Morawiecki brnie: 50 proc. ceny energii elektrycznej to koszt emisji CO2. Eksperci podają inną liczbę

- Ponad 50 proc. ceny hurtowej energii elektrycznej to koszt emisji CO2. To jest koszt polityki klimatycznej Unii Europejskiej - stwierdził premier Mateusz Morawiecki podczas środowej konferencji prasowej. Tymczasem znacznie niższą wartość podaje zarówno Jacek Sasin, który nadzoruje polskie spółki energetyczne, jak i niezależni eksperci.

Premier Mateusz Morawiecki wziął udział w konferencji prasowej zorganizowanej w pobliżu granicy z Białorusią. Spotkanie z mediami dotyczyło przede wszystkim kwestii budowy płotu oddzielającego nas od wschodniego sąsiada, dziennikarze poruszyli jedna i inne kwestie.

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Czy Polsce grozi utrata funduszy europejskich? Pytamy posła Zalewskiego

Morawiecki pytany o pieniądze z ETS

Jedną z nich były środki, które trafiły do budżetu państwa ze sprzedaży uprawnień do emisji dwutlenku węgla. W latach 2013-2021 Polska zyskała z tego tytułu 60 mld zł. - Na co dokładnie zostały przeznaczone te pieniądze - spytał dziennikarz TVN24.

- Te pieniądze przeznaczone były z jednej strony w dużym stopniu na wsparcie rozwoju energii odnawialnej, na różnego rodzaju przedsięwzięcia o charakterze transformacji energetycznej. Takie programy jak np. Tani Prąd, czy programy związane z termomodernizacją - stwierdził premier Mateusz Morawiecki.

Po chwili powtórzył jednak przedstawiane wcześniej stanowisko dotyczące kosztów energii elektrycznej. - W tym kontekście jedną rzecz warto zauważyć. To nie są tak znaczące pieniądze, jeżeli rozłożymy je w czasie. Wolelibyśmy, żeby te pieniądze pozostawały przede wszystkim w portfelach obywateli. Dlaczego tak się nie dzieje? Dlatego, że ponad 50 proc. ceny hurtowej energii elektrycznej to jest właśnie ten koszt ETS, czyli koszt emisji CO2. To jest koszt polityki klimatycznej Unii Europejskiej - stwierdził

Dodał też, że wysokie ceny prądu, to "część inflacji, którą zaimportowaliśmy z zachodu". - Jest ta część, która przyszła do nas ze wschodu, część gazowa inflacji, pięć, dziesięć razy wyższe ceny gazu - powiedział. 

Zamek w StobicyTak rośnie zamek w Stobnicy. Byliśmy na miejscu i mamy zdjęcia

Jacek Sasin o rachunkach za prąd: Jednak mniej niż 60 proc. 

Stanowisko premiera Morawieckiego jest istotne w kontekście kampanii medialnej przeprowadzonej przez m.in. polskie firmy energetyczne. W spotach reklamowych i na billboardach pojawia się zarzut, że za 60 proc. kosztów produkcji energii odpowiada "opłata klimatyczna Unii Europejskiej". 

Niezależny think tank Forum Energii szacuje, że cena emisji CO2 zawarta w cenie prądu jest znacznie niższa i wynosi 23 proc. Do medialnej kampanii odniósł się wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin. I on również podał wartość znacząco mniejszą od tej zasugerowanej przez Morawieckiego.

- Ta kampania informuje o rzeczywistej skali obciążeń, jakie dla produkcji energii elektrycznej w Polsce ma system opłat certyfikatów CO2. Prawdą jest też, że ostateczny udział kosztów polityki klimatycznej to ok. 30 proc. w ostatecznym rachunku, ale to i tak bardzo dużo - powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Za kampanią dezinformacji ws. cen prądu stoją państwowe spółki energetyczne

Kampania, która ma przekonać Polaków, że za wysokie ceny prądu odpowiada Unia Europejska, została opłacona przez państwowe spółki - ustalił Patryk Strzałkowski, dziennikarz Gazeta.pl specjalizujący się w tematyce związanej ze środowiskiem.  

Żadna "opłata klimatyczna" nie stanowi 60 proc. naszych rachunków za prąd. Kampania nie mówi tego wprost - hasło dotyczy "kosztów produkcji energii", a więc kosztów, które ponoszą elektrownie. Jednak nie każdy zdaje sobie sprawę, że na rachunku za prąd te koszty są tylko częścią, a poza tym są liczne opłaty, marże itd. Tymczasem prosty przekaz (szczególnie z drugim hasłem o "drogiej energii") może sugerować, że jest inaczej i że to 60 proc. rachunków, które płacimy, wynika z "opłaty klimatycznej". W rzeczywistości było to 15 proc. w ubiegłym roku (w tym będzie to ok. 30 proc.) - pisze w swojej analizie. 

Komunikat w sprawie wydała też Komisja Europejska. "Polityka unijna nie jest odpowiedzialna za 60 proc. Państwa rachunków za energię" - stwierdził w specjalnym komunikacie Frans Timmermans, wiceszef KE.

Premier Mateusz MorawieckiPolska przyjmie euro? Morawiecki: Nie wiadomo, czy będzie istnieć

Posłuchaj podcastu Odc. 15: Fancy Bears wywołały burzę w polskim internecie. Czym jest NFT?
Więcej o: