Puste półki sklepowe przy granicy z Ukrainą. "Na te towary jest olbrzymie zapotrzebowanie"

Polskie sklepy handlowe w przygranicznych miejscowościach są oblegane przez klientów, którzy wykupują żywność, produkty dla dzieci, a także śpiwory, latarki i powerbanki. Zwiększony popyt ma związek z napływem uciekających przed wojną w Ukrainie.

Wojna w Ukrainie wpłynęła na sytuację w polskich sklepach w przygranicznych miejscowościach. Towary wykupują zarówno uciekający przed wojną Ukraińcy, jak i Polacy, którzy chcą im pomóc. Warto dodać, że sieci obniżyły wcześniej ceny części produktów w swoich sklepach w województwach lubelskim i podkarpackim.

IKEAIKEA i JYSK tymczasowo zamykają wszystkie sklepy w Rosji

Towary znikają z półek sklepowych. "Ściągamy towar z drugiej części Polski"

- Częściej są wybierane kategorie produktów pierwszej potrzeby. Wśród produktów, których sprzedaż najbardziej rośnie, znajdują się: pieluszki, a także produkty suche (ryż i kasze) czy dania gotowe - powiedział Jakub Mazur, młodszy menedżer ds. komunikacji korporacyjnej w sieci Biedronka w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".

W sklepach sieci Aldi zwiększyła się sprzedaż środków higieny i pielęgnacji, pieluch oraz żywności dla dzieci. Większy popyt jest na towary suche oraz z długim terminem przydatności, takie jak makarony, ryż i konserwy. Z kolei placówkach sieci Kaufland klienci częściej wykupują towary pierwszej potrzeby.

Większy ruch odnotowują również sklepy przemysłowe. Klienci kupują m.in. kanistry, śpiwory, kuchenki turystyczne i agregaty prądotwórcze. Sieć Media Markt wskazuje również na "olbrzymie zainteresowanie" takimi towarami, jak latarki, powerbanki i krótkofalówki.

- Na te towary jest olbrzymie zapotrzebowanie, znikają z półek, zwłaszcza w tych naszych sklepach, które są bliżej granicy. W Lublinie, Rzeszowie, Zamościu. Staramy się uzupełniać zapasy, jak trzeba, ściągamy towar z drugiej części Polski - powiedziała Wioletta Batóg, rzeczniczka sieci Media Markt w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".

Więcej informacji o sytuacji w Ukrainie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Zdjęcie ilustracyjneBiedronka i Lidl otworzą sklepy w niedziele niehandlowe w dwóch województwach

Polskie sklepy obniżyły ceny towarów. Powodem wojna w Ukrainie

Przypomnijmy, że w związku z sytuacją w Ukrainie i ogromnym napływem uchodźców do Polski, znane sieci handlowe postanowiły otworzyć swoje sklepy w województwach lubelskim i podkarpackim również w niedziele niehandlowe oraz obniżyć ceny części produktów.

Przykładowo Biedronka 1 marca w sklepach w przygranicznych województwach obniżyła ceny niemal 50 najważniejszych artykułów żywnościowych i higienicznych o 30 proc., a pieczywa - o 60 proc. Aldi przekazał, że od 2 marca klienci mogą kupić ponad 1200 produktów z różnych kategorii w obniżonych cenach. "Ceny najczęściej kupowanych produktów spożywczych obniżono o maksymalnie 25 proc., a produktów z kategorii odzież, tekstylia domowe o 30 proc." - wyjaśniono w komunikacie.

Natomiast Lidl przekazał, że od 3 marca część asortymentu, w tym makaron, ryż, pieczywo, wędliny, owoce i warzywa oraz produkty dla niemowląt i artykuły higieniczne w sklepach przygranicznych, została przeceniona o 30 proc.

Zobacz wideo Czy ze względu na sytuację w Ukrainie będą otwarte w niedzielę sklepy?
Więcej o: