Unia Europejska, USA, Wielka Brytania, Kanada, Japonia, Szwajcaria, Monako i inne kraje nałożyły na rosyjskich oligarchów bolesne restrykcje, zakładające m.in. zakaz wjazdu, zamrożenie bądź konfiskatę ich aktywów, a także zakaz relacji biznesowych firm z danego kraju ze spółkami oligarchy.
Część krajów nie zamknęło jednak przed rosyjskimi miliardami drzwi i próbuje na sytuacji coś ugrać. Jak informuje serwis wprost.pl, bezpieczną przystanią i "rosyjskim Eldorado" stają się Zjednoczone Emiraty Arabskie. Rosjanie mieli rzucić się na arabskie nieruchomości. Jak opisuje serwis, oligarchowie wymieniają środki na kryptowaluty i to za ich pośrednictwem lokują kapitał w apartamentach m.in. w Dubaju. Okazuje się, że niektóre giełdy kryptowalut nie blokują środków Rosjan.
Jak zauważa wprost.pl, Financial Action Task Force - amerykańska agencja śledząca przestępstwa podatkowe - umieściła ZEA na "szarej liście" krajów, w których przepływy finansowe będą pod szczególną kontrolą.
Jak informował niedawno "New York Times", kierunek na Zjednoczone Emiraty Arabskie obrały też jachty i samoloty rosyjskich bogaczy, m.in. magnata stalowego i członka Dumy Andrieja Skocha czy Arkadego Rotenberga - biznesmena i bliskiego znajomego Władimira Putina.
Innym kierunkiem popularnym wśród rosyjskich oligarchów staną się Malediwy. Z kolei "The Times of Israel" doniósł, że kilkanaście prywatnych odrzutowców Rosjan, w tym Romana Abramowicza, wylądowało w Tel Awiwie. Izrael nie dołączył do sankcji na magnatów spod biało-niebiesko-czerwonej flagi.
Jak alarmowały kilka dni temu cytowane przez PAP holenderskie media, jeśli Rosjanin korzysta w dokumentach finansowych - np. bankowych czy dotyczących prowadzonej działalności gospodarczej - ze swojego obywatelstwa w kraju UE, może łatwo omijać sankcje. Dotyczy to zarówno jego biznesu jak i pieniędzy. Obchodzi się w ten sposób zakaz deponowania kwoty wyższej niż 100 tys. euro w europejskich bankach przez Rosjan.
Parlament Europejski chce uniemożliwić przyznawanie tzw. złotych paszportów, które są kupowane przez obywateli krajów spoza UE. Robiły to m.in. Cypr i Malta, które są już objęte postępowaniem Komisji Europejskiej. Malta obecnie zawiesiła wydawanie złotych paszportów Rosjanom, ale w latach 2012-2017 aż 40 proc. takich dokumentów miało trafić właśnie do obywateli tego kraju.
Jak z kolei opisywała niedawno agencja Bloomberga, część oligarchów przepisuje udziały czy rezygnuje z zasiadania w zarządach spółek, chcąc zdążyć przed urzędnikami z USA, Wielkiej Brytanii czy UE.
Okazuje się, że już po ogłoszeniu osobistych sankcji jeden z najbogatszych Rosjan Aleksiej Mordaszow przekazał żonie udziały w spółce Nordgold, warte ponad miliard dolarów. Michaił Fridman miał przekazać kontrolę nad co najmniej trzema spółkami w Wielkiej Brytanii byłemu współpracownikowi. Wadim Moszkowicz sprzedał część udziałów w Rusagro tuż przed nałożeniem na niego sankcji przez USA, Andriej Melniczenko miał z kolei wycofał udziały w spółkach EuroChem Group (producent nawozów) i SUEK (spółka węglowa).
Jak wyjaśnia w rozmowie z agencją Bloomberga Howard Mendelsohn - dyrektor firmy Kharon, która bada powiązania pomiędzy podmiotami, na które nałożone sankcje - instytucje finansowe potrzebują czasu, aby zidentyfikować konta ukaranego oligarchy. Bogacze mogą ten czas wykorzystać m.in. na zmiany właścicielskie.
***
Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.