. Pisaliśmy o tym w poniższym tekście:

Adam Glapiński, prezes NBP.Prezes Glapiński przed decyzją RPP. "Zbliża się konieczność podwyżki stóp"

Teraz polskie stopy na tle regionu wyglądają tak: 

Uzasadnienie swojej decyzji RPP opisze w osobnym komunikacie. 

Więcej o: